Zanim nowotwór wyprze nadzieję z oczu Wojtusia. Czas do 16 listopada!

Zbiórka na cel: leczenie siatkówczaka w klinice MSKCC w Stanach Zjednoczonych
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 45 147 osób
1 129 394,93 zł (107,63%)
Wesprzyj

Wojtek Runke, 2 lata

Olsztyn, warmińsko-mazurskie

siatkówczak obustronny

Rozpoczęcie: 6 Listopada 2018
Zakończenie: 16 Listopada 2018

10 Listopada 2018, 20:31
Udało się!!!

Dzięki Wam spakowane walizki czekają już przy drzwiach!

Wojtek Runke

Wiemy, że jedno słowo "dziękujemy" nie jest w stanie oddać tego, co tak naprawdę czujemy w tym momencie. Dzięki Wam przetrwaliśmy najgorszy czas, odnaleźliśmy w sobie tajemne moce i siły do walki o zdrowie oraz wzrok naszego Wojtusia. Jesteście wspaniali!

- Agata i Robert  <3

–––––––––––––––––––––

Z uwagi na Wasze liczne zapytania o dalszą możliwość pomagania Wojtusiowi, obiecaliśmy zostawić zbiórkę otwartą jeszcze kilka dni. Wszystkie zgromadzone pieniądze zostaną przeznaczone na walkę i powrót do zdrowia Wojtka. 

Jestśmy szczęśliwi, że to już, że za chwile do nas wrócicie ze zdrowym dzieckiem! Cud na naszych oczach! 

Dziekujemy i ściskamy!

Pokaż wszystkie aktualizacje

Nic więcej nie możemy zrobić! Patrzy na nas 2-letni synek, a my czujemy tylko bezradność i cierpienie. Sami mu nie pomożemy, bo nie mamy mocy, by wygrać z rakiem. Siatkówczak obuoczny – nowotwór w oczkach, które tak mało do tej pory widziały, a przez które teraz spogląda na nas strach...

Wojtuś nie rozumie, że chcemy mu pomóc. On po prostu boi się szpitala, lekarzy, zastrzyków i wszystkich badań. Nasz dramat zaczął się 3 tygodnie temu, nie mieliśmy czasu, żeby się pozbierać, a musimy już walczyć ze wszystkich sił, by zdążyć do 16 listopada! Wtedy może przyjąć nas najlepszy lekarz na świecie w dziedzinie walki z nowotworem oczu u dzieci.

Wojtek Runke

Dr Abramson może pomóc naszemu dziecku, które w Polsce może przejść jedynie najbardziej ogólne leczenie – chemioterapię, która nie uchroni go przed nadchodzącą ciemnością…

Ten strach każe nam walczyć i motywuje nas do działania, ale bez Was nie zdążymy! Niemal 700 tys. zł i 10 dni, by je zdobyć. Niemożliwe? Teraz wierzymy już i w cuda, i  w koszmary. Gdyby 3 tygodnie temu ktoś powiedział nam, że przed Świętami przyjdzie nam się zmierzyć z nowotworem, który zabiera nam dziecko, uznalibyśmy to za ponury żart...

Wojtuś nie widział zabawek, oddalał książeczki, przewracał się na dywanie. Widzieliśmy, że coś się dzieje. Na oddziale ratunkowym okulista nie musiał się nawet długo przyglądać.

Siatkówczak obuoczny – nowotwór w obydwóch oczach, który powoli zabiera wzrok, by na końcu zabrać życie. Przeszukaliśmy internet, by dowiedzieć się wszystkiego na ten temat. Dotarliśmy do artykułów o lekarzu w Stanach Zjednoczonych i leku, który może uratować nasze dziecko. 

Melfalan stosowany jest też w Polsce w Centrum Zdrowia Dziecka, ale nie przy tak rozległym nowotworze. Lekarze sami rozłożyli ręce, gdy zobaczyli, co kryje się w oczkach naszego dziecka. W jednym oku nowotwór rozgościł się na dobre, w drugim jest go mniej…

Rzuciliśmy się, by przeglądać wszystkie zdjęcia Wojtusia. Podobno ten nowotwór widać, kiedy odbija się w źrenicach światło lampy. Znaleźliśmy tylko jedno takie zdjęcie, nie mogliśmy tego zauważyć wcześniej, byliśmy bez szans…

Wojtek Runke

Mijają kolejne dni, mamy w rękach wyniki badań, w uszach opinię lekarzy, że jednego oka nie uda się uratować, a w drugim Wojtuś straci wzrok niemal całkowicie. Przed nami być może najważniejsza decyzja w życiu, po której już tylko pozostanie czekanie.

Wojtuś ma dopiero 2 latka, każdego dnia się czegoś uczy, poznaje świat, ogląda go, uśmiecha się, kiedy nas widzi. Co będzie, kiedy jego życie spowije mrok? Najgorsze jest to, że dla dziecka ciemność to strach, a Wojtuś nie będzie umiał uciec do światła.

Od tego leczenia zależy całe jego dalsze życie, każdy następny dzień. Lekarze w USA dali nam szansę, której wiele dzieci nigdy nie dostało – 16 listopada musimy być na miejscu w klinice. Jeśli uda się uratować choć jedno oczko, będzie to już wielka wygrana. Drugie oko zostanie poddane kompleksowej diagnostyce, tak by nie stanowiło zagrożenia dla życia naszego dziecka.

Możemy wrócić do Polski z dzieckiem, które widzi, ale mamy tylko kilka dni, by dokonać rzeczy niemal niemożliwej.

Wszyscy rodzice dzieci, które chorowały na siatkówczaka, a jest to jedynie 3% dziecięcych nowotworów, modlą się o cud, by nowotwór ograniczył się do jednego oka, bo siatkówczak obuoczny może oznaczać całkowitą ślepotę. U nas jest znacznie gorzej – nowotwór zaatakował oboje oczu i tylko najlepsi lekarze na świecie potrafią powstrzymać ten szalejący nowotwór.

W Stanach Zjednoczonych może nam się udać. Ponad 20 lat praktyki w leczeniu nowotworów oczu u dzieci to ogromna szansa. Jeśli się nam nie uda, pozostanie nam walka o życie i wiara w cud, oraz dalsze życie z ociemniałym dzieckiem.

Błagamy Was o pomoc, bez której nie zdążymy! Każda minuta, każda godzina to ogromne nerwy, które pozostaną z nami do momentu, kiedy ktoś nie powie nam, że już po wszystkim, że Wojtuś będzie żył i widział! Nie takie rzeczy już się działy, nie takie cuda sprawialiście na oczach ludzi, którzy tracili już nadzieję. Błagamy o pomoc, o życie i o wzrok naszego 2-letniego synka…
Rodzice

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 45 147 osób
1 129 394,93 zł (107,63%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość