Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

22 lata - początek, czy koniec życia? Agata potrzebuje pomocy!

Agata Tumielewicz
Zbiórka zakończona
29 391,00 zł ( 53,13% )
Wsparło 1066 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0057026 Agata
Cel zbiórki:

Endoprotezoplastyka stawu biodrowego

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Agata Tumielewicz, 24 lata
Wrocław, dolnośląskie
Dysplazja bioder, kolan, ramion, rąk i dłoni
Rozpoczęcie: 10 Października 2019
Zakończenie: 12 Listopada 2020

Rezultat zbiórki

Listopad 2020:

Minęły już dwa miesiące od operacji!

Ranem jeszcze boli, ale wieczorami jest lepiej. Chód jeszcze dziwny, bo kolanka i chodzę jak pingwinek, ale przynajmniej bioderka już zrobione - dzięki Wam!


Dziękuję!

Agata Tumielewicz

Opis zbiórki

Mówi się, że całe życie przed nami - młodymi ludźmi, którzy są pełni marzeń i planów. Ja, choć mam dopiero 22 lata, czuję, że moje życie się kończy… Mam kości 90-letniej staruszki. Wszystko przez dysplazję - chorobę, która sprawia, że z dnia na dzień zmieniam się w niepełnosprawnego człowieka. Każdy ruch nogą i ręką to ból. Nie ustoję sama dłużej niż kilka minut… Może byłoby dziś inaczej, gdyby moja mama przejmowała się moim zdrowiem, gdy byłam jeszcze dzieckiem; gdyby na operację refundowane przez NFZ czekało się krócej… Dzisiaj bardzo proszę o pomoc, bo operacja biodra jest dla mnie ogromną nadzieją! 

Bolą mnie kolana i dłonie. Przez dysplazję biodra mam również problemy z kręgosłupem, nie mogę się nawet wyprostować. nie mogę podnieść nogi na więcej niż 3 cm. Codzienne aktywności sprawiają mi ból. Nie mogę nawet wejść sama do autobusu... Każdy dzień to dla mnie wyzwanie. Schody to moje przekleństwo...  Ból jest tak ogromny, że czasem zastanawiam się, czy jest jakaś część ciała, której choroba nie zaatakowała… 

Mam waleczną duszę, jestem bardzo zdeterminowana - codziennie wychodzę z domu, staram się żyć. Pracuję w biurze, ale to praca dorywcza, kończy się za 2 tygodnie. Co będzie dalej? Jeszcze nie wiem… Jakoś muszę dać sobie radę. Staram się być aktywna, nie poddawać się, żyć jak każda inna młoda osoba, ale coraz częściej nie daję rady. Nie chcę jednak położyć się i… czekać. Na co? Na koniec? Ja chcę żyć…

Agata Tumielewicz

Moją chorobę lekarze zdiagnozowali jeszcze wtedy, gdy byłam dzieckiem. Lekarz proponował operację, ale mama się nie zgodziła. Nie chodziła też ze mną na rehabilitację… Dziś nie mam kontaktu z większością rodziny. Gdy skończyłam liceum, wyjechałam. Najpierw do Warszawy, potem do Korei Południowej, by uczyć się języka. Utrzymywałam się sama, jednak choroba postępowała, a mi brakowało pieniędzy. Wtedy poznałam dobrych ludzi - rodzinę, która w zamian za opiekę nad dziećmi i uczenie ich angielskiego dała mi dach nad głową i utrzymanie. Niestety, skończyła mi się wiza, musiałam wracać do Polski.

Gdy tylko skończyłam 18 lat, zapisałam się na operację biodra. Już od 4 lat czekam w kolejce… Jeździłam nawet do szpitali w mniejszych miastach, gdzie kolejki są krótsze, ale tam lekarze mówili mi, że nie potrafią mnie zoperować albo że nie ma sensu, bo za kilka lat będzie to samo. Albo gorzej... W lepszych szpitalach dają mi więcej nadziei, lekarze mają większe umiejętności i wiedzę, ale… Nadal nie mam terminu. Nie odbierają ode mnie telefonów, nie odpisują już na maile. Ja myślę, że nikt nie chce podjąć się mojej operacji - za duże ryzyko…

Przez chorobę i lata zaniedbań moje kości nie rosły tak, jak powinny. To właśnie dlatego dzisiaj mam tylko 137 cm wzrostu… Kości są mniejsze, endoprotezę trzeba by sprowadzać z zagranicy, u nas takich nie ma. Jestem problemem dla służby zdrowia… Ja jednak jestem człowiekiem, który cierpi, który chce normalnie żyć!

Agata Tumielewicz

Mój stan zdrowia z każdego dnia się pogarsza... Z kolejnymi odmowami czułam się tak, jakby odebrali mi szczęście. Siedząc w domu, jestem smutna, wychodząc zła, bo po 4 minutach spaceru wszystko mnie boli. Zaczęłam popadać w depresję. Wstydziłam się prosić ludzi o pomoc, w rodzinie nie miałam wsparcia...


Mieszkam teraz z chłopakiem, wspieramy się, ale codzienność nie rozpieszcza. Jest Koreańczykiem i chociaż nie jest mu łatwo w Polsce, stara się jak tylko może, żeby mi pomóc. Tylko on daje mi teraz siłę każdego dnia. Ciężko pracuje od rana do wieczora, sprząta, gotuje. Jestem mu bardzo wdzięczna z tego powodu, ale smuci mnie fakt, że przeze mnie sam musi ciężko pracować. Chciałabym szybko wyzdrowieć i pokazać, że ja też coś potrafię… 

Nie chcę, by choroba zamknęła mnie w domu. Chcę wrócić do pracy, do życia. Umożliwić mi to może jedynie operacja wykonana prywatnie. Znalazłam klinikę we Wrocławiu - lekarze przyjrzeli się mojemu przypadkowi, dokładnie mi wszystko wytłumaczyli. To dla mnie ogromna szansa! Dostanę nowe biodro, z lepszego materiału, niż gdyby wszczepiali mi endoprotezę na NFZ. Będzie się dłużej trzymać i nie ma ryzyka, że wypadnie przy upadku czy intensywnym ruchu. Brzmi jak sen! Niestety, szybko zostałam sprowadzona na ziemię…

Zabieg kosztuje ponad 50 tys. złotych.  To ogromne pieniądze, których nie mam i nie jestem w stanie sama zdobyć. Ciężko prosić o pomoc i dzielić się z innymi swoim życiem, ale nie mam wyjścia, jeśli chcę odzyskać sprawność, odzyskać swoje życie. Piszę tutaj do Was z nutką nadziei. Każde udostępnienie, każdy grosz się liczy. Z góry dziękuję wszystkim za przeczytanie i jakąkolwiek pomoc. Wierzę, że w końcu pokonam ból i będę żyć, tak normalnie...

Agata

29 391,00 zł ( 53,13% )
Wsparło 1066 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0057026 Agata
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki