Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ana Jeto - dom dzieci ulicy w Angoli

Ana Jeto
Zbiórka zakończona

Ana Jeto - dom dzieci ulicy w Angoli

5 251,00 zł ( 100,01% )
Wsparło 176 osób
Cel zbiórki:

Pomoc dzieciom, które trafiły na ulicę

Organizator zbiórki: Fundacja DZIECI AFRYKI
Ana Jeto
Warszawa, mazowieckie
Utracone dzieciństwo
Rozpoczęcie: 5 Lipca 2017
Zakończenie: 29 Lipca 2017

Rezultat zbiórki

Po raz kolejny, dzięki wsparciu Darczyńców udało się pomóc dzieciom. Dzieciom, które chociaż mieszkają daleko, których nie znamy, mogły liczyć na otwarte serca tych, którzy zdecydowali się podzielić z nimi tym, co mają.

Nasza wspólna akcja zakończyła się sukcesem. Udało się uzbierać pełną kwotę, dzięki której opiekunowie z ośrodka Ana Jeto w Angoli wyposażyli dzieci w przybory szkolne, plecaki oraz ubrania, które dzieci same wybierały na lokalnym targu. Radości nie było końca, ale najważniejsze jest to, że mieszkańcy domu dla dzieci ulicy w Luenie poczuły się tak samo wartościowe, jak ich koledzy ze szkoły. Poczuły, że są ludzie, którym na nich zależy. Dzięki Wam dostrzegły szansę.

Zebrane dzięki Waszej hojności fundusze zostały też przeznaczone na zakup leków dla dzieci wymagających opieki medycznej oraz na opłacenie kursu zawodowego dla jednego z podopiecznych ośrodka. Taki kurs to klucz do lepszej przyszłości dla kogoś, dla kogo jeszcze niedawno ulica była domem…

Dziękujemy za okazaną empatię oraz wsparcie działań fundacji, których celem jest niesienie pomocy i sprawianie radości.

Opis zbiórki

ANA JETO – DROGA DO DOMU DLA DZIECI ULICY

Ulica daje wolność, przestrzeń, poczucie bezpieczeństwa i bywa że jest też domem.
Domem dla dzieci, które nie mogą wrócić do rodziny. Albo rodzina już ich nie chce.

Jak wygląda jeden dzień z życia dziecka na ulicy ?
Materac wyciągnięty przed jednym ze sklepów i setki, tysiące par nóg mijających go codziennie. W Afryce nie zawsze jest ciepło. Więc o 5 rano budzi się skostniałe z zimna. W tym samym ubraniu… jedynym które ma. Dziury nie chronią przed zimnem. Czas poszukać czegoś do jedzenia. Przecież nie ma mamy, która przygotuje chleb i herbatę. Trzeba poszukać pracy - noszenie ciężkich wiader z wodą, praca na budowie i wiele innych zadań jak najmniej odpowiednich dla dziecka. I tak cały dzień. To dużo, kiedy ma się tylko 10 lat. Nawet gdy ma się 16...


Po całym dniu ciężkiej pracy z pustym żołądkiem, nadchodzi czas wypłaty - uczciwie i ciężko zarobione ćwierć dolara. Akurat na chleb i herbatę. Nie wszyscy mieli dzisiaj tyle szczęścia. Niektórzy, wałęsając się cały dzień po ulicy, zebrali tylko resztki z okolicznych wysypisk śmieci. Ciężko myśleć o szkole w takiej sytuacji, nie mówiąc już o przyszłości. Rozpacz, smutek i monotonia  popycha dzieci ku drastycznym decyzjom. Wąchają benzynę, piją najpodlejsze gatunki alkoholu. Widać to na ich twarzach. Dziecinne, spuchnięte, smutne. Po ciężkiej pracy nadchodzi wieczór. Zbierają się wszyscy przed jedną z dyskotek, przed sklepem, albo na wysypisku śmieci. By pograć razem w karty, pośmiać się. Nie zawsze jednak jest wesoło. Często dochodzi do bójek, których wspomnienia dzieci noszą w postaci blizn na całym ciele.


Najgorsze w życiu na ulicy jest to, że nikt na Ciebie nie czeka, nikt Ciebie nie chce. Każdy podejrzewa Cię o najgorsze, może nawet kopnie, rzuci kamieniem, uderzy w twarz. Głód. Zimno. Beznadzieja. Dla wielu z nich - tych którzy od lat żyją na ulicy, jest już za późno. Nie chcą niczego zmienić, już nie wierzą, że mogą.

Ana Jeto

Nie wszystkie historie muszą mieć jednak taki sam koniec. Są ludzie, którzy wiedzą, że miejscem dla dziecka nie powinna być ulica. Robią wszystko, by dla tych najmłodszych nie stała się domem. Cierpliwie, dzień po dniu, zbierają dzieci z ulicy i zachęcają do zmian. Przekonują, że wszystko jeszcze może być inaczej. Czasem się udaje.

Alternatywą dla życia na ulicy jest dom – ośrodek Ana Jeto, który znajduje się w miejscowości Luena – stolicy wschodniej prowincji Angoli – Moxico.

Moxico jest jedną z tych prowincji, które wojna (rozpoczęta i skończona właśnie tutaj) naznaczyła najbardziej. Po konflikcie prowincja została pozbawiona pomocy, opuszczona i wyizolowana. Pomoc międzynarodowa docierała głównie do Luandy, która jednakowoż nie doświadczyła tak traumatycznych skutków wojny. Prowincja zmaga się z ogromnymi stratami i brakami. Dodatkowo powrót uchodźców oraz osób przesiedlonych spowodował gwałtowny wzrost potrzeb w każdej dziedzinie. Niestety, nie mogą one zostać zaspokojone, głównie przez słaby rozwój infrastruktury czy brak wykwalifikowanej kadry. Ogromnym problemem społecznym jest też ustawiczny brak pracy i żywności. Prowincja notuje nieustanny regres ekonomiczny. Wiele miejsc pozbawionych jest łączności ze światem, torów kolejowych a drogi uniemożliwiają odbycie podróży samochodem, bo wiele z nich nie zostało jeszcze do końca oczyszczonych z min…

Ośrodek Ana Jeto został stworzony z myślą o dzieciach i młodzieży, które z różnych powodów zostały zmuszone do życia na ulicy.

Ana Jeto

Jego głównym celem jest ponowna integracja dzieci z rodziną i społeczeństwem. Nie jest to łatwe – podopieczni ośrodka wywodzą się z rodzin dysfunkcyjnych obarczonych wieloma problemami takimi jak: molestowanie seksualne, nadużywanie alkoholu, przemoc, ubóstwo. Często też rodziny nie są w stanie sprostać podstawowym potrzebom dziecka. Nawet kilka miesięcy życia na ulicy niesie ze sobą ryzyko traum, które wymagają pomocy psychologa.

By proces integracji zakończył się sukcesem, potrzebna jest dobra wola nie tylko dziecka ale i rodziców, dlatego opiekun społeczny pracuje także z nimi.

Jednym z głównych założeń projektu Ana Jeto jest danie dzieciom możliwości obserwacji zdrowych relacji rodzinnych, nie obciążonych patologią, dlatego jego struktura została pomyślana tak, by przebywające w nim dzieci uczyły się życia w rodzinie.

W ośrodku mieszka na stałe małżeństwo, które zajmując się dziećmi, pełni także rolę “mamy” i  “taty”. Dzięki temu dzieci mają szansę obserwacji relacji panujących w rodzinie i nauczenia się także ich znaczenia.

Dzisiaj w Ana Jeto mieszka 14 chłopców wyrwanych ulicy. Życie tu to dla nich wyzwanie, na które jednak dobrowolnie wyrazili zgodę. Panują w nim zasady, które trzeba zaakceptować, godziny snu, posiłków i szkoła. Ośrodek pozostaje w stałym kontakcie z rodzinami chłopców, tak by kiedyś mogli wrócić do swojego prawdziwego domu.

Ana Jeto

Chłopcy mieszają w jednym dużym pokoju, są też łazienki, kuchnia, nawet wielki telewizor podarowany przez jedną z lokalnych sieci komórkowych.

Pomimo, że ośrodek zapewnia wyżywienie i spanie, nie starcza na wszystko. To co jest najpilniejszą potrzebą, to plecaki, książki, materiały szkolne, ubrania, piłki, zabawki. Na to wszystko, co jednocześnie jest tak podstawowe, nie ma pieniędzy.

Chłopcy chodzą do szkoły, chcą się uczyć. Nie mają jednak plecaków, niewielu ma też książki, zeszyty, długopisy. Ubrania szybko się zużywają bo chłopcy rosną a i te które mają, są już bardzo stare. Czasem jedyna para butów to  zwykłe, dziurawe klapki. O zabawkach mogą jedynie pomarzyć. Rodziny chłopców, choć chcą, nie mają żadnych pieniędzy by zatroszczyć się o swoje dzieci. Wielu sponsorów którzy obiecali pomoc, już nigdy nie wróciło. Ośrodek jest na utrzymaniu lokalnej diecezji.  Pieniędzy starcza jedynie na kupienie jedzenia, czasem lekarstw. Angola pogrążona jest w kryzysie ekonomicznym który z roku na rok jest coraz większy, dlatego ciężko będzie liczyć na pomoc lokalnych instytucji, dla których ośrodek nie jest priorytetem. Nie mamy mocy by zwrócić chłopcom dzieciństwo. Możemy jednak zbudować dla nich lepszą przyszłość. Inwestycja w książki, edukację i ubrania są naprawdę istotną sprawą. W nowych ubraniach z nowymi książkami nie będą czuli się gorsi w szkole. A tylko szkoła jest dla nich szansą.

Państwa pomoc może naprawdę dużo zmienić. Nie każdy z nas urodził się w bogatym kraju, nie każdy otrzymał takie same szanse. Razem możemy wyrównać ten rachunek. Ocalić to, co pozostało. Dziękujemy.

Ana Jeto

5 251,00 zł ( 100,01% )
Wsparło 176 osób

Obserwuj ważne zbiórki