Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Mamo, bez Ciebie życie straci sens...". Córki walczą o ratunek!

Agnieszka Gawrońska
Zbiórka zakończona
10 327,62 zł
Wsparły 223 osoby
Cel zbiórki:

Leczenie, rehabilitacja, zakup opatrunków i sprzętu medycznego

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Agnieszka Gawrońska, 42 lata
Pęzino, zachodniopomorskie
Złośliwy nowotwór piesi, ostra niewydolność krążeniowo - oddechowa, nadciśnienie tętnicze
Rozpoczęcie: 8 Września 2020
Zakończenie: 1 Maja 2021

Opis zbiórki

Bezpieczeństwo, bezwarunkowa miłość i wsparcie, jakiego nie da nikt inny. Mama to człowiek, który był zawsze i bez którego życia nie można sobie wyobrazić. Bez mamy to życie traci sens… Jeśli miałabym ją opisać w kilku słowach powiedziałabym, że zawsze była dobra, troskliwa, właściwie dla nas jedyna w swoim rodzaju. 

Mam dwie młodsze siostry. Najmłodsza z nas pewnie nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, co się dzieje… Czasem tej nieświadomości po cichu jej zazdroszczę. Niestety, ja znam naszą sytuację aż nazbyt dobrze. A im więcej wiem, tym bardziej się boję. Każdemu słowu, które tu piszę towarzyszą rozpacz i łzy, które nie pozwalają zaczerpnąć oddechu. 

Cztery lata temu u naszej mamy zdiagnozowano nowotwór piersi z przerzutami do węzłów chłonnych. Miała 37 lat i musiała stanąć do walki z bezwzględnym przeciwnikiem. Wtedy nawet nie przypuszczałam, jak bardzo zmieni się nasze życie. Wiedziałam, że sprawa jest poważna, ale w najgorszych przewidywaniach nie brałam pod uwagę takiego scenariusza. Nikt nie jest w stanie zaplanować tego, że Mama, która na co dzień jest tuż obok, wspiera, organizuje życie, nagle sama będzie potrzebowała wsparcia, pomocy, że będzie całkowicie zależna od innych. 

Tuż po diagnozie, Mama usłyszała, że jedynym ratunkiem życia jest mastektomia. Później długie leczenie - chemio-, radio- i hormonoterapia. Każdy dzień przynosił ból niemal niemożliwy do przeżycia. Każdy dzień przynosił też niepewność i strach, czy nadejdzie jutro… 

Nowotwór pozostawił po sobie zapadnięte blizny, niedowład lewej ręki, obrzęk chłonny i niepewność, przerażającą niepewność.

Miałyśmy poczucie, że wygrałyśmy. Zaczynałyśmy odbudowywać naszą kruchą jak szkło nadzieję na życie. W połowie lipca bieżącego roku mama poddała się operacji rekonstrukcji piersi. Pojawiły się komplikacje, a mama ze wstrząsem septycznym została wprowadzona w  stan śpiączki farmakologicznej. To były najgorsze trzy tygodnie naszego życia... Brak odpowiedzi na najważniejsze pytania, strach przed utratą najbliższej osoby i bezsilność. 

Po wybudzeniu ze śpiączki stwierdzono ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową, nadciśnienie tętnicze. Natychmiast podjęto decyzję o reoperacji. Strach wrócił ze zdwojoną siłą. Tego uczucia nie da się do niczego porównać… W pewnym momencie mieliśmy wrażenie, że zabrakło łez...

Przeszłyśmy już tak wiele, a przed nami jeszcze długa i wyboista droga. Mama powoli stawia pierwsze kroki, uczy się życia od nowa. Codzienność wyznaczają kolejne wizyty u specjalistów, rehabilitacje. Niestety, powrót to ogromne koszty, środki, których same nie zdobędziemy. Jeśli nie pokryjemy rachunków, pomoc dla mamy się skończy, a nadzieja przepadnie! 

Musimy ją ratować. Pokazać, że tak jak ona wspierała nas zawsze, tak samo może liczyć na nas w trudnej sytuacji. 

Mama każdego dnia pokazuje nam, jak bardzo chce żyć i do nas wrócić... Prosimy Cię o pomoc! Możesz uratować nie jedno, ale cztery życia. To nasza jedyna szansa! 

Córki Agnieszki

10 327,62 zł
Wsparły 223 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki