Leczenie działa – jeśli je przerwiemy, będzie to dla Michała koniec!

Zbiórka na cel: dokończenie leczenia terapią Car T Cell
PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 670 osób
164 500,51 zł (59,61%)
Brakuje jeszcze 111 439,49 zł
Wesprzyj

Michał Lorens , 20 lat

Józefosław, mazowieckie

ostra białaczka limfoblastyczna – wznowa

Rozpoczęcie: 6 Września 2018
Zakończenie: 20 Grudnia 2018

Zobacz poprzednie zbiórki

06 Września 2018, 14:44
Musimy działać szybko, by wszystko nie poszło na marne

Potrzeba jeszcze ponad 270 tys. zł, by dokończyć leczenie Michała!

W styczniu dzięki Wam Michał wyruszył w podróż po życie do Niemiec. Wycieńczony chłopak nie miał już szans, a żaden lekarz nie widział już możliwości. W Polsce dawali mu 3 tygodnie życia!

Kiedy pojawiło się światełko w tunelu – kosztowna terapia CAR T okazało się, że wznowa ostrej białaczki limfoblastycznej nie musi oznaczać końca życia. Warunek był jeden – musieliśmy zdążyć i rozpocząć leczenie, zanim choroba zablokuje drogę odwrotu. Udało się – 30 000 darczyńców odpowiedziało na to wołanie o życie!

Michał Lorens

Terapia, pomimo wielu powikłań, zakończyła się sukcesem. Niestety dla dokończenia terapii niezbędne są systematyczne badania limfocytów T i dalsze leczenie powikłań, które nie są dostępne w Polsce i muszą być dokończone w Szpitalu Uniwersyteckim we Frankfurcie nad Menem.

Michał prowadzi w tej wojnie, ale zabrakło pieniędzy, by dokończyć leczenie. Jeśli nie zdążymy, Michałowi zabraknie też czasu, by wygrać. Jesteśmy bardzo blisko celu, ale musimy jeszcze raz się zmobilizować. 

Wierzymy, że się uda! Musi się udać! Jest zbyt blisko celu, by pieniądze pokrzyżowały plany!

8 stycznia Michał miał iść do szkoły. 5 stycznia dowiedział się że umiera, a bez leczenie przeżyje najwyżej 3 tygodnie. "Był załamany i mówił straszne słowa – nie chcę się już więcej leczyć" – opowiada ojciec Michała. W Niemczech we Fraknfurcie, lekarze namówili Michała, by ostatni raz zawalczył o swoje życie...

Kolejnej szansy nie będzie, dlatego musimy zrobić wszystko, by go uratować! Jeśli nie zdążymy, Michał przegra z białaczką! Rok temu miał za przeciwnika tylko raka. Teraz jest o wiele gorzej, przeciwników jest więcej – rak, czas i pieniądze. Michał ma 19 lat,a choroba sprawiła, że musiał dojrzeć, musiał zacząć myśleć o czymś, co jeszcze nie powinno go dotyczyć – o śmierci...

Michał Lorens

Kiedy pierwszy raz w jego życiu pojawiła się białaczka, Michał długo siedział w internecie, czytał, jakie ma szanse, jak długo jeszcze będzie żył. Wtedy był to szok, bo oznaczało to, że wraz z pełnoletnością kończy się normalne życie. Nigdy już nie zapomni strachu, który opadł na niego w drzwiach oddziału onkologicznego i wypełnił jego życie.

Oddział miał stać się jego jedynym domem, jedyną szansą na życie, jego być albo nie być. Nic dziwnego, że tak bardzo się bał… Na oddziale onkologicznym widział tylko to, co wcześniej znał jedynie z telewizji. Choć żył i walczył o życie, dla świata niemal umarł, bo kuracja ostrą chemią wymusiła izolację. Przeszedł przez najgorsze, po leczeniu niemal słaniał się na nogach, dlatego może słowa lekarza brzmiały tak okrutnie – "leczenie nic nie dało, wszystko na nic, bo chemia nie przyniosła poprawy. Trzeba zastosować mocniejszą, taką, która zniszczy szpik, a potem spróbować ostatniej deski ratunku – przeszczepu." To wszystko brzmiało jak zły sen, który był zaprzeczeniem tego, jak Michał wyobrażał sobie swoje życie. Musiał być dzielny, wtedy kiedy chciało mu się płakać, nie mógł zawieść swojej mamy, która płakała wciąż za nich oboje.

Czuł, że umiera na oczach rodziców, których przecież nigdy nie chciał rozczarować. Teraz patrzył, jak matce pęka serce, jak ojciec bezradnie ściska pięści. Najgorsze było to, ze życie biegło dalej, i jeśli on nie da rady dotrzymać mu kroku, nigdy nie uda mu się do niego wrócić. Pozostała nadzieja, bo kiedy ma się 19 lat, nadziei jest w człowieku bardzo dużo. Starasz się odszukać szans, trzymać się ich kurczowo, bo wtedy wracają w pamięci dobre obrazy, wraca sens.

Michał Lorens

Michał czekał na nowy szpik i marzył o tym, co będzie, kiedy koszmar się skończy. Może uda się zrobić maturę, może przyjdzie czas na wakacje, po których wreszcie będą studia... Michał wiedział, że będzie celebrował każdą minutę życia, jeśli dostanie to życie z powrotem.

Kiedy powiedzieli, że szpik podjął prace, Michał czuł się już jak zwycięzca. Zaczął planować dalej niż na miesiąc do przodu, zaczął już żyć wyobrażeniem o końcu tego piekła. Obiecał sobie, że już nigdy tu nie wróci, bo już dość czasu zabrał mu rak.

Nie było na świecie większego cierpienia, niż to, które opanowało go, w chwili, gdy usłyszał słowa lekarza – "ostra białaczka limfoblastyczna typu B, PH like – wznowa!" Szpik po przeszczepie nie dał rady, komórki nowotworu wygrały, walkę o jego życie. Koniec?

W Polsce, żeby dalej być w grze, trzeba rozpocząć leczenie od początku, tylko że teraz Michał nie ma już na nie siły. Koszmarnie wymęczony, ze zniszczonym organizmem nie ma właściwie już wielkich szans. Rokowania są złe, ale gorsze jest to, że Michał o tym doskonale wie…

Lekarze z Kliniki Hematologi i WUM powiedzieli wtedy, że w kilku klinikach na świecie w ramach leczenia tego typu leukemii stosuje się dopuszczoną do obrotu przed kilkoma miesiącami w USA nową rewolucyjną terapię białaczek znaną pod nazwą CAR T. Chimeric antigen receptors stanowią przełom w leczeniu raka. Terapia daje 90% pozytywnych odpowiedzi, jednak nie jest stosowana jeszcze w Polsce i krajach UE. Pozytywna odpowiedź przyszła z Frankfurtu, gdzie Michał może się leczyć. Przeszkoda jest tylko jedna – pieniądze!

Jeśli zdążymy zebrać dodatkowe środki, Michał dokończy całą terapię, która może ocalić go przed śmiercią. Bez tego, jego życie skończy się w chwili, kiedy powinno się dopiero rozkręcać. Nie pozwólmy śmierci pokrzyżować planów tego wspaniałego chłopaka.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 4 670 osób
164 500,51 zł (59,61%)
Brakuje jeszcze 111 439,49 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość