Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Za ostatni grosz kupię dziś chociaż cień tamtych dni

Adam Bedyński
Zbiórka zakończona
5 923,00 zł ( 33,74% )
Wsparło 210 osób
Cel zbiórki:

Zabieg termoablacji nowotworu

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Adam Bedyński, 54 lata
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór nerek - IV stopień jasnokomórkowy
Rozpoczęcie: 15 Kwietnia 2019
Zakończenie: 25 Maja 2019

Opis zbiórki

Kiedy los daje ci drugą szansę, jesteś pełen nadziei. Nagle każdy dzień nabiera podwójnego znaczenia. Kiedy rak próbuje po raz kolejny powalić cię na deski, zawsze są dwa wyjścia, można całkowicie się poddać albo walczyć i wierzyć, że wciąż jest szansa. Na życie.

Jaki jest wynik gry? nie wiem, nie pytaj mnie,
Jak na imie tej grze? tego nie wiem już też

Gra z rakiem jest jak rosyjska ruletka. Z tym, że ta nie toczy się nie pieniądze. Tu stawka jest najwyższa. ŻYCIE. Kiedyś myślałem, że wszystko dane jest raz na zawsze. Choroba uświadomiła mi, że życie toczy się w rytmie, na który nie ma wpływu. Kolejne nuty grane są trochę przypadkowo, to jak tworzenie hitu. Metoda prób i błędów, z tym że tu nie ma możliwości sprawdzenia każdego dźwięku…

Adam Bedyński

Wczoraj, tak, było, tak, nie znaczyło zaś nie,
Nie mieszało się nam, czarne z białym co dzień.

Pierwsza runda należała do mnie, zdecydowanie, szarpałem struny z taką siłą, że poczułem pękające opuszki. Rak to nie jest rzecz, którą można pokonać ot tak. Jeden trafiony dźwięk nie jest gwarancją stworzenia arcydzieła.

Wczoraj niewinny tak, dzisiaj pionki w grze,
Wczoraj blekitny wiatr, dzisiaj duszny, zly sen.

Kolejny dźwięk, wysoki, radosny. Nagle poczułem, że żyję. Znów muzyka zaczęła grać. Plany na przyszłość nabrały sensu. I kiedy zakładałem, że wszystko jest w porządku i mogę ruszyć do tworzenia kolejnych rytmów, niestety, w moim życiu znów nastąpiła pauza. Moment, w którym nastąpiła przerażająca cisza. Tak dosadna, że słychać aż zbyt wiele. Strach się odezwać, strach ją przerwać. Przerażająca, paraliżująca…

Adam Bedyński

Z drugiej strony mych snów, wszystko lepszy ma smak,
A w powietrzu jest luz i muzyka wciaż gra.
Za ostatni grosz kupie dzis chociaz cień tamtych dni,
Za ostatni grosz wino z zielonych lat chce znów pić.

Chciałbym to znów poczuć. Tę wolność, możliwość wyboru, granie własnej melodii życia. Nawrót kompletnie zwalił mnie z nóg. W rękach raka jestem tylko pionkiem. W tej orkiestrze nie gram pierwszych skrzypiec. To on jest dyrygentem. Decyduje, kiedy dźwięki wyciągają się do najwyższych, kiedy obniżają się i sięgają dna. Ja dna już sięgnąłem, ale odbiłem się i wróciłem do gry.

Bilans zysków i strat, prowadzimy od lat,
Nie ma czego w nim kryć, nie ma czego się bać.
Skąd wiec na lustra dnie, w progu każdego dnia,
Wita cię najpierw wstręt, potem brat jego strach.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem rak, myślałem że to koniec. Teraz wiem, że to był początek czegoś większego… z każdej próby wychodziłem obronną ręką, moja gitara wciąż czeka ustawiona w kącie na kolejne akordy zwiastujące koniec walki. Powrót do żywych.

 

Mam jedną szansę na pokonanie raka. Szansę wycenioną drożej niż każda zagrana przeze mnie piosenka. Teraz wiem już na pewno, że nie mam szans na powrót do tego, co było kiedyś. Wsparcie to dla mnie szanse na “chociaż cień tamtych dni...:”. Tamtych dni, kiedy wszystko było możliwe, a melodia życia grała wiedziona wspaniałą rutyną. Ratunku, na zebranie kwoty na zabieg zostało mi tylko kilka dni!

5 923,00 zł ( 33,74% )
Wsparło 210 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki