Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Sama nie uratuję swojego życia... Pomóż mi pokonać glejaka!

Agata Sypniewska
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Nierefundowana operacja usunięcia guza mózgu, rehabilitacja, leczenie

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Agata Sypniewska, 30 lat
Rydzyna, wielkopolskie
Glejak wielopostaciowy IV stopnia
Rozpoczęcie: 29 Grudnia 2020
Zakończenie: 8 Stycznia 2021

Opis zbiórki

Cześć, jestem Agata i mam 27 lat. Znajomi mówią na mnie Zosia, nie bez powodu, bo zawsze w życiu byłam Zosią-samosią, ale niestety nie tym razem – teraz chciałabym prosić Was o pomoc, bo sama mogę nie dać rady.

Jestem pełną energii, młodą dziewczyną, mam kochającego męża, wielką wolę życia i niestety coś jeszcze, co uniemożliwia mi żyć, jakbym chciała – glejaka IV stopnia… ale może od początku.

Do kwietnia 2018 r. żyłam tak jak każda inna młoda kobieta, z głową pełną planów i marzeń, z narzeczonym u boku, z którym mieliśmy w sierpniu 2018 r. wziąć ślub.

W kwietniu 2018 r. zasłabłam, tracąc przytomność i trafiłam do szpitala. Przeszłam wiele badań aby finalnie zdiagnozowano mnie z glejakiem III stopnia. Guz okazał się być operacyjnym i już w maju 2018 r. trafiłam do Bydgoszczy, gdzie przeprowadzono operację wycięcia guza, która zakończyła się powodzeniem.

Następnie przeszłam cykl ciężkiej radioterapii i chemii, która uniemożliwiła mi wzięcie ślubu w planowanym sierpniowym terminie, ale ci którzy mnie znają wiedzą już, że ja nie z tych którzy się poddają – więc po tej ciężkiej walce, w przerwie pomiędzy kolejnymi dawkami chemii,  19 października 2018 r. stanęliśmy z moim mężem na ślubnym kobiercu.

W lutym 2019 r. zakończyłam cykl chemii i zaczęliśmy z moim mężem żyć.. nadzieją i wiarą na lepsze jutro cały czas będąc pod kontrolą onkologa i neurochirurga, wykonując cykliczne rezonanse.

Każdy kolejny rezonans napawał nas nadzieją i pozwalał na coraz to większą odrobinę wiary, że będzie dobrze, że wszystko idzie w dobrym kierunku i być może i nam będzie dane cieszyć się sobą bez obawy i strachu.

Kolejne dobre wyniki pozwoliły mi nawet wrócić do pracy, cieszyć się życiem, podróżować i na nowo mieć marzenia.

W listopadzie 2020 r. mieliśmy nadzieję na kolejną rutynową kontrolę, jednak cisza przy analizie wyników rezonansu zdawała się trwać w nieskończoność i była wymowna jak nigdy dotąd.

W związku z tym, że rezonans wykazał guza zaistniała potrzeba wykonania biopsji, której wyniki niestety potwierdziły wznowę glejaka z progresją do IV stopnia złośliwości.

Guz umiejscowiony jest w ciele modzelowatym, bardzo trudnym do zoperowania.

Istnieje jednak szansa na przeprowadzenie operacji i wycięcie większości guza, którą zdecydował się przeprowadzić jeden z neurochirurgów w Polsce. Operacja nie jest niestety refundowana.

W związku z tym, ze nie jesteśmy w stanie pokryć tego kosztu we własnym zakresie, zdecydowaliśmy się prosić Was o pomoc.

Bardzo ważny w mojej walce jest czas, który biegnie nieubłaganie. Każdy dzień ma znaczenie i niesie za sobą niepewność oraz strach, co przyniesie jutro. Operacja została zaplanowana już na 12 stycznia 2021 r.

Niezależnie jesteśmy również w trakcie konsultacji w Stanford, Zurychu, Niemczech i szukania ośrodka, który może zaoferować dalsze metody leczenia. Leczenia, które da mi szansę na życie i spełnianie marzeń. Operacja jest bowiem jedynie początkiem mojej walki z tym jakże nierównym i trudnym przeciwnikiem.

Wierzę, że dobro i wsparcie, które sama niejednokrotnie starałam się przekazywać innym, do mnie wróci, dlatego razem z moim mężem, rodziną i przyjaciółmi zwracamy się do Was z prośbą o pomoc. Z góry dziękujemy za każde okazane dobro i serce.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki