Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Guz mózgu zabija! Ratujmy życie Andrzeja – taty 6-letniego Antosia!

Andrzej Fedorak
Cel zbiórki:

Nierefundowany lek, terapia Optune, rehabilitacja, sprzęt, konsultacje i badania

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Andrzej Fedorak, 45 lat
Miłkowice, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy mózgu - glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 28 Stycznia 2022
Zakończenie: 21 Kwietnia 2022

Rezultat zbiórki

19 kwietnia o 5.10 Andrzej przeszedł do Domu Ojca, miejsca, w którym nie ma cierpienia.

Dziękuję wszystkim ludziom, którzy dokonali rzeczy nieprawdopodobnej odmieniając czas ciężkiej choroby tak bardzo, że stał się czasem nieustannej radości. Nieprzerwana obecność ludzi pozwoliła pokonać samotność, która jest źródłem największego smutku i strachu.

Dziękujemy za troskę, życzliwość, dobre słowo, wszystkie akcje charytatywne, które przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Dzięki Wam mieliśmy wszystkie narzędzia, których chcieliśmy użyć do walki z chorobą.

Mojego ukochanego Andrzejka podziwiam za to, że pomimo skrajnie złej diagnozy postawionej w czerwcu 2021 roku, nigdy nie żalił się na swój los, nigdy nie buntował się przeciw niemu, nie obarczył mnie krzykiem swojego buntu, szaleństwem lęku… Żył tak, jak gdyby choroba nic nie znaczyła z godnością przyjmując coraz większe fizyczne ograniczenia.

Trzynasta rocznica naszego ślubu przypadała w czasie choroby. Spędziliśmy ją w pociągu w dziewięciogodzinnej podróży na diagnostykę głowy. Odnowiliśmy wtedy przysięgę małżeńską. Andrzej zmodyfikował ją nieco mówiąc „..i nie opuszczę cię, nawet jeśli śmierć nas rozłączy”. Wierzę mu. Wiem, że czuwa nad nami, a ja nie jestem wdową, tylko żoną Anioła.

Aktualizacje

Trwa walka o życie Andrzeja! Pomocy!

Rozpoczęliśmy terapię Optune. Urządzenie nie jest niestety kupione – opłaciliśmy jedynie pierwszy miesiąc leczenia. Za każdy kolejny znowu trzeba płacić. W przypadku braku środków musimy oddać urządzenie...

Leczenie polega na tym, że producent co miesiąc dostarcza  matryce naklejane na głowę, które działają na guzy! Każdy miesiąc leczenia Optune to jednak koszt 25 tys. euro... Kontakt z lekarzem i prowadzenie kontroli leczenia jest naszym dodatkowym obowiązkiem oraz kosztem (NFZ skierował Andrzeja do hospicjum, więc nawet nie wiem, czy MRI będzie na NFZ).

Andrzej Fedorak 

Dodatkowo w tym tygodniu w oparciu o wyniki badań krwi zapadnie decyzja, czy można już wdrożyć lek przeciwnowotworowy z Niemiec. Prosimy Was o dalsze wsparcie, ponieważ przed nami długa walka o życie! Tylko razem mamy szansę ją wygrać.

Rodzina Andrzeja

Opis zbiórki

U Andrzeja – taty 6-letniego Antosia – wykryto złośliwy nowotwór mózgu! Trwa dramatyczna walka! prosimy, przeczytaj apel zrozpaczonej rodziny i pomóż ratować życie:

Minęło już osiem miesięcy, od kiedy żyjemy w ciągłym strachu. Nowotwór mózgu, glejak IV stopnia, stał się niechcianym prezentem najpierw w  Dniu Dziecka, kiedy został zdiagnozowany i teraz, jako wznowa... Wdarł się do naszej codzienności i próbuje zabrać to, co dla nas najważniejsze – życie ukochanego człowieka.

Naszą ostatnią nadzieją jest leczenie nierefundowane w Polsce! Prosimy o ratunek!

Andrzej Fedorak

Diagnoza i jej tragiczne okoliczności

Andrzej był cały czas w biegu, cały czas było coś do załatwienia, ciągle angażował się w sprawy innych, bez chwili wytchnienia, bez oddechu dla siebie. Zawsze na pierwszym miejscu był inny człowiek. Robił wszystko, o co go proszono: w domu, w pracy, wszędzie...  

Nasza historia z glejakiem zaczęła się wiosną 2021 roku, kiedy u Andrzeja pojawiały się pierwsze bóle głowy. Biorąc jednak pod uwagę to, co wtedy działo się w naszym życiu, ból wydawał się być czymś zupełnie normalnym. W tamtym okresie zmagaliśmy się najpierw z chorobą onkologiczną mojego taty. Andrzej bez reszty angażował się w ratowanie jego życia, niestety rak był silniejszy. Tato zmarł.

Los nie odpuścił, ponieważ na dwa tygodnie przed śmiercią taty u naszego jedynego synka ujawniła się poważna choroba neurologiczna. Nie było czasu na żałobę, trzeba było skupić uwagę na dziecku – na naszym synku Antosiu. Wykonano szereg badań, jedno z nich wykazało zmianę w mózgu. Konsultacje z najlepszymi neurologami w Polsce, z neurochirurgiem, z genetykiem, jedna wizyta za drugą i poszukiwanie przyczyn…  Choroba nie została jeszcze opanowana, kolejne wyniki były coraz gorsze, a wdrożone leczenie nie przyniosło pożądanych efektów, kiedy spadł na nas kolejny cios: choroba nowotworowa mamy Andrzeja. Był to wysoce złośliwy rak piersi rozsiany do kości i otrzewnej. Doszedł kolejny front walki: onkologia. Ponownie zaczęła  się walka z czasem, konsultacje, badania, szpitale. Bieganina między pracą, neurologią dziecięcą  i onkologią. Niestety finał był taki sam  jak w przypadku taty. Mama przegrała walkę o życie.   

Kogo w takiej sytuacji nie bolałaby głowa? Najpierw leki przeciwbólowe nieco pomagały, jednak ból stale powracał z coraz większą siłą. To spowodowało, że Andrzej poddał się badaniu rezonansem. 

Był Dzień Dziecka,  1 czerwca 2021 roku,  w planach badanie MRI, a po nim zabawa z Antosiem. Jednak badanie głowy przyniosło dramatyczną informację. Za ból odpowiada ogromny guz mózgu o wymiarach 75x45x50 mm! Towarzyszył mu tak duży obrzęk, że lekarz nadzorujący badanie wezwał  pogotowie,  które natychmiast zabrało Andrzeja do szpitala.

Andrzej Fedorak

Leczenie – pierwsze starcie z nowotworem

Personel oddziału neurochirurgicznego w szpitalu w Legnicy podjął się ratowania życia Andrzeja. Po opanowaniu obrzęku mózgu rozpoczęła się operacja usunięcia guza. Trwało odliczanie czasu: godzina, dwie, trzy, cztery... Nieprzerwana modlitwa o Andrzeja oraz lekarzy prowadzących operację. Około godziny 15 dostaliśmy pierwsze infomracje: Andrzej żyje! Poznaje bliskich! Jedyne słowa, jakie wtedy wypowiedział to: „wracaj do Tosia i baw się z nim”. Andrzej po operacji był w pełni sprawny. Nie pojawił się nawet najmniejszy problem ze strony układu nerwowego. W bardzo dobrej kondycji wrócił do domu, jednak szybko okazało się, że z rany pooperacyjnej sączy się płyn mózgowo-rdzeniowy. Trzeba było wrócić na oddział, lekarze zdecydowali o kolejnej operacji mającej na celu usunięcie wycieku. Po drugiej operacji byliśmy pewni, że wszystko musi być już w porządku. Niestety, początkowo znakomity efekt drugiej operacji zniweczył ponowny wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego. Konieczny stał się drenaż płynu z worka oponowego. Trzeci raz powrót do szpitala, trzeci raz blok operacyjny i trzeci raz błaganie Boga o dar zdrowia... Udało się!

Na podstawie obrazów MRI przypuszczano, z jaką chorobą mamy do czynienia, ale mimo wszystko tliła się nadzieja, że być może rozpoznanie histopatologiczne nie będzie najgorsze. Niestety wyniki badań tkanki guza przyniosły dramatyczną informację: to glejak mózgu w najbardziej zaawansowanym IV stadium złośliwości!

Po zakończeniu leczenia operacyjnego rozpoczęła się sześciotygodniowa radiochemioterapia. Leczenie było bardzo intensywne, wiązało się z przyjęciem ogromnej dawki promieniowania i chemii.  Andrzej nie narzekał nigdy, ani jednego słowa, że ma dość, że nie wytrzyma. Do dziś powtarza to samo: ofiaruje Panu Bogu swoje cierpienie w intencji wyzdrowienia naszego Antosia. 

W sierpniu zakończył pierwszy etap leczenia onkologicznego. Andrzej wrócił do domu, a później nawet do pracy kontynuując comiesięczną chemioterapię.

Rezonans wykonany 30 grudnia 2021 roku wykazał progresję choroby. Wznowa! Obecnie trwa kolejna radiochemioterapia! Niestety, tym razem glejak zaatakował ze wzmożoną siłą. Upośledził możliwość stabilnego chodu i, co najgorsze, niemal całkowicie odebrał wzrok.

Andrzej Fedorak

Co dalej? – dramatyczne poszukiwanie ratunku

Rozpoczęliśmy konsultacje z wieloma ośrodkami onkologicznymi, także zagranicą. W ich wyniku wiemy, że dostępne są jeszcze dwie szanse. Są nimi Optune i nierefundowany lek! Optune  to przenośne, nieinwazyjne urządzenie zakładane na głowę w miejscu loklizacji guza, które wytwarza zmienne pola elektryczne o niskiej intensywności i średniej częstotliwości  – TTFields – które hamują namnażanie się komórek rakowych i powodują ich obumieranie. Optune jest pierwszą od przeszło dekady zatwierdzoną przez FDA (Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków) metodą, która powoduje wydłużenie przeżycia pacjentów z glejakami. Optune jest refundowane m.in. w USA, Niemczech czy Szwajcarii, niestety nie w Polsce.

Dodatkowo planowane jest podanie leku przeciwnowotworowego obecnie testowanego w badaniach klinicznych, których wczesne wyniki wskazują, że lek ten może z powodzeniem zabijać komórki nowotworowe glejaków.

Z radością przyjęliśmy informacje, że Andrzej kwalifikuje się do leczenia! Niestety, terapie te są szaleńczo drogie. Być może byłoby dla nas lepiej nigdy nie dowiedzieć się o ich istnieniu, niż żyć w piekle świadomości, że jest szansa na życie, ale kosztuje zbyt dużo... – ponad 450 tys. zł! W najgorszych snach nie myślałam o tym, że przyjdzie mi błagać o pomoc w walce z tak straszną chorobą.

Nasz Antoś ma dopiero 6 lat, nie ma jeszcze pojęcia co dzieje się z jego tatą, ale jedno jest pewne – bardzo go potrzebuje.  Nie wiemy,  ile czasu zyskamy, ile razy będzie nam dane móc wspólnie pojechać pociągiem, złapać biedronkę i ile razy  będziemy mogli  razem utulić Antosia do snu. Ale wiemy jedno, jeśli nie podejmiemy dodatkowego leczenia, wówczas choroba rozdzieli nas natychmiast.

Tylko dzięki  dobrym sercom uda się zebrać  ogromne środki na leczenie, które jest  szansą na dalsze życie, na bezcenny wspólny czas. Potrzebujemy Andrzeja  tutaj, na tym świecie i wiemy, że tylko dzięki ogromnej dobroci ludzkiej uda nam się go tu zatrzymać. Sami nie damy rady, potrzebujemy Waszego wsparcia, dlatego z wielką nadzieją i miłością w sercu, prosimy o nie.

Ania – żona Andrzeja,  Antoś, bliscy i przyjaciele

Andrzej Fedorak

➡️ Licytacje dla Andrzeja Fedoraka #glejak

Media o Andrzeju:

Glejak ma wroga w postaci Optune. Andrzej z Miłkowic dzięki Wam już ma to urządzenie

Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki