Moja walka o życie nie może się skończyć! Proszę, pomóż mi ją wygrać...

Zbiórka na cel: terapia car-t w Izraelu - ostatnia szansa Konrada
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 22 397 osób
411 282,15 zł (100,21%)

Konrad Nawara, 23 lata

Mszana Dolna, małopolskie

Chłoniak z dużych komórek B – DLBCL IV stopnia

Rozpoczęcie: 6 Listopada 2018
Zakończenie: 14 Listopada 2018

14 Listopada 2018, 12:13
Mamy 100%! Dziękujemy!

Dzisiaj rano przyszły wspaniałe wieści - łączna kwota na zbiórce siepomaga i fundacji Kawałek Nieba wystarczy na opłacenie leczenia genowego w Izraelu! 

Zamykamy więc zbiórkę na 100%, a Wam z całego serca dziękujemy za pomoc! 

Konrad przygotowuje się do podróży po życie - na leczenie ostatniej szansy. Wierzymy, że z tak ogromnym wsparciem wszystko już się uda! 

Czekamy teraz na dobre wieści z Izraela. 

Konrad, wygraj tę walkę!

Konrad Nawara

Pokaż wszystkie aktualizacje

Za chwilę będę obchodził 23 urodziny i zastanawiam się, czy będzie mi dane dożyć 24... W tak młodym wieku przyszło mi walczyć z chorobą silniejszą od wszystkiego, co znam - z chłoniakiem. Kiedy dowiedziałem się o nowotworze, wiedziałem, że się nie poddam, że będę walczyć o każdy dzień, że wykorzystam każdą daną szansę, żeby pokonać raka! Tak bardzo chcę żyć i nie tracić nadziei na to, że jeszcze przyjdą dni, w których rak będzie wspomnieniem. Mój nowotwór okazał się oporny na tradycyjne leczenie i potrzebuję nowatorskiej, bardzo drogiej terapii genowej. Proszę, pomóż mi wygrać walkę o własne życie!

Do 15 maja 2017 roku miałem normalne, szczęśliwe życie. Studiowałem Budownictwo na Politechnice Krakowskiej, grałem, śpierwałem - od dziecka moją pasją jest muzyka. Pochodzę z gór, już jako mały góral uczyłem się gry na skrzypcach. Potem szkoła muzyczna, zespoły regionalne tworzone z przyjaciółmi… Tworzymy zespół Ino Roz, graliśmy na różnych imprezach, festiwalach. Właśnie jak wracałem z jednego z występów do Krakowa, zaczął boleć mnie brzuch. Dzień później miałem zajęcia, nawet nie rozpakowałem walizki, tylko rzuciłem do kolegi, że idę na chwilę na SOR i niedługo wrócę, a wtedy dokończymy projekt. Nie wiedziałem, że od przejścia przez próg szpitala miną długie miesiące, zanim znów - choć na chwilę - będę mógł wyjść…

Konrad Nawara

Od razu zostałem na badaniach - tomografii, RTG. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem wstępną diagnozę, która zwaliła mnie z nóg. Lekarz powiedział: „W pana brzuchu znaleźliśmy guz wielkości 21×19 cm, pana śledziona jest znacznie powiększona, tak samo jak węzły chłonne. Niestety podejrzewamy chłoniaka lub mięsaka – nowotwór złośliwy”. Taka wiadomość o 2 w nocy po kilkunastu godzinach badań i czekania na SOR była dla mnie ciosem nie do opisania... Pamiętam, że powiedziałem lekarzowi: „Na pewno jakoś da się to leczyć!”. Chyba nie docierało do mnie, że jestem w krytycznym stanie. Nie miałem zamiaru się poddać, obudziła się we mnie chęć do walki i wyleczenia, chyba nawet odrzuciłem tę informację.

Jeszcze tej samej nocy trafiłem na oddział wewnętrzny na kolejne badania. Zdążyłem tylko zadzwonić do mamy. Powiedziałem, że znaleźli guza, ale pewnie to nic groźnego. Wcześniej już miałem dolegliwości, ale każdy kolejny lekarz uspokajał i mówił, że to rwa kulszowa, albo uczulenie. Miałem 21 lat, byłem młody, zdrowy. Nikomu nie wpadło do głowy, by zlecić USG.

Guz był ogromny, mógł się rozpaść w każdej chwili, a wtedy moje życie by się skończyło… Przez to nie mogli zrobić biopsji. W końcu padła ostateczna diagnoza: agresywny chłoniak z dużych komórek B – DLBCL w 4 stadium – czyli najbardziej zaawansowanym. Po wykonaniu badania PET okazało się, że prócz śledziony, węzłów w brzuch oraz nacieku na mięsień lędźwiowy zajęty mam również układ kostny. Zaczęła się walka o moje życie…

Na hematologii musiałem nauczyć się tego, czym jest moja choroba. Musiałem wkroczyć do medycznego świata, by nadążyć za wszystkimi skomplikowanymi medycznymi terminami, którymi posługiwali się lekarze. Chciałem wiedzieć, co się ze mną dzieje…

Konrad Nawara

Pierwszą chemię miałem w czerwcu. Miałem mieć od 6 do 8 cykli, aż do wyleczenia - właśnie tych słów się uczepiłem: wyleczenie, a więc jest dla mnie szansa! Niestety terapia nie szła po myśli ani mojej, ani lekarzy…

Po czwartym cyklu nowotwór przestał reagować na chemię, zlecono zmianę na mocniejszą. Potem przeżyłem dramat… Kolejne dwa miesiące byłem w izolatce, zawieszony na granicy życia i śmierci. Mój organizm walczył z zakażeniem pałeczką ropy błękitnej. Było ciężko, odporność miałem zerową. Na domiar złego badania pokazały, że po dwóch cyklach tego piekła guz zmniejszył się tylko o kilka milimetrów...

W brzuchu cały czas był guz, zlecono więc radykalną radioterapię. W lutym tego roku z Krakowa trafiłem do szpitala w Gliwicach, gdzie jestem do dzisiaj. Dziękuję lekarzom i całemu personelowi medycznemu za to, co dla mnie robią, jak o mnie walczą…

Autologiczny przeszczep szpiku wraz z wysokodawkową chemioterapią BEAM miały zapewnić upragnione wyleczenie. Spędziłem kilka tygodni w izolatce z myślą, że to w końcu koniec walki, wrócę do zdrowia i będę mógł kontynuować moje poprzednie życie i studia! To wszystko okazało się mrzonką, bo już po trzech miesiącach lekarzy zaniepokoiły moje wyniki. Miałem nadzieję, że to nic poważnego. Okazało się jednak, że nowotwór wrócił….

Konrad Nawara

Dostałem szansę leczenia piksantronem, jednak dwumiesięczna kuracja nie przyniosła żadnych efektów, a nowotwór jeszcze bardziej się rozwinął. Znowu dostałem mocną chemię stosowaną przy nawrotach raka. Miałem bardzo powiększoną śledzionę, która zabijała wszystkie płytki krwi. Wymagałem codziennych toczeń krwi i płytek krwi.

Dzisiaj wiem, że mam tylko jedną szansę na życie - nowatorskie leczenie genowe w Izraelu - CAR-T cell. Ta terapia jest jeszcze niedostępna w Europie, jednak dla mnie to ostatnia nadzieja. Żadne inne leczenie nie działa… Niestety, koszty leczenia są gigantyczne - blisko 1,5 mln złotych! Jestem teraz w Centrum Onkologii W Gliwicach, gdzie wraz z lekarzami robimy, co możemy, by ustabilizować mój stan. Za ok. miesiąc będę gotowy na wyjazd, teraz jeszcze biorę chemioterapię, która póki co działa zgodnie z planem. Znowu mam nadzieję, że mimo całej beznadziei sytuacji, dostanę szansę na życie! Przed wyjazdem trzeba przelać całą kwotę, bo szpital wymaga zabezpieczenia pieniężnego. Z całego serca proszę Was o pomoc, bym mógł jechać do Izraela, walczyć i w końcu wygrać walkę o własne życie! Nie chcę jeszcze umierać...

Konrad

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 22 397 osób
411 282,15 zł (100,21%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość