Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

To nie czas, by umierać!

Alina Wierzbicka
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Ratująca życie operacja na aorcie i usunięcie tętniaków

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Zbieramy Razem
Alina Wierzbicka, 76 lat
Gdańsk, pomorskie
Tętniaki i zwapniona aorta
Rozpoczęcie: 14 Kwietnia 2017
Zakończenie: 18 Lipca 2017

Rezultat zbiórki

Kończymy zbiórkę pozytywną wiadomością - rodzinie udało się zebrać brakującą kwotę przez fundację, do której należy Pani Alina. Dzięki temu możliwa była operacja, która uratowała życie!

Pani Alina wróciła już z Belgii, gdzie odbył się zabieg wycięcia tętniaków oraz wymiany aorty. Operacja się udała, a na Panią Alinę czeka jeszcze wiele lat życia przy boku ukochanej rodziny. Teraz przed nią jeszcze długa rehabilitacja, ale najgorsze na szczęście minęło.

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w pomoc dla Pani Aliny! Jesteście wielcy!

Opis zbiórki

Mamusiu, proszę, znajdź tylko siłę. Ja wierzę, muszę wierzyć, że wtedy wszystko się uda, że dobrzy ludzie pomogą, a Ty nie umrzesz. Przecież nie możesz odejść właśnie teraz, gdy jesień życia miała okazać się najpiękniejszą porą roku... Zamiast radości, usłyszałaś diagnozę, a my patrzyliśmy jak lekarze bezradnie załamują ręce. Jednak znalazł się ktoś, kto daje pewność, że będziesz zdrowa! Nie powiedzieliśmy Ci tylko, ile to będzie kosztowało. To by mogło Cię załamać…

Takie myśli przechodzą mi przez głowę zawsze, gdy patrzę na moją mamę, która jest najcudowniejszą osobą na Ziemi. Dlatego ciężko mi znieść, że tak bardzo cierpi... Dwa groźne tętniaki i zwapniona aorta mogą zabić ją w każdej chwili, a na domiar złego zabrały jej sprawność i powoduja straszny ból. Żyjemy w strachu, że świat, który znamy, w każdej chwili może lec w gruzach...

Mama jest zawsze uśmiechnięta, pełna życia, służy wsparciem i dobrym słowem każdemu, kto tego potrzebuje. Swoje życie dzieliła między ukochaną pracę - prowadziła własny zakład krawiecki - i rodzinę, dla której zrobiłaby wszystko. Dała mi i mojemu bratu najpiękniejsze dzieciństwo, a dla swojego mężą była najlepszą żoną. Podobno dobrych ludzi spotykają dobre rzeczy i właśnie dlatego wierzę, że uda się uzbierać pieniądze na operację, która uratuje moją mamę.

Alina Wierzbicka

Idzie przez życie z uśmiechem, a ze zdjęć spogląda na nas radosna - nikt by nawet nie podejrzewał, ile wycierpiała. 20 lat temu jej ukochany syn, a mój brat, zginął w wypadku samochodowym. Powiedzieć, że zawalił się świat, to nic nie powiedzieć. Dla matki nie ma nic gorszego na świecie, niż strata dziecka. Jednak po tej tragedii ona cudem znalazła w sobie siłę i pomogła całej rodzinie stanąć na nogi. Miała dla kogo walczyć o normalność - mój brat osierocił pięcioletnią córkę Darię, a mama postanowiła, że życie, które przecież trwa dalej, nie przytłoczy nas wszystkich. Dzięki niej się udało, nasza rodzina przetrwała otoczona miłością, którą nam dawała.

Lata mijały, rodzice przeszli na emeryturę, jednak mimo wieku nadal byli aktywni. Mama nie należy do osób, które usiedzą w domu - miała za dużo energii i witalności, by marnować ten piękny okres na siedzenie przed telewizorem. Postanowiła zająć się swoją pasją - gotowaniem. Jej potrawy były tak pyszne, że dzięki nim mogła zarobić dodatkowe pieniądze. Była szczęśliwa, miała tak wiele planów. Wcale nie myślała o końcu - przecież zdrowie dopisywało, miała swojego ukochanego męża u boku i rodzinę, o którą dbała. Dalej miało już być jak w marzeniach o spokojnej jesieni życia - pogodnej i radosnej, gdzie dziadkowie opiekują się wnukami, są wsparciem dla dzieci i cieszą się każdą chwilą. To marzenie jednak się nie spełniło...

Wszystko zaczęło się od bólu nogi. Mama była zmartwiona, bo coraz bardziej drętwiejąca kończyna przeszkadzała jej w funkcjonowaniu. Do tej pory nie była przyzwyczajona do ograniczeń, a tu nagle takie problemy? Do tego zmęczenie, czasami zawroty głowy. Objawy nasilały się za szybko, by można je było zrzucać na upływający czas. Gdy mama nie miała siły samodzielnie przejść kilku metrów, naprawdę zaczęliśmy się bać. Na początku lekarze podejrzewali schorzenie kręgosłupa i rwę kulszową. Nie daliśmy jednak za wygraną, chcieliśmy poznać ostateczną diagnozę i jak się okazało - słusznie. Trafiliśmy do neurologa, który skierował nas na specjalistyczne badania. Niedawno w końcu poznaliśmy wroga. Przerażenie w oczach, strach ściskający żołądek. Dwa tętniaki, do tego zwapniona aorta. Chociaż lekarz powiedział to spokojnym głosem, dla nas brzmiało to jak wyrok. Oczami wyobraźni zobaczyliśmy kata zabierającego najważniejszą osobę w naszym życiu...

Alina Wierzbicka

Kolejne konsultacje chirurgiczne potwierdzały to, czego baliśmy się od początku - cała aorta do wymiany i dwa groźne tętniaki, które wymagają usunięcia. Zwapniona aorta przypomina delikatne porcelanowe naczynie, które może stłuc się w każdej chwili. Wysokie ciśnienie krwi może przerwać jej kruchą ścianę, powodując natychmiastową śmierć... Gdyby tego było mało, spadł na nas kolejny cios - podobnego przypadku nikt w Polsce nie operował! Nikt w kraju nie podejmie się tak skomplikowanej operacji - usunięcie tętniaków przy takim stanie aorty grozi śmiercią. Lekarze zabrali nam nadzieję, tak jak choroba chciała zabrać nam mamę. Bez operacji może umrzeć w każdej chwili!

Nie poddaliśmy się. Nie możemy spokojnie czekać na śmierć mamy. Nie wyobrażamy sobie życia bez niej - to ona jest naszą ostoją. Nasza rodzina tak wiele przeszła, jednak to sprawiło, że jesteśmy silniejsi. Na śmierć brata nie mogliśmy nic poradzić - to był wypadek, który zdarzył się nagle. Jednak mama przecież wciąż jest z nami i musimy walczyć, by tak zostało - by była z nami jak najdłużej, bo przecież ma dla kogo żyć! Rozesłaliśmy zapytania i prośby do szpitali i klinik w całej Europie. W końcu wymodlona nadzieja przyszła z Belgii. Wybitny chirurg naczyniowy obejrzał wszystkie wyniki badań i dał nam aż 97% szans na to, że operacja się uda, a mama będzie zdrowa! W Polsce otrzymała wyrok, w Belgii szansę na życie! Nasza euforia trwała do czasu, gdy poznaliśmy koszt operacji.

Życie mojej mamy jest wycenione na ponad 26 tysięcy euro - to koszt operacji, podczas której lekarze wymienią aortę i usuną oba tętniaki. Dla nas to kwota niewyobrażalna. Nie powiedzieliśmy mamie, ile kosztuje jej szansa na życie. Nie mogliśmy odbierać jej nadziei i pozwolić, żeby się załamała. Już teraz jest jej ciężko - ciąży na niej wyrok śmierci, na dodatek choroba zabrała jej sprawność. Ból nogi uniemożliwia chodzenie i normalne funkcjonowanie. Postanowiliśmy, że spróbujemy wszystkiego, by uzyskać potrzebną kwotę. Wiemy, że potrzebujących jest wielu. Jednak gdy zabraknie naszej mamy, ze świata zniknie dobra osoba, a przecież dobrych ludzi jest coraz mniej… Musimy walczyć ze wszystkich sił, by żyła! Bo przecież może, jeśli tylko uda nam się zebrać pieniądze.

Alina Wierzbicka

Mamy bardzo mało czasu - bomba tyka, odliczając czas, który jest naszym wrogiem. Mama musiała skończyć z gotowaniem, boląca noga dokucza jej coraz bardziej, a lekarze straszą amputacją. Sama już nie wyjdzie na spacer, do sklepu… Cierpienie fizyczne jest nie mniej dotkliwe, niż cierpienie psychiczne - przecież niedawno sama pomagała, była aktywna, a teraz nagle straciła to wszystko. Na dodatek może w każdej chwili umrzeć. Trudno jest funkcjonować z takim piętnem... Tata, który sam choruje, w obliczu choroby mamy zakasał rękawy i robi wszystko co może, by ulżyć ukochanej żonie. Nasza rodzina ma miłość, siłę do walki o życie mamy i wielką determinację. Brakuje nam tylko i aż pieniędzy... Prosimy, pomóż nam ocalić mamę!

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki