Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nikt nie dawał mu szans, a on wciąż walczy. By choroba nie odebrała wszystkiego.

Aleksander Korzemiakin
Zbiórka zakończona
7 862,01 zł ( 25,9% )
Wsparło 117 osób
Cel zbiórki:

Roczna rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Aleksander Korzemiakin, 3 latka
Wejherowo, pomorskie
Wrodzone wady rozwojowe serca, niewydolność serca, choroby krwi, udar mózgu
Rozpoczęcie: 8 Kwietnia 2020
Zakończenie: 30 Czerwca 2020

Opis zbiórki

Kiedy w życiu wszystko jest przeciwko tobie, możesz się temu poddać albo zmobilizować wszystkie siły, by stanąć do walki. Tę o życie, zdrowie i sprawność naszego synka prowadzimy od ponad dwóch lat. Obiecaliśmy, a teraz jego los jest także w twoich rękach.... Pomocy!

Jeszcze w ciąży usłyszałam, że moje dziecko cierpi na śmiertelnie niebezpieczną wadę serca. W momencie przekazania przez lekarza diagnozy skończyło się moje beztroskie oczekiwanie, a w moim życiu rozgościł się strach. Wtedy jeszcze nie spodziewałam się, jak może być wielki. Każde kolejne badania wiązały się z obawami, że znajdzie się coś jeszcze, że okaże się, że nasz synek jest w złym stanie, a jego przyjście na świat jest zagrożone. 

Jego pojawienie się na świecie nie było łatwe, ale szybko okazało się, że to spełnienie wszystkich najskrytszych marzeń, które mimo obaw i strachu, dało ogromne szczęście. Lekarze zakładali, że w przyszłości konieczna będzie jedna operacja, która zapewni małemu serduszku prawidłowe funkcjonowanie. Niestety, kiedy Olek miał zaledwie 6 tygodni, stan okazał się na tyle poważny, że zdecydowano o zabiegu i założeniu na tętnicy płucnej specjalnego bandingu. W tym momencie nie przeszło nam nawet przez myśl, że ta z założenia prosta korekta wpłynie na resztę naszego życia… 

Niestety, nasz synek nie zniósł operacji tak jak zakładaliśmy. Nastąpiły komplikacje, a rozległy udar prawej półkuli mózgu doprowadził synka na skraj życia i śmierci. Sprawił, że nic miało już nie być takie samo. Po zabiegu trwała walka o wszystko, a my w napięciu czekaliśmy dosłownie na każdą wiadomość. Ta w końcu nadeszła, ale nie niosła za sobą nic dobrego… Powiedziano nam, że Olek już zawsze będzie “roślinką”, nie będzie się rozwijał tak jak inne dzieci, prawdopodobnie nigdy nie stanie na własnych nóżkach. To był dla nas potężny cios. Po takiej dawce złych wiadomości ciężko było powrócić do rzeczywistości. 

Minęło wiele miesięcy, a my od czasu powrotu ze szpitala podjęliśmy decyzję o tym, że nie poddamy się w walce o Aleksandra. Codzienna rehabilitacja, regularne ćwiczenia ze specjalistami sprawiły, że przypuszczenia lekarzy się nie sprawdziły. Co więcej, nasz synek samodzielnie siedzi, a niedawno postawił pierwszy krok! Ten krok to kamień milowy, bo choć nikt nie dawał nam szans na rozwój, my wciąż idziemy do przodu. Z jednej strony to ogromna satysfakcja, z drugiej trafiamy na mur, bo intensywna rehabilitacja to ogromne koszty… Środki, których niebawem może nam zabraknąć, a wraz z nimi przepadnie nadzieja na dalszy rozwój! Miesięczne koszty przekraczają nasze możliwości, a zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek… że przed nami jeszcze wiele wyzwań, a wraz z nimi koszty, z którymi sami sobie nie poradzimy. Potrzebujemy Waszej pomocy! Ciebie, twojego dobrego serca i wsparcia, które jest dla nas jedyną szansą na rozwój synka. 

W dobie koronawirusa nie mamy szans na konsultacje, na kontrolę serduszka. Zaplanowane wizyty zostały przełożone na bliżej nieokreśloną przyszłość… Spotkania z rehabilitantami zostały odwołane, jesteśmy zdani na siebie i swoje dotychczasowe doświadczenie. To nie to samo, ale robimy co w naszej mocy, by nie stracić tego, co Olek już wypracował. 

W obecnej sytuacji nie wiemy, jaka będzie przyszłość, ale jednego jesteśmy pewni: w walce o naszego synka jesteśmy zdolni do każdego poświęcenia. Szukamy pomocy w Polsce i za granicą w nadziei, że znajdziemy lekarza, który pomoże ratować małe serduszko Olka. Na razie skupiamy się na tym, co tu i teraz. By powrót do sprawności nie pozostał tylko marzeniem, a planem z możliwością realizacji. 

7 862,01 zł ( 25,9% )
Wsparło 117 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki