Życie wyszarpane śmierci. W oczach Piotrusia prośba o pomoc...

Zbiórka na cel: 4 turnusy rehabilitacyjne oraz terapia komórkami macierzystymi - 5 podań
PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 196 osób
31 887,32 zł (46,76%)
Brakuje jeszcze 36 303,68 zł
Wesprzyj

Piotr Pietruszewski , 3 lata

Smolanka, mazowieckie

mózgowe porażenie dziecięce, encefalopatia niedotleniowo-niedokrwienna w stopniu ciężkim, padaczka

Rozpoczęcie: 14 Maja 2018
Zakończenie: 13 Listopada 2018

28 Czerwca 2018, 09:41
Piotruś już po pierwszym podaniu komórek. Zbieramy na kolejne!

07.10.2018

Trzy podania komórek już za Piotrusiem! Pozostały jeszcze dwa by dokończyć terapię - walczymy do końca!

Wiadomość od mamy Piotrusia:

"Trzecie podanie odbyło się tym razem dokanałowo. Jest naprawdę lepiej, widzimy dużą poprawę u synka i nie ustajemy w działaniach, by udało się zebrać brakującą kwotę i zakończyć terapię komórkami macierzystymi. To jedyna szansa Piotrusia... Dwa ostatnie podania także odbędą się dokanałowo. Bardzo prosimy Państwa o pomoc..."

Piotr Pietruszewski

 

*************

Piotruś ma już za sobą pierwsze podanie komórek macierzystych, jest też po turnusie rehabilitacyjnym - jest naprawdę lepiej, widzimy u synka duże postępy! Piotruś częściej się uśmiecha, więcej rozumie. Lepiej trzyma główkę, co już jest sporym sukcesem!

Jesteśmy bardzo ciekawi dalszych efektór po kolejnych podaniach - drugie z nich już 18 lipca. Niestety - sami nie jesteśmy w stanie sprostać finansowo terapii komórkami, a to jedyna szansa dla naszego synka. Dlatego bardzo rposimy - pomóżcie nam sprawić, że Piotruś przejdzie wszystkie podania, że odzyska choć część zdrowia i sprawności, które zabrała mu choroba.

Dziękujemy za dotychczasowe wsparcie i prosimy - bądźcie z nami i Piotrusiem do końca walki!

Piotruś z rodzeństwem i rodzicami

Piotr Pietruszewski

Patrzę na mojego synka, na to jak się śmieje, biega za siostrą, wypowiada swoje pierwsze słowa. Płaczę. Patrzę na mojego synka i widzę, jak bezwiednie leży i tylko w jego oczach widzę tęsknotę za tym, czego nie ma… Mieli być obaj silni, zdrowi, szczęśliwi. Bliźniacy - nasz mały cud. Ale Piotruś nie miał szczęścia… W chwili przyjścia na świat omal nie stracił życia, później znów umierał. Żyje, ale jego i nasze życie to walka. Prosimy - pomóż nam, byśmy mogli ją kontynuować.

Tak bardzo cieszyliśmy się, gdy okazało się, że spodziewamy się bliźniąt! Mówiliśmy o tym wszystkim wokół! Chłopcy byli niezwykle ruchliwi, śmieliśmy się nawet, że będą piłkarzami - nazywaliśmy ich Lewandowski i Błaszczykowski! Ciąża przebiegała prawidłowo, nic nie zapowiadało tragedii, która miała się wydarzyć…

Piotr Pietruszewski

31 tydzień, nale trafiłam do szpitala z zagrożeniem przedwczesnym porodem! Tak bardzo się bałam, wiedziałam, że chłopcy nie są jeszcze w stanie przeżyć! Kolejne 7 tygodni upłynęło na patologii ciąży. W domu został mąż z 2-letnią córeczką, która nie rozumiała, co się dzieje: dlaczego mama jest w szpitalu? Dlaczego płacze, trzymając się za brzuszek, w którym są jej braciszkowie?

Gdy skończył się 38 tydzień, lekarze zgodzili się na poród. 24 lipca 2015 roku - najszczęśliwszy i najgorszy dzień w naszym życiu. Pierwszy synek - Michałek - przyszedł na świat bez problemu. Usłyszeliśmy pierwszy krzyk i ze zniecierpliwieniem czekaliśmy na ten drugi. Mijała minuta za minutą i nic się nie działo… Lekarz tylko stał, patrzył i czekał. Po prawie godzinie zaczęło zanikać tętno u Piotrusia! Wyjęli ze mnie synka, on sam nie miał już sił nawet przyjść na świat… Był cały siny, nie płakał. Wiedziałam, że jest źle, ale nikt nie chciał mi nic powiedzieć! Tego, co w takiej chwili czuje matka, nie da się opowiedzieć słowami…

Po chwili, która wydawała się wiecznością, przyszedł lekarz. Powiedział, że muszą zabrać Piotrusia do innego szpitala, że jego stan jest krytyczny, może nawet nie przeżyć podróży, więc trzeba go ochrzcić… Zawalił nam się świat, przestały docierać jakiekolwiek informacje. Jak to możliwe? Przecież pod moim sercem byli zdrowi, na USG widać było dwóch dużych, silnych chłopców! Piotruś był nawet większy, powinien być silniejszy! Jak to się stało, że teraz umiera…?

Piotr Pietruszewski

Tak długi czas porodu między jednym a drugim bliźniakiem doprowadził do tego, że Piotruś dostał zaledwie 2 punkty w skali Apgar. Od razu rozpoczęła się walka o jego życie - 10 minut reanimacji, doszło do wylewu krwi do mózgu. Przez kolejne dni był pod respiratorem. Ale żył… to w tamtym momencie było najważniejsze. Przez kolejne dwa miesiące codziennie dojeżdżaliśmy do szpitala oddalonego o 130 km - właśnie tam leżał nasz synek. To było jak koszmar… Jeden bliźniak w domu za maleńką siostrzyczką, a drugi walczący o życie i zdrowie, gdzieś daleko, taki samotny, malutki…

Piotruś nie umiał jeść, był karmiony sondą. Potem lekarze powiedzieli nam, że doszło do niedotlenienia mózgu i ciężkiej zamartwicy. Przez to Piotruś dzisiaj nie chodzi, nie siedzi nawet samodzielnie, nie mówi… Najgorsze w tym wszystkim są drgawki epileptyczne, które ciągną się za nim do dzisiaj, niszcząc wszystko, co wypracowaliśmy rehabilitacją. Do dzisiaj nasz 2,5-letni synek już piętnaście razy był w różnych szpitalach - w sumie ponad 200 dni. Całe nasze życie upływa na walizkach - rehabilitacje, turnusy, szpitale. Gdy Piotruś skończył 7 miesięcy, zaatakowała go ospa, która przerodziła się w sepsę. Siała spustoszenie w całym maleńkim organizmie: objęła serduszko, nerkim wątrobę… Już drugi raz w swoim krótkim życiu umierał! Doszło do zapalenia opon mózgowych, ale kolejny raz się udało - lekarze uratowali naszego synka!

Ale nie ustajemy w walce. Ciągle jeździmy do różnych specjalistów, logopedów, na terapię. Koszty leczenia niepełnosprawnego dziecka są dramatycznie wysokie, a wszystko pogarsza padaczka… Po każdym turnusie widzimy jednak olbrzymie postępy, dlatego staramy się, by synek mógł pojechać na kolejne.

Piotr Pietruszewski

Dodatkowo pojawiła się przed nami ogromna szansa - przeszczep komórek macierzystych! Dają one ogromną szansę na poprawę zdrowia Piotrusia! Najbardziej liczymy na zahamowanie padaczki, która odbiera wszystko, co wypracujemy… Pierwsze podanie jest już 28 maja! Ale niestety, choćbyśmy naszym dzieciom uchylili nieba, nie mamy po prostu pieniędzy, by za to leczenie zapłacić… W tym momencie terapia komórkami macierzystymi i rehabilitacja to jedyna nadzieja na choć częściowe poprawienie sytuacji Piotrusia. Prosimy, pomóżcie naszemu synkowi. Marzymy, że kiedyś zagra w piłkę ze swoim braciszkiem i znów będziemy na nich wołać Błaszczykowski i Lewandowski.

Z góry dziękujemy za Twoje dobre serce.

Rodzice

Ładuję...

20 zł

Lektorski

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 196 osób
31 887,32 zł (46,76%)
Brakuje jeszcze 36 303,68 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość