Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Zatrzymać mamę przy życiu

Anna Starowicz
Zbiórka zakończona
137 668,00 zł ( 31,86% )
Wsparło 3041 osób
Cel zbiórki:

pertuzumab

Organizator zbiórki: Fundacja Bread of Life
Anna Starowicz
Poznań, wielkopolskie
rozsiany nowotwór piersi
Rozpoczęcie: 24 Sierpnia 2015
Zakończenie: 30 Grudnia 2015

Rezultat zbiórki

Z przykrością zawiadamiamy, że w dniu 27 maja 2016 roku, po godzinie 23, po długiej i ciężkiej walce z chorobą odeszła od nas ANIA STAROWICZ. Dziękujemy Wszystkim za udzielone wsparcie i modlitwę. Pogrążona w żalu rodzina.

Taka wiadomość dotarła do nas z Facebooka Pani Ani. Za każdym razem, gdy przychodzi nam zmierzyć się z taką informacją, mamy świadomość, że przegraliśmy tę najważniejszą walkę. Widząc ogromne wsparcie ze strony ludzi o wielkich sercach i wielką wiarę zawartą w słowach wsparcia od pomagających musimy pamiętać o tych, o których życie znów przyjdzie nam walczyć. Rodzinie Pani Anny składamy najszczersze kondolencje.

Opis zbiórki




Jak pech, to pech. W życiu bywa różnie. Gdyby tylko nie dzieci... Fakt, że patrzą -  a właściwie fakt, że widzą - ból i cierpienie rodzica, który powinien być niezniszczalny, jest druzgocące. Taty już nie ma. Odszedł po roku ciężkiej walki z nowotworem. A mama. No właśnie, mama. To będzie historia o Ani. Mamie, bohaterce, która została sama na polu bitwy o zdrowie, o życie, o dzieci. Jeśli Ania nie da rady, nie pokona choroby, Julia i wojtek zostaną sierotami.


Z Anią nie chcę rozmawiać tylko o chorobie. Historię medyczną mam przed sobą. Wiem, że to rak i że nie odpuszcza. Wolę rozmawiać o Ani. Jestem nią zafascynowana. Jej siłą. Ile można w życiu znieść, udźwignąć. To dla mnie lekcja na temat: „Jak odnaleźć w sobie siłę”. Los dla Ani jest bezlitosny. Odbiera ukochaną osobę i największe wsparcie. Ale Ania daje radę. Wie, że skoro dzieci widzą jak rodzic słabnie pod naciskiem choroby, to trzeba im pokazać siłę charakteru. Zapewnić, że z miłości do nich nie podda się aż do ostatniego tchu.


Jesień 2012 roku. Wtedy Ania i jej mąż dowiedzieli się, że mają nowotwór. Po równo. Każdy po jednym, Mąż Ani po roku ciężkiej walki i ogromnym rozsiewie choroby zmarł w straszliwych cierpieniach. Marek – uśmiechnięty, cichy, jego niebieskie oczy coraz bledsze, ciało coraz szczuplejsze. Nie było miejsca w hospicjum, morfina stała się jak woda - potrzebna, lecz zwyczajna. Tak oczywista, jak chleb dla normalnych ludzi. Morfina stała się częścią Marka. Człowiek w 60 procentach składa się z wody, ale nie Marek. On składał się z morfiny i tkanki rakowej… Morfina zaprzyjaźniła się z rakiem – wszak stały się jednym ciałem - i Markowi pomagała bardzo niewiele…

Anna Starowicz


Ania, po dwóch operacjach w 2012 r., otrzymała chemioterapię, radioterapię i hormonoterapię. Lekarze orzekli, że jest wyleczona, a ten typ raka piersi rzadko daje przerzuty, więc Ani pozostało regularnie chodzić na wizyty i badania kontrolne. Była więc duża nadzieja, że Julka i Wojtek – dzieci Ani i Marka – będą mogły być spokojne o jedno z rodziców.


Ania w tym czasie, gdy jeszcze żył Marek, każdego dnia, każdej nocy czuwała przy Mężu. Nieprzespane doby, kobiece ramiona niosące skulonego w bólu męża, woda, bandaże, lekarstwa…i Marek - już nie ten sam. Dzieci mocno przeżywały ostatni okres życia taty. Widziały jego cierpienie i co choroba robi z człowiekiem. Bezsilność, ból, powolne umieranie. Marek zgasł 30 grudnia 2013 roku. Dzieciom została tylko mama. Mama, która podobno jest już zdrowa.


Niestety rok później. Ania znalazła guzek na węzłach chłonnych szyi i tak walka zaczęła się ponownie. Badanie PET - CT wykazało liczne przerzuty do wielu węzłów chłonnych i wątroby. Biopsja wątroby wykazała, że nowotwór zmienił się i stał się bardziej "złośliwy". Po rezonansie kości okazało się, że przerzuty są też w całym kręgosłupie i miednicy.


Ania jeździ do szpitala na leczenie cotygodniowe. A potem każdego dnia zmaga się ze skutkami ubocznymi, które wywołują cytostatyki – bóle w jamie brzusznej (zwłaszcza bóle wątroby i jelit), zakażenia grzybicze w jamie ustnej i na skórze, bóle kostne i mięśniowe, zmęczenie, senność. A przed kolejnym podaniem cytostatyków stres, bo może znów spadł poziom białych krwinek, które to leczenie skutecznie niszczy. Wtedy Ania wraca do domu – chemioterapia nie może być podana i leczenie zostaje przesunięte na następny tydzień, a w zamian – seria zastrzyków, które podniosą poziom białych krwinek. Co około 8-9 tygodni kontrolne badanie KT  klatki piersiowej i jamy brzusznej i ciągły lęk, czy tym razem wynik będzie lepszy czy gorszy. Czy leczenie jest skuteczne, czy nie...


„W leczeniu chorych na HER 2 – dodatniego rozsianego raka piersi lewej wyniki badań naukowych jednoznacznie dowiodły, że dołączenie leku PERTUZUMAB do powyższego schematu chemio-immunoterapii pozwoliło na znaczące wydłużenie czasu przeżycia całkowitego i czasu wolnego od nawrotu choroby, bez wzrostu toksyczności terapii. Stanowi to ogromny, wręcz przełomowy postęp w leczeniu onkologicznym na świecie” (przyp. Ani lekarz prowadzący). Niestety lek ten (PERTUZUMAB), mimo iż tak skuteczny, w Polsce nie jest refundowany.


Ania została sama z dwójką dzieci w wieku 10 i 8 lat. Ściszonym głosem opowiada – „nie jest mi łatwo, jako osobie chorującej onkologicznie, utrzymać siebie i dzieci. Wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak ludzie, nawet całkowicie dla mnie obcy, potrafią razem zorganizować się, by mi pomóc we wszystkim. Brakuje mi słów, by podziękować w równie wielkim stopniu. Najprostsze słowo - dziękuję - wydaje mi się zbyt banalne. Bóg zapłać wszystkim”.


Pomóżcie mi przetrwać. Uśmiechać się bez łez, zobaczyć Pierwszą Komunię córki, być z Julką i Wojtkiem, cieszyć się tym, czego na co dzień się nie ceni… iskierką życia, szczęścia, miłości…


 

Konto zbiórki Ani (środki widoczne są na pasku zbiórki po zaksięgowaniu).
 

Fundacja Siepomaga

Tytuł:          2889 Anna Starowicz

BPH:          65 1060 0076 0000 3380 0013 1425

IBAN: PL   SWIFT: BPHKPLPK

137 668,00 zł ( 31,86% )
Wsparło 3041 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki