Jedną córeczkę zabrała mi śmierć... O szansę walczy już tylko ona - Amelka

Zbiórka na cel: rehabilitacja - jedyny sposób na normalne życie dla Amelki
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 390 osób
9 016 zł (41,55%)

Amelka Pietruszewska, 6 lat

Gębice, kujawsko-pomorskie

Mózgowe Porażenie Dziecięce

Rozpoczęcie: 13 Czerwca 2018
Zakończenie: 13 Września 2018

Miałam mieć dwie córeczki. Bliźniaczki. Widokiem dwóch nosków, usteczek i dwóch par małych piąstek mogłam cieszyć się jednak tylko przez kilka dni. Zuzia odeszła. Wraz z nią umarła połowa mnie… O życie, normalne życie walczy już tylko ona – Amelka. Moja jedyna córeczka jest sensem mojego życia. Proszę o pomoc, bo jeśli i ona przegra walkę, nie będzie też już mnie…

Amelka Pietruszewska

Ciąża - czas spokoju i szczęścia, przeżyć, których nigdy dotąd się nie doznało. Pierwsze USG, pierwsze ruchy dziecka, pierwszy kopniak, oczekiwanie na przyjście tego cudu, jakim jest nowe życie… Radość w rodzinie, że pojawi się dziecko i sprawi, że ludzie zbliżą się do siebie jeszcze bardziej. Kupno śpioszków, malutkich skarpetek, składanie łóżeczka, wybór odpowiedniego wózka… Dla mnie nie było to istotne. Liczyło się tylko, żeby moje dzieci przeżyły. Ciąża stała się rozpaczliwą walką o ich przetrwanie.

Pierwsze USG – bliźniaki. Podwójne szczęście, ale i podwójny strach – czy sobie poradzę? Czy będę umiała być dobrą mamą i to nie dla jednego, ale dwojga dzieci? Miałam wtedy tylko 19 lat… Choć ciąża bliźniacza obarczona jest dużym ryzykiem, wszyscy mówili – młoda, zdrowa, silna, nie będzie żadnych problemów. Było inaczej… 18. tydzień ciąży, pierwsze plamienia. Natychmiast szpital, a do tego przeraźliwy strach… Lekarze wypuścili mnie do domu, zalecenia: nie przemęczać się, nie stresować, odpoczywać. 8 tygodni później zaczęła się akcja porodowa. Ból pleców, skurcze, a zaraz po nich – odeszły mi wody…

Amelka Pietruszewska

O godzinie 23.15 przyszła na świat Zuzia. Ją udało mi się urodzić siłami natury… Z Amelką było inaczej, poród odbył się już na sali operacyjnej, przez cesarskie cięcie. Radość, że moje córeczki są na świecie, mieszała się ze strachem – co z nimi będzie? Takie kruche, malutkie, bezbronne… Czy dadzą sobie radę?

Zuzia nie dała. 2 dni później dostała wylew… Walczyła jeszcze przez 9 dni. Moja mała kruszynka, taka dzielna… Jej życie zgasło zanim się na dobre zaczęło. Pamiętam do dziś słowa lekarzy „proszę przygotować się na wszystko”. Na śmierć dziecka nie da się nigdy przygotować. Załamałam się. Wariowałam z bezsilności, przeżywając żałobę, ale i ze strachu, co będzie z Amelką, czy ona przeżyje?

W dniu pogrzebu Zuzi zadzwonił telefon. Szpital. Powiedzieli, że Amelka umiera. Również miała wylew…

Nie da się opisać tego, jaki straszny był to czas. Rodzic powinien chronić swoje dziecko, a w takich chwilach uświadamia sobie, że nic nie może, nic nie potrafi. Panika, ciągłe myśli, rozpaczliwe pytania bez odpowiedzi – czy moja druga przeżyje córeczka, czy odejdzie za swoją siostrą?

Amelka Pietruszewska

Tym razem moja modlitwa została wysłuchana. Bóg zabrał do siebie Zuzię, ale zostawił Amelcię. Kolejne dni były jednak wielką niewiadomą -  nikt nie był w stanie odpowiedzieć, w jakim stopniu wylewy uszkodziły mózg? Wiedziałam, że Amelka nie będzie zdrową dziewczynką, że będzie niepełnosprawna – nikt nie umiał jednak przewidzieć, w jakim stopniu. Uszkodzenie mózgu mogło oznaczać wszystko – to, że Amelka będzie żyć jak roślinka, że nie będzie chodzić, mówić, nic nie zrobi samodzielnie. Nie wiedziałam, co będzie dalej, nawet gdy po 3 miesiącach – z czego 2 minęły na Oddziale Intensywnej Terapii – wyszłyśmy z Amelką do domu.

Uczyłam się być mamą wspaniałej dziewczynki, ale też mamą niepełnosprawnego dziecka… Nasze życie to ciągłe wizyty u lekarzy, szpital, operacje, kontrole, badania, poradnie, dojazdy. Rehabilitacja. Przekuwanie każdej zabawy w naukę, w to, by Amelka ćwiczyła rączki, nóżki, mowę. Dziś ma 5 lat i wciąż nie siedzi i nie chodzi… Jest też problem z mową. Ciężka, codzienna praca przynosi jednak efekty i nadzieję. Dzięki temu, że Amelcia chodzi do przedszkola i uczy się od zdrowych dzieci, zaczyna powoli mówić! Rozumie wszystko, co się do niej mówi… Ostatnio zaczęła przesuwać się po podłodze, a trzymając się stolika udaje jej się stać przez około minutę… Jak na to, co przeszła, jej rozwój jest świetny… Potrzebna jest jednak bardzo intensywna rehabilitacja i ćwiczenia ze specjalistami, bo to, co zdrowym dzieciom przychodzi tak łatwo, u Amelki to efekt wieloletniej pracy, zacięcia, bólu.

Amelka Pietruszewska

Początek życia Amelci był bardzo ciężki; dziś walczę o to, by było jej łatwiej. Proszę o pomoc, bo ona może żyć jak zdrowa, samodzielna dziewczynka! Wierzę w nią. Nie zwątpię. I zrobię dla niej wszystko. Została mi już tylko ona…

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 390 osób
9 016 zł (41,55%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość