"Tatusiu, czy zawsze przy mnie będziesz?" – to dla niej tak bardzo chcę żyć!

Zbiórka na cel: immunoterapia ipilimumabem – ostatnia szansa na pokonanie raka
PILNE!
Tomasz Chichłowski
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
4 dni do końca
Wsparły 3 774 osoby
264 057,17 zł (55,69%)
Brakuje jeszcze 210 075,83 zł
Wesprzyj

Tomasz Chichłowski, 38 lat

czerniak złośliwy skóry typu SSM

Poznań, wielkopolskie

Rozpoczęcie: 20 Marca 2018
Zakończenie: 30 Maja 2018

05 Kwietnia 2018, 14:14
Dziękuję

Bardzo Wszytkim dziekuję za datki, a przede wszystkim za wielkie serce! Aż mi brakuje słów na to, żeby powiedziec, jak jestem wdzieczny.


Dzięki! Dzięki! Dzięki! 

Tomek

Dlaczego tak bardzo chcę żyć? Bo moja córeczka ma dopiero 6 lat i obiecałem jej, że będę przy niej. Chcę żyć, bo mam bardzo dużo do zrobienia, bo już dość nocy przepłakałem, myśląc o tym, że przegrywam z rakiem. Teraz, kiedy Marysia pyta: “Tatusiu, czy zawsze psy mnie będziesz?”, słowa stają mi w gardle, a z oczu płyną łzy. Co mam jej powiedzieć?

Jednego jestem pewien, to dla niej będę walczył tak bardzo, jak tylko się da i nigdy się nie poddam…

Historia mojej walki zaczęła się niewinnie, ponad 3 lata temu. Poszedłem na rutynowe wycięcie znamienia. Przynajmniej tak myślałem. Zła wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba – czerniak złośliwy – rzadki i bardzo agresywny rak skóry i to w poważnym stopniu zaawansowania.

Od razu ruszyła karuzela – zabiegi, przerzuty i leczenie chemią. Było raz lepiej raz gorzej, ale nie poddawałem się i przez lata robiłem wszystko, by normalnie funkcjonować i pracować. Nie traciłem nadziei i spędzałem jak najwięcej czasu z rodziną i przyjaciółmi. Planowałem przyszłość, bo jak można odpuścić, kiedy patrzą na ciebie wystraszone i pytające oczy sześciolatki...

Kiedy pojawiły się pierwsze przerzuty do mózgu, byłem bliski poddania się. Skutki uboczne wyeliminowały mnie z pracy, straciłem motywację, bo żadna dostępna forma leczenia nie pomagała. Przeszedłem 3 operacje mózgu, ale przecież nie mogłem rzucić rękawic. Wtedy pierwszy raz choroba udowodniła mi, że jest ode mnie silniejsza i że to ona będzie dyktowała warunki.

Próbuję każdej możliwej terapii, modlę się, medytuję, szukam eksperymentalnych leków. Zdrowo się odżywiam. Mimo to przegrywam, ale walczę i nadal wierzę, że w końcu wygram, bo do momentu, kiedy wierzysz, zawsze trwa nadzieja i umiesz zmobilizować się do walki…

Wiem, że jeszcze kilka lat temu nie miałbym żadnych szans. Każdego dnia musiałbym patrzeć na swoje dziecko, wiedząc, że i tak przegram. Medycyna jednak poszła naprzód, dając mi szansę na życie, a mojej córeczce na pełną rodzinę i tatę, który ją kocha i chciałby dla niej zrobić wszystko…

Immunoterapia to nowoczesne podejście, polegające na zmuszaniu organizmu do samodzielnej walki z rakiem. Jednym z takich leków jest yervoy (ipilimumab). To jest ostateczna broń, dzięki której ostatnie lata, które poświęciłem na walkę, nabrałyby sensu i zamiast porażki mogłyby moją wojnę z rakiem, zakończyć sukcesem.

Powiem wam wprost – moja walka o życie kosztuje pół miliona złotych! Nigdy nie miałem takich pieniędzy i nie dam rady ich sam zdobyć. Wiem, że nie jestem sam, że są wokół mnie ludzie, który chcą mnie widzieć razem z córeczką i którzy widzą moją szansę.

Walczę o życie z ciężkim i bardzo złośliwym nowotworem, ale lekarze twierdzą, że mam szansę wygrać walkę o swoje życie. Ta walka będzie trwała krótko, bo nowotwór jest wyjątkowo złośliwy. Przede mną już ostatnie starcie – on albo ja! Proszę, pomóżcie mi wygrać piękne chwile z moją córeczką, kolejne wakacje, jej pierwszą komunię i wiele cennych chwil, które stracę, jeśli nie dam rady...

Wiem, że wygram, ale potrzebuję Waszej pomocy i za każdą będę bardzo wdzięczny.

Tomek

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
4 dni do końca
Wsparły 3 774 osoby
264 057,17 zł (55,69%)
Brakuje jeszcze 210 075,83 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość