By na początku życia nie zabrała go śmierć… Uratuj naszego synka!

Zbiórka na cel: Poród i ratująca życie operacja wady serca w niemieckiej klinice w Munster
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 12 892 osoby
341 196,76 zł (100,24%)

Piotruś Pyszno, 1 miesiąc

Wilamowice, śląskie

wada serca HLHS - zespół niedorozwoju lewego serca

Rozpoczęcie: 26 Czerwca 2018
Zakończenie: 4 Września 2018

04 Września 2018, 15:14
Piotruś jest już po operacji!

Właśnie dostaliśmy wspaniałą wiadomość od taty Piotrusia - chłopiec jest już po udanej operacji serca! Wszystko poszło zgodnie z planem, a dzięki Wam zdążyliśmy na czas! 

Trzymamy kciuki za małe serduszko <3 Dziękujemy!


Piotruś Pyszno

Pokaż wszystkie aktualizacje

Umieramy z radości, że nasz synek przyjdzie na świat, ale też ze strachu, bo jego życie jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie! Gdy Piotruś weźmie pierwszy oddech, zacznie się walka o to, by początek jego życia nie był jego końcem… Nasz synek ma wadę serca. Przeżyje tylko, jeśli przejdzie ratującą życie operację… 20 sierpnia musimy być w klinice – porodu przecież nie da się przełożyć… Nie mamy czasu, mamy tylko nadzieję. Prosimy o pomoc – chcemy tylko tego, by Piotruś żył, byśmy mogli być jego mamą i tatą!

Piotruś Pyszno

5 lat temu spojrzeliśmy na siebie po raz pierwszy i już zostaliśmy razem. Rok temu wzięliśmy ślub, szczęśliwi, że teraz już na zawsze, na dobre i złe, że zaczynamy budować własną kochającą rodzinę. Czekaliśmy na to, by spełniło się nasze największe marzenie, by zaczęła się najważniejsza rola życia – być rodzicem… Nie musieliśmy długo czekać. Styczeń 2018 roku, początek nowego roku i początek nas – już nie tylko jako pary, ale rodziny. Pozytywny wynik testu ciążowego. Byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Nie sądziliśmy, że za chwilę spadnie na nas ciężar największej tragedii – choroby naszego dziecka, która odbierze nam to szczęście…

Piotruś Pyszno

Nie było i wciąż nie ma dnia, żebyśmy nie myśleli o Piotrusiu. Na początku zastanawialiśmy się, czy na świat przyjdzie chłopczyk czy dziewczynka, jak będzie wyglądać, do kogo z nas będzie podobny? Wybieraliśmy imię. Oczyma wyobraźni widzieliśmy siebie z naszym dzieckiem na spacerze, placu zabaw, podczas rodzinnych wycieczek, świąt... Planowaliśmy naszą piękną przyszłość, przekonani, że przed nami cudowny czas. Rozmawialiśmy o tym, czego nauczymy nasze dziecko, w co będziemy się bawić, wybieraliśmy zabawki, książeczki, śpioszki, maleńkie buciki... I nagle to wszystko przestało mieć znaczenie. Dziś myślimy tylko o jednym – czy nasze dziecko przeżyje?

Najpierw dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć synka. Czekało już na niego imię - Piotruś. Radosną nowinę przygniotła jednak kolejna, przy której inne przestały mieć znaczenie. Nasz chłopczyk jest chory. Ma bardzo chore serce. Gdy przyjdzie na świat, w każdej chwili może umrzeć.

Piotruś Pyszno

Pierwsze podejrzenie, że coś jest nie tak z serduszkiem, padło podczas badania prenatalnego. Dostaliśmy skierowanie na specjalistyczne badanie. Tam skończył się nasz świat. Nasz synek ma tylko pół serca. Druga połowa nie wykształciła się. To wada, która funkcjonuje pod nazwą HLHS (hypoplastic left heart syndrome), zespół niedorozwoju lewego serca. Wada, która jest krytyczna. Oznacza to, że bez specjalistycznego leczenia Piotruś umrze. Jedyną szansą na życie dla naszego synka jest poród w specjalnie do tego przygotowanym szpitalu, na oddziale, na którym już w pierwszych sekundach podadzą mu lek. Ten lek, podawany bezustannie do jego malutkiej żyłki, utrzyma go przy życiu do czasu pierwszej operacji. Od niej zależy, czy Piotruś będzie żyć… Jeśli się uda, czekają go jeszcze dwie. Jeśli się nie uda, jego serduszko przestanie bić, a wtedy nasze pękną razem z nim.

Jeden z najlepszych kardiochirurgów dziecięcych na świecie, zajmujących się leczeniem tej właśnie wady serca, z jaką urodzi się Piotruś, kieruje Kliniką Kardiochirurgii Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego w niemieckim Munster. Tam nasz synek dostanie największą szansę na życie. Dzieci, które gdzie indziej miałyby szans, dzięki leczeniu w Munster żyją! Tam Piotruś przyjdzie na świat i będzie operowany. Tam też będziemy mogli być przy nim cały czas, dodawać mu siły, walczyć razem z nim… Potrzebujemy jednak pomocy, by zapłacić za poród i za operację! Za życie naszego synka wyznaczono ogromną cenę, której sami nigdy nie będziemy w stanie jej zapłacić!

Piotruś Pyszno

Pokoik, który wymarzyliśmy sobie dla naszego dziecka będzie musiał poczekać, bo najpierw nasz synek pozna ten na Oddziale Intensywnej Terapii. Zamiast łóżeczka z karuzelką i niemowlęcymi zabawkami będzie to szpitalne, otoczone medycznymi pompami i monitorami. Musimy pogodzić się z tym, że życie kazało nam zweryfikować nasze plany, nie możemy jednak się poddać! Musimy walczyć o życie naszego synka, on sam nie zawalczy o siebie…

Choć wiemy, że szpitalna droga nie będzie łatwa, wiemy też, że musimy przejść ją razem, u boku naszego synka, trzymając go za maleńką rączkę, dodając otuchy do walki. Wierzymy w lekarzy, wierzymy, że nasz synek przeżyje i wrócimy razem do domu… Bez Ciebie nie będzie to jednak możliwe. Dlatego prosimy Cię o pomoc w ratowaniu naszego świata, bo Piotruś jest już całym naszym światem. Nie możemy go stracić… Prosimy – uratuj życie naszego synka.

Kasia i Paweł – mama i tata Piotrusia

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 12 892 osoby
341 196,76 zł (100,24%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość