Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Ukryj

Koszmar powrócił, pomóżcie mi przeżyć!

  • Miejsce:
    Bełchatów, łódzkie
  • Nasz cel:
    zebranie pieniędzy na leczenie wspomagające w walce z nowotworem
  • Diagnoza:
    rak piersi z przerzutami
  • Trwa od:
    04 Stycznia 2017
  • Zakończenie:
    30 Kwietnia 2017

wsparło 1 033 osoby

38 358,96 zł (95.62%)

Potrzebne jeszcze: 1 756,04 zł

27.01.17.

Leczenie, na które zbieraliśmy przynosi efekty! Wdzięczność Agnieszki nie nie ma granic. Rodzina robi wszystko by pomóc jej przetrwać. Kolejne leczenie onkologiczne to olbrzymie obciążenie dla jej organizmu, dlatego potrzebne jest dodatkowe leczenie wspomagające, co sprawia że wznawiamy zbiórkę.

 

–––––––––––––––––––––––

6 lat temu choroba chciała zabić Agnieszkę po raz pierwszy. Wtedy była silna, dlatego udało jej się podnieść, wyrwać z uścisków raka. Ma synka, dla którego chciała żyć. Podstępna choroba ustąpiła, by wrócić ze zdwojoną siłą teraz, kiedy Agnieszka zna już smak śmierci i kiedy boi się jej jeszcze bardziej.

 

Teraz Agnieszka wie, że życie to ogromny dar, który tak łatwo stracić, ale wierzy, że to jeszcze nie teraz, nie ten moment. Z tej walki tylko jedno wyjdzie żywe, dlatego tak bardzo potrzebna jest nasza Wasza pomoc.

 

 

Nowotwór piersi wdarł się w życie Agnieszki, wtedy, gdy wydawało się jej, że wszystko jest poukładane. Rodzina, praca, plany i zero miejsca na niepowodzenia. Gdy szła na operację, myślała tylko o tym, aby żyć. Myślami wtedy już była dalej, poza szpitalem, badaniami. Myślała o tym, że musi wrócić do swojego synka Kubusia, który przecież musi mieć mamę, jak inne dzieci. Wtedy nie zakładała, że przegra i takie myślenie pozwoliło jej wytrwać, przeżyć ciężką chorobę. Poznała trud walki, onkologiczne oddziały – ona, osoba wyrwana z normalnego życia, na jednej sali z tymi wszystkimi ludźmi o przerażonych oczach, z których każdy toczy swoją walkę o wszystko.

 

Każdy, kto, na oddziale onkologicznym walczy o życie, wychodzi z niego odmieniony. Tak samo było w przypadku Agnieszki. Gdy usłyszała, że jest już “czysta”, pokochała to życie po stokroć bardziej. Było tak blisko, tak ryzykownie, ale się udało. Skąd ta wdzięczność i pokora? Dwa lata wcześniej, przed całym tym piekłem, Agnieszka straciła kogoś wyjątkowego – swoją siostrę. Widziała na własne oczy to, co dzieje się z jej życiem, jak rak zabiera, najpierw piękne błyszczące oczy, uśmiech, włosy, chęci do życia, tak by w końcu dobrać się do miejsca, w którym tli się jeszcze światełko życia i zdusić je.

 

Agnieszka była na pogrzebie osoby, która była przy niej przez całe życie, która była w nie wpisana i miała być na zawsze. Wtedy Aga widziała pierwszy raz rozpacz swojej siostrzenicy, dziecka, które straciło matkę. Wiedziała, że teraz będzie już dla niej mamą, że nie może zawieść. Nie podejrzewała, że za 2 lata będzie sama w obliczu śmierci. Jedna siostra umarła na raka, druga wygrała życie. Trzeba było się otrząsnąć i zacząć funkcjonować. Agnieszka wróciła do pracy, prowadziła zakład kosmetyczny, miejsce, które kojarzy się z relaksem, uśmiechem. Dlaczego się nie uśmiechać? Życie toczyło się dalej, a to, co zostało z tyłu, miało pozostać punktem odniesienia.

 

Tak minęło Agnieszce 6 lat, które wkrótce miały się okazać ostatnimi w jej życiu.

 

Gdy czujemy się źle, zwykle tłumaczymy sobie ten stan. Staramy się wytłumaczyć sobie zaistniały stan. Osobie, która na onkologicznym ringu walczyła o życie, zapala się czerwona lampka. Tak było w tym wypadku. Agnieszka zrobiła podstawowe badania. Rak! Wrócił po 6 latach silniejszy, większy i bardziej złośliwy. Tym razem nie zdążyła i nowotwór zdołał się roznieść po całym organizmie. Jak to? Przecież kilka miesięcy temu była jeszcze na wakacjach, a znajomi mówili, że wygląda kwitnąco, tak ładnie i młodo. Takie były pozory, bo w środku organizm Agnieszki od dawna już przegrywał z rakiem. Gdy wyszło wszystko na jaw, były łzy, ale i wściekłość, bo przecież już raz wygrała. Pamiętała słowa lekarza, że teraz będzie już dobrze, że ma się oszczędzać, ale nie zamartwiać.

 

 

Teraz okazało się, że Kuba też może stracić mamę, którą tak bardzo kocha, a która dla niego zrobiłaby wszystko. Agnieszka załamała się, bo jak się nie załamać, kiedy jednego dnia cieszysz się z wakacji, a drugiego musisz zacząć układać swoje sprawy, czekając na śmierć. To, że nowotwór jest nieoperacyjny, sprawia, że jedyną alternatywą jest leczenie chemioterapią. Ta co prawda zabija komórki raka, ale wyniszcza słaby organizm Agnieszki, który ledwo już wytrzymuje obciążenie chorobą. Czy jest jeszcze szansa dla tej wspaniałej ciepłej kobiety, kochającej żony i matki? Dopóki tli się życie, nadzieja jest zawsze. Pierwszym niezbędnym etapem tego starcia musi być maksymalne poprawienie kondycji organizmu.

 

U Agnieszki konieczne jest zastosowanie terapii wzmacniającej i odbudowującej. Są to wlewy witaminowe i terapia enzymowa, będące naturalnymi metodami wspomagającymi leczenie onkologiczne. Próby takiego wspomagania przyniosły znakomity rezultat, bo Aga jest silniejsza, a tylko taka ma szansę oprzeć się chorobie – mówi jej mama. Jedną córkę już straciła, teraz walczy o drugą. Nastoletni Kuba nie wyobraża sobie życia bez swojej mamy. Każdy przypadek choroby nowotworowej to ogromny ból, stres i cierpienie, z każdym z nich wiąże się jakaś historia, ale kiedy choroba zabija na raty cierpienie rozkłada się w czasie i wzbiera na sile.

 

Rak pozwolił Agnieszce wygrać, a teraz gdy znów ciągnie ją w dół, musimy jej pomóc. Jeśli jest, choć mała szansa, to trzeba ją wykorzystać, dlatego zwracamy się do wspaniałych ludzi o wielkich sercach i wszystkich, którzy przypadkiem zatrzymali się nad tą historią. Zjednoczmy się i pomóżmy, dopóki jest o co walczyć.

Twoj SMS zasili zbiórkę na której właśnie jesteś

numer: 72365

treść: S5389

koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)

Jeśli chcesz wesprzeć większą kwotą kliknij tutaj

Ajax loader ładuję...