Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ogromna cena za pokonanie raka. Pomóż mi ratować mamę!

Anna Kucharczyk
Zbiórka zakończona
1 949,00 zł ( 1,52% )
Wsparło 35 osób
Cel zbiórki:

Roczne leczenie nierefundowanym lekiem Ibrance

Organizator zbiórki: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Anna Kucharczyk, 57 lat
Kielce, świętokrzyskie
Rak piersi z przerzutami
Rozpoczęcie: 11 Lipca 2019
Zakończenie: 1 Sierpnia 2019

Aktualizacje

Bardzo dziękujemy za wsparcie! Zbiórka zakończona.

Bardzo dziękujemy za Wasze wielkie serca i  wsparcie Ani w walce z chorobą. Każda wpłata jest na wagę złota!

Decyzją rodziny zbiórka została zamknięta. Wszystkie środki zostaną wykorzystane na leczenie nierefundowanym lekiem wspomagającym walkę z nowotworem. 

Opis zbiórki

Moja mama od zawsze jest moją inspiracją. Kobieta nie do zatrzymania. Odkąd pamiętam, spełniała ambicje, cele i marzenia. Niestety na jej drodze stanął rak. Kiedy patrzę na nią teraz - bezradną, pokonaną zrezygnowaną… Nie marzę o niczym innym, jak walkę o zdrowie! O to, by znów pełna sił stanęła na własnych nogach.

Bycie dzieckiem lekarza nie jest łatwe. Dyżury, przyjęcia, konsultacje, moja mama poświęciła życie, by nieść pomoc innym. A ja patrzyłam na nią z dumą. Od dziecka podziwiałam ją za tę siłę, zaangażowanie i determinację. Czasem miałam wrażenie, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Czas mijał, a mama wciąż była niesamowicie aktywna, uwielbiała to. “Czy ona kiedyś odpoczywa?” - pytali niektórzy. Zawsze miała dla wszystkich ciepły uśmiech. Kiedy patrzę na nią teraz… Słaba, pokonana. Moja mama nigdy nie potrzebowała pomocy. Do czasu….

Objawy nie wskazywały na to, co mama usłyszy w gabinecie lekarskim. Trochę przytyła, czuła się słabiej. Na początku ból miednicy był niewielki, ale kiedy stał się nie do zniesienia i zaczął utrudniać chodzenie mama zdecydowała się na konsultację u specjalisty. I wtedy przyszedł pierwszy cios: nowotwór piersi. Wiadomość porażająca, ale dano nam iskierkę nadziei. Dobre rokowania, lekarze mówili, że ryzyko jest niewielkie. Podjęto decyzję o rozpoczęciu leczenia. To nie było wielkie zaskoczenie, silny organizm mamy, poradził sobie z podawanymi lekami. Zdawało się, że wszystko będzie w porządku. Mama wracała powoli do aktywności, zaczęła znów pływać, tańczyć, biegać. Wróciło to, za czym tęskniłam najbardziej - uśmiech, radość, oczekiwanie na kolejny dzień. 

Anna Kucharczyk

Mama maksymalnie korzystała z powrotu sił. Wróciła nawet do pracy. I właśnie wtedy miałyśmy wrażenie, że wszystko wróciło do normy, że już nic jej nie grozi. Poczucie bezpieczeństwa uśpiło naszą czujność. Kiedy kolejne kontrole nie wykazywały zagrożenia, chciałyśmy świętować zwycięstwo. A potem okazało się, że to zbyt wcześnie. Podczas wizyty u lekarza, jesienią zeszłego roku, u mamy dostrzeżono niewielką zmianę. Podejrzewano włókniaka. Dla pewności wykonano kolejne badania. Niestety, potwierdziły się najgorsze przypuszczenia.To nie włókniak, to przerzut. Dla mamy brzmiało to jak wyrok. Nagle cała jej energia zniknęła… Nie mogłam na to patrzeć. Serce mi pękało. Zawsze to ona pełna optymizmu, nadziei i radości, zarażała nią cały dom. Teraz to jakbym widziała inną osobę. Przy każdej wizycie wita mnie cień człowieka… Leczenie okazało się dużo bardziej wymagające. Odbierające siły. Mama miewa dni, kiedy nie może wstać z łóżka. Musi prosić innych o pomoc. 

Mama jest coraz słabsza. Nie chce walczyć, nie wierzy. A ja chcę jej tę wiarę przywrócić. Lekarze dają nadzieję i szansę na to, by znów podjąć walkę z nowotworem. Niestety, na drodze stanęła przeszkoda nie do pokonania: pieniądze. Środki potrzebne na leczenie są ogromne. Kwota, której nie jesteśmy w stanie zdobyć samodzielnie. Od tego zależy życie mojej mamy! Błagam, pomóźcie nam w nierównej walce. Wiem, że moja mama ma szanse na wygraną. Boję się tylko tego, że się nie uda. Myśl, że mogłabym ją stracić na zawsze spędza mi sen z powiek. Mam ochotę krzyczeć… błagać o ratunek. Teraz to ja jestem jej siłą. Ja i każdy, kto pomoże nam w tej sytuacji bez wyjścia. 

Zawsze dbała o dobro innych, jako lekarz niezwykle troskliwa, jako kobieta aktywna i ambitna, jako matka kochająca, dająca przykład. W tym wszystkim poważna rysa na szkle i przeciwnik nieprzewidywalny, groźny, który odbiera radość życia. Raka już raz udało się pokonać, pomóż nam powtórzyć ten sukces!

1 949,00 zł ( 1,52% )
Wsparło 35 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki