Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Adaś bez pionizatora nie stanie na nogi. To jego jedyna szansa na sprawną przyszłość!

Adam Łubiński
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

pionizator Toucan

Adam Łubiński, 5 lat
Raszyn-Rybie, mazowieckie
Zespół Goldenhara, choroba Hirszprunga, asymetria głowy i twarzy
Rozpoczęcie: 4 Marca 2019
Zakończenie: 15 Października 2019

Rezultat zbiórki

Chcemy podziękować wszystkim osobą zaangażowanym w zbiórkę na zakup pionizatora dla naszego syna Adasia. Zakupiony pionizator służy Adasiowi nie tylko w domu, ale także jest zabierany na wyjazdowe turnusy rehabilitacyjne. Urządzenie rośnie razem z nim. Adaś, stojąc w pionizatorze utrwala prawidłową postawę ciała, a w międzyczasie może malować, kleić, uczyć się literek i usprawniania swoich rąk.

Serdecznie dziękujemy darczyńcom za wsparcie w zakupie pionizatora dla naszego syna Adasia.

Rodzice

Opis zbiórki

Pierwsze chwile z dzieckiem matka powinna spędzać w domu. Dom daje poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Gdy urodził się Adaś, dom stał się tylko wspomnieniem. Szpitalne łóżko nigdy go nie zastąpi. Szczególnie, że tam czuwasz przy dziecku i drżysz na każdy zmieniony dźwięk w maszynie podtrzymującej jego życie. Życie, które jest od samego początku obarczone okropnym bólem i cierpieniem.

Dziwne i ciężkie do wypowiedzenia nazwy chorób zawsze wywoływały u mnie na plecach dreszcz niepokoju. Nie zaprzątałam sobie głowy, gdy miałam małą córeczkę, a na głowie dom i pracę. Wieść o drugiej ciąży była zaskoczeniem, ale takim wyczekiwanym. Wszyscy w rodzinie czekali na tego maluszka. Badania, wizyty lekarskie - ciąża książkowa. Gdy Adaś pojawił się na świecie, mój świat się zawalił. Miałam mieć zdrowe dziecko, a lekarz mówi - "Podejrzenie Hirszprunga, przewozimy go do innego szpitala". Zamiast wrócić do domu i chronić mojego synka przed wszystkim, zło dotknęło go jeszcze przed narodzinami. Mogłam zobaczyć mojego syneczka jedynie przez chwilkę. Od razu zobaczyłam, że nie ma lewego uszka. Adaś okropnie płakał, a jego krzyk rozrywał mi serce na kawałki...

Adam Łubiński

W kolejnym szpitalu diagnoza potwierdziła się. Dodatkowe badania ujawniły jeszcze zespół Goldenhara. Miałam wrażenie, że wszyscy mówią do mnie w niezrozumiałym języku. Chciałam tylko wziąć Adasia w ramiona i uciec, jak najdalej od nich. Lekarze mi wyjaśnili, że synek ma bardzo chore jelita, które praktycznie nie funkcjonują. Konieczna była operacja wycięcia chorego jelita i wyłonienia stomii. Po tygodniu mogłam zabrać mój największy skarb w końcu do domu. Adaś mógł spokojnie zasnąć w swoim łóżeczku. Zaczęliśmy oswajać się z życiem i rehabilitacją. Z dnia na dzień mój synek robił postępy. Po pół roku lekarze zdecydowali o usunięciu stomii. Nie wiedziałam, że będzie to najgorsza chwila w moim życiu…

Adam Łubiński

Dziesięć godzin - tyle czasu mam wycięte z życia. Byłam jak zawieszona w próżni, gdy lekarze operowali mojego syneczka. Czułam się, jakbym wyszła z ciała i duchem trzymałam Adasia za rękę. Oczekiwanie i bezradność to coś najgorszego w życiu. Nie wiedziałam, czy będę mogła go jeszcze przytulić, ucałować. Jego maleńki brzuszek został nacięty wzdłuż i wszerz. Dwie szkarłatne kreski zostaną z nim do końca życia. Po operacji Adaś tydzień leżał pod respiratorem. Po odłączeniu od maszyny leżałam z nim tydzień w izolatce. Ból pooperacyjny go wykańczał. Przez tydzień dostawał morfinę, żeby mógł spać i nie czuć palącego bólu... Najchętniej wycięłabym ten okres z pamięci.

Zaczynamy znowu od początku. Poprzednie efekty rehabilitacji poszły wniwecz. Narkozy, morfina, leżenie w szpitalnym łóżku spowodowały ogromne spustoszenie. Adaś przez zespół Goldenhara ma niedosłuch, zarośniętą lewą małżowinę i kanał słuchowy. Na prawe ucho słyszy, ale nosi aparaty słuchowe na opasce. Za kilka lat czeka go operacja. Przez asymetrię twarzy synek ma wadę wzroku. Powoli ujawnia się prawostronne porażenie dziecięce. Adaś zawsze opuszcza główkę na prawą stronę, a to już wykrzywia mu kręgosłup. Aby wzmocnić jego ciało, potrzebny jest pionizator. Na takie urządzenie nie stać naszej rodziny. Każdą złotówkę odkładamy na rehabilitację Adasia i wizyty u specjalistów. Wolałabym być po tej drugiej stronie i pomagać, niż prosić o pomoc. Nie mam innego wyjścia. Daję mu szczęście i miłość, najlepszą opiekę, aby dom przynosił mu ukojenie. Potrzebuję jedynie Twojej pomocy, aby mógł zrobić swój pierwszy krok.


Marzena, mama Adasia

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki