Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Ukryj

Życie Zuzi jest w naszych rękach

  • Miejsce:
    Radomsko, łódzkie
  • Trwa od:
    11 Lipca 2014
  • Zakończenie:
    02 Listopada 2014

wsparło 805 osób

44 842 zł (26.38%)

Cel zakończony

 

Gdy w jednej chwili wali się cały świat, człowiek uświadamia sobie, że miał wszystko, o czym może marzyć. A jeden dzień potrafił to zburzyć - dzień, w którym padła diagnoza - rak. Najgorsze jest to, że człowiek w obliczu nowotworu nie może nic zrobić. Nie można go przekupić, zastraszyć, wybłagać, żeby przeszedł. Nie można go nawet zabić, bo to jest jego specjalność. Nie ma nic, co rak wziąłby w zamian za zwrócenie dziecka, które zaatakował. Nie ma nic, czego rodzic by nie oddał, żeby nie poznać życia z nowotworem.

 

Wszystko działo się tak szybko. W marcu Zuzia skończyła 2 latka. W połowie maja zaczął ją boleć brzuszek. Zaczęła być markotna, popłakiwała. Pani doktor po zbadaniu Zuzi stwierdziła, że to nic groźnego - że trzeba odstawić słodycze, zmienić dietę i pić więcej wody. Po dwóch dniach stan Zuzi się nie polepszył. W szpitalu zrobiono USG, na którym wypatrzono złóg w jelicie. A to było coś o wiele gorszego...

 

- Proszę szybko jechać do szpitala. - powiedziała ta sama Pani doktor, do której Zuzia trafiła pierwszy raz. Stan Zuzi się nie poprawiał. Całą noc Zuzia miała robione badania. USG wyraźnie pokazało guza, tylko nie było wiadomo, jaki to guz. Rósł jednak tak szybko, że od razu podano Zuzi chemię nieukierunkowaną.

 

Guz miał 11 cm i zajął nadnercze. Rozpoznano neuroblastomę - groźny nowotwór dziecięcy, IV stopień zaawansowania...nie ma wyższego. Dodatkowo, wystąpiły już przerzuty do kości i szpiku. Lekarze od razu przedstawili plan leczenia: na początek chemioterapia, która zmniejszy guza. Obecnie Zuzia jest w połowie chemii. Guz się boi, reaguje i co najważniejsze - zmniejsza się. Widać to też po apetycie Zuzi. Wcześniej nie chciała nic jeść, a teraz prosi o "basię", czyli kiełbaskę. Po chemioterapii planowana jest operacja - chyba że guz zniknie i nie będzie konieczna. A potem megachemia i autoprzeszczep. Rak powinien się poddać. Jednak żeby mieć pewność, że po upadku nie powstanie i nie zaatakuje z większą siłą, potrzebne jest leczenie przeciwciałami anty-GD2. Dopiero po tym leczeniu można mieć pewność, że zrobiło się wszystko, żeby nowotwór nie wrócił.

 

Aby Zuzia mogła pojechać za kilka miesięcy na leczenie we Włoszech, potrzeba 40 tysięcy euro. Walka z nowotworem wymagała od rodziców Zuzi nadludzkiej siły w patrzeniu na cierpienie dziecka, jedynej córeczki, i pokonywanie strachu przed tym, że mogą ją stracić. Teraz doszedł strach o to, że nie zdobędą pieniędzy na ostatni etap leczenia neuroblastomy. Jedyna nadzieja w dobrych ludziach, którzy pomogą zebrać potrzebną kwotę. Jedyna nadzieja w nas, w Tobie, który czytasz historię małej Zuzi.

 

Zuzia przez te dwa miesiące choroby bardzo wydoroślała. Nie chce do szpitala, a uśmiech, który nie schodził jej z buzi, pojawia się rzadko - jakby potrzebowała wyjątkowego powodu, żeby się uśmiechnąć. W jej oczach można zobaczyć cały ocean smutku. I to boli, trafia prosto do serca. W szpitalu podczas obiadu Zuzia dzieli swoją porcję na kilka mniejszych i mówi: To dla tatusia, a to dla Kuby. Jakby za chwilę tata i brat mieli się zjawić na wspólny obiad, który pamięta z domu. Bo Zuzia nie rozumie, dlaczego nie może być w domu, dlaczego musi być w szpitalu. Jeśli uda się zebrać pieniądze, za rok o tej porze Zuzia będzie kończyć terapię przeciwciałami i powoli zapominać o nowotworze. Jeśli się uda...

 


Zuzanna Pokora

Zuzanna Pokora

2 listopada 2014 roku trzydzieści minut po północy Zuzia powiększyła grono aniołków.

[*]

 

 

 

 

 

 

Twoj SMS zasili zbiórkę na której właśnie jesteś

numer: 72365

treść: S1564

koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)

Jeśli chcesz wesprzeć większą kwotą kliknij tutaj

Ajax-loader ładuję...