Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy gaśnie życie, nie pozwól, by zgasła nadzieja... Ratujmy Adusia❗️

Adrian Miśta
130 747,78 zł
Wsparły 4624 osoby
Cel zbiórki:

Terapia komórkami macierzystymi w Bangkoku

Adrian Miśta
Ośno Lubuskie , lubuskie
Choroba mitochondrialna, uszkodzony gen SCO2
Rozpoczęcie: 12 Lutego 2020
Zakończenie: 25 Lutego 2020

Rezultat zbiórki

25.02.2020:

Z ogromnym żalem, który rozdziera serce, zawiadamiamy, że dziś, o godzinie 4:30 nasz mały Aduś odszedł do wieczności. 

Stało się to w dniu, gdy rodzice chłopca otrzymali pozytywną odpowiedź odnośnie terapii genowej, która mogłaby okazać się ratunkiem... Aduś był już zmęczony, chciał odpocząć. Teraz już śpi snem wiecznym...

Rodzicom, bliskim i wszystkim osobom, które pokochały tego dzielnego wojownika, często nawet go nie znając, składamy najszczersze wyrazy współczucia. To nie tak miało być...

Opis zbiórki

“Nie da się pomóc Adusiowi, możemy tylko czekać, aż jego mózg umrze” - powiedzieli lekarze. Od miesięcy przeżywamy dramat. Walczymy o życie synka, mimo strasznych diagnoz i jeszcze gorszych rokowań. Nie chcemy jednak bezradnie czekać i patrzeć, jak Aduś cierpi i kona w męczarniach… Chwytamy się każdej deski ratunku. Pojawiła się nowa nadzieja - przeszczep komórek macierzystych. Błagamy o ratunek…

Jeden na bilion - niedawno przyszły wyniki badań DNA. Okazało się, że nasz Aduś ma niezwykle rzadko spotykaną chorobę mitochondrialną, uszkodzony gen SCO2. Oznacza to, że mózg naszego dziecka minuta po minucie umiera i nic nie jest w stanie tego zatrzymać… Nie ma leku, nie ma ratunku. Przynajmniej zewsząd przychodzą takie informacje. Eksperymentalna metoda przeszczepu komórek macierzystych to w tym momencie nasza jedyna nadzieja. Modlimy się, by pomogła…

Adrian Miśta

O Adusia walczymy całą rodziną, nasz mały chłopiec poruszył już tak wiele serc… Udało się zebrać bardzo dużo sumę, która pozwoliła nam dotychczas walczyć o synka. Dzięki temu mogliśmy pojechać do Niemiec transportem medycznym na intensywną terapię, gdzie uratowano życie naszego dziecka. Tam stan Adusia odrobinę się poprawił. Ustalono dalszy plan działania i przetransportowano nas do specjalistycznej kliniki, pod której opieką obecnie jest synek. Wysyłamy obecnie wyniki badań synka do szpitali na całym świecie, dramatycznie szukając ratunku.

Nasza historia zaczęła się w dniu narodzin naszych synków. Bliźniaki, Aduś i Kubuś, przyszły na świat 22.09.2018 roku  jako skrajne wcześniaki. Od początku Aduś był słabszy, jednak przez myśl nam nie przeszło, ile cierpienia go czeka… Z miesiąca na miesiąc z synkiem było coraz gorzej. Jeździliśmy tylko od lekarza do lekarza, wykonywaliśmy kolejne badania, rehabilitowaliśmy synka. Powiedzieli nam, że to opóźnienie w rozwoju. Jednak wyrok miał dopiero zapaść…

Adrian Miśta

Kubuś rósł jak na drożdżach, a Aduś cofał się w rozwoju z każdym dniem. Najgorsza była niewiedza i czekanie na kolejne wyniki… W październiku 2019 roku synek zaczął mieć problemy z oddychaniem. Trafiliśmy do szpitala w Szczecinie, gdzie pilnie zlecono dokładne badania. 

Pierwsza diagnoza - niedotlenienie mózgu i wiotkość krtani. Aduś walczył o każdy oddech… Lekarze zdecydowali o tracheotomii. Mieliśmy nadzieję, że potem zaczniemy w miarę normalnie żyć i skupić się tylko na rehabilitacji, by Adek mógł się rozwijać. Niestety, było tylko gorzej…

Obecnie nasz Aduś walczy o życie. Trzy doby po operacji wystąpiła gorączka i podejrzenie SEPSY, a zaraz potem nieznanej bakterii, która zaatakowała organizm. Z godziny na godzinę stan synka się pogarszał. W końcu serduszko przestało pracować… Podłączyli respirator, kazali czekać. Mijały dni na intensywnej terapii, a my z duszą na ramieniu czekaliśmy na jakiekolwiek informacje.  Lekarze szukali diagnozy, a stan Adusia był krytyczny. Trafiliśmy więc do CZD w Warszawie na poszerzenie diagnostyki.

Adrian Miśta

Po kilku badaniach stwierdzono, że synkowi nie da się pomóc, odesłali nas do Szczecina. Stan Adusia nadal się pogarszał… W międzyczasie dostaliśmy wyniki badań genetycznych. To zburzyło nasz świat - choroba mitochondrialna, jedna na bilion. Nie wiemy nawet, czy jest na świecie drugie tak chore dziecko… Wobec braku możliwości leczenie podjęliśmy decyzję o zabraniu synka do szpitala w Niemczech. Sam transport lotniczy kosztował 100 tysięcy złotych…

Tam ustabilizowali Adusia. Obecnie przebywamy w klinice oddechowo-neurologicznej w Brandenburgii. Wysłaliśmy już wszystkie niezbędne dokumenty między innymi do Bangkoku, czekamy na plan leczenia i decyzję o przylocie. Już teraz wiemy, że sam transport będzie kosztował nawet pół miliona złotych. Aduś musi lecieć na specjalnej wysokości samolotem medycznym, z personelem, który nieustannie będzie czuwał.

Adrian Miśta

Cały czas mamy nadzieję, to ona trzyma nas przy życiu. Wierzymy w cud, dlatego błagamy o pomoc… Chcemy tylko, by Aduś wrócił do domu, gdzie czeka jego braciszek. Walczymy o to, by synek był tym pierwszym dzieckiem, które pokona chorobę, przeżyje i przejdzie do historii, wskazując drogę innym śmiertelnie chorym maluchom. Ciężko jest prosić o pomoc, ale nie mamy innej możliwości. Dotychczas zebrane środki topnieją w zastraszającym tempie, a wiemy już teraz, że walka o życie naszego Adusia pochłonie setki tysięcy złotych. Bez Was, bez tysięcy ludzi o wielkich sercach, nie damy rady uratować naszego synka. Błagamy, pomóż…

Rodzice Adulka wraz z całą rodziną


******

Licytując, możesz uratować Adusia: Bazarek dla Adusia

130 747,78 zł
Wsparły 4624 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki