Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wyrządzono mi krzywdę, zanim przyszedłem na świat

Adrian Gaca
Zbiórka zakończona
25 639,77 zł ( 100,42% )
Wsparły 1724 osoby
Cel zbiórki:

Zakup Cyber Eye, które pomoże Adrianowi komunikować się ze światem

Adrian Gaca, 13 lat
Piła, wielkopolskie
Wodogłowie wrodzone, epilepsja, dysplazja oskrzelowo-płucna, całkowite zatarcie struktur mózgu
Rozpoczęcie: 11 Kwietnia 2017
Zakończenie: 16 Czerwca 2017

Rezultat zbiórki

 

 

Opis zbiórki

Od samego początku w małe ciało Adriana sączyła się trucizna. Kiedy jego biologiczna matka piła alkohol – on też pił. Kiedy brała narkotyki – on też dostawał “działkę”. Nie mógł się bronić, nie mógł uciec, nie mógł nawet krzyczeć. Będąc w brzuchu, nieświadomie uczestniczył w życiu, jakie wiodła jego mama. Adrian został skrzywdzony przez drugą osobę, zanim jeszcze pojawił się na świecie. Nigdy już nie odzyska pełni zdrowia, ale z Twoją pomocą ma szansę odzyskać choć część sprawności.

Adrian Gaca

Kiedy bolało najbardziej, mamy nie było obok. Po raz pierwszy i ostatni widziała Adriana chwilę po porodzie. Potem wróciła do swojej codzienności, a Adrian został sam. Nie trafił, tak jak inne dzieci na porodówce w ramiona kochającej mamy. W krytycznym stanie trafił do inkubatora, do którego podchodzili tylko lekarze i pielęgniarki. Leżał sam, dookoła osłonięty pieluchami, gdzieś na szarym końcu szpitalnej sali. Nie miał swoich ubranek, swojej butelki, czy maskotki – wszystko było szpitalne, cudze...

Pierwszą poważną operację przeszedł zaraz po porodzie. Umierał – nie oddychał sam, a lekarze nie dawali mu szans na przeżycie. O życiu dłuższym niż kilka miesięcy nikt nawet nie myślał. Adrian miał wodogłowie, w pierwszej dobie życia powstała odma opłucnowa i doszło do zapalenia płuc. Później lekarze wmieniali kolejne diagnozy. Sepsa, wada serduszka, przepuklina pachwinowa, zakażenie układu moczowego. Walczył sam, bo obok nie było nikogo, kto naprawdę go kochał. Może gdyby mama była blisko, byłoby łatwiej.

Kilka razy dziennie wykonywano nakłucia przezciemieniowe, by usunąć gromadzący się w jego główce płyn mózgowo-rdzeniowy. Na przekór temu, co mówili lekarze Adrian żył. Po ośmiu miesiącach w szpitalu mógł wyjść do domu. Problem był w tym, że tego domu nie było. Nie było mamy, ani taty. Nie było z miłością przygotowanego pokoiku, który by na niego czekał.

Adrian Gaca

Tę historię znam z opowiadań. Potem poznałam Adusia osobiście. Mam na imię Kamila, jestem mamą Adriana – nie tą biologiczną, ale tą kochającą. Być mamą to przecież nie znaczy urodzić. To znaczy kochać, być z dzieckiem i dla dziecka. 4 sierpnia 2008 zadzwonił telefon – jeden z tych, które zmieniają życie. Dzwoniła Pani z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Byliśmy już rodziną zastępczą dla jednego chłopca i deklarowaliśmy chęć przyjęcia kolejnego. Pani opowiedziała mi o Adrianie. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy go poznać. Miał tak maleńkie dłonie - jak noworodek - a miał już przecież 8 miesięcy. Bałam się, by nie zrobić mu krzywdy – był taki maleńki, taki kruchy i taki delikatny. Kochałam go już wtedy. Kilka dni później był już z nami w domu. W swoim domu. 

Do diagnoz stwierdzonych po porodzie dochodziły nowe – wszystkie spowodowane tym, co działo się podczas ciąży. Usłyszeliśmy, że Adrian ma Mózgowe Porażenie Dziecięce, że ma niedowład lewostronny, że będzie “roślinką”. Mówiono nam, że nasz Aduś nie dożyje roku, że z niego nic już nie będzie. W listopadzie mieliśmy się z nim żegnać. Trafiliśmy do szpitala z zapaleniem płuc i niewydolnością oddechową. Ordynator oddziału stwierdził,  że jeśli chcemy pożegnać się z Adusiem, to chyba to jest ten moment. Nie wierzyłam, jednak widok na kardiomonitorze mówił sam za siebie.  Serduszko Adrianka biło tak wolno i  jeszcze zwalniało. Adrian patrzył na mnie smutnymi, zmęczonymi oczami i trzymał mnie kurczowo za palec – tak, jakby chciał powiedzieć “nie zostawiaj mnie”. Myślałam sobie, że to niesprawiedliwe, że mogliśmy być razem tak krótko. Adrian przeżył! Choć wszyscy stawiali na nim krzyżyk, został z nami! 

Adrian Gaca

Pierwsze dwa lata spędziłam z Adim w szpitalach. Jako ostatnią zdiagnozowano u niego padaczkę. Modliłam się, by były to "tylko" drgawki gorączkowe. Niestety lekarze potwierdzili tę gorszą wersję. Choć Adrian ma już 9 lat, każdy kolejny atak powoduje u mnie panikę. Choć jest ich mniej, bo wyciszają je leki, zawsze z przerażeniem patrzę, jak moje dziecko torturują drgawki. 

Po tym, co przeżył, chciałabym ułatwić Adrianowi życie. Do dziś nie potrafi komunikować swoich potrzeb, nie mówiąc już o najprostszym i najpiękniejszym "mamo". Dziś mam szansę, by Adi mówił do mnie oczami. C-Eye (Cyber Oko) to system alternatywnej komunikacji za pomocą wzroku. Adrian testował  już sprzęt i bardzo szybko odkrył moc sprawczą swoich oczu. To utwierdziło nas w przekonaniu, że to właściwa droga, by porozumieć Adriana z otaczającym go światem i z nami samymi.

Kiedy Adrian był jeszcze w brzuchu mamy, stracił szansę na zdrowie. Dziś, dzięki Twojej pomocy, ma szansę odzyskać choć część sprawności. Będę walczyć, bo kocham Adiego tak, jakbym to ja była jego biologiczną mamą. Chcę, żeby było mu łatwiej, by nauczył się ze mną porozumiewać. Niestety zakupu urządzenia przewyższa nasze możliwości finansowe, dlatego proszę Cię o pomoc...

25 639,77 zł ( 100,42% )
Wsparły 1724 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki