Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Daj mi szansę na życie. Walka z rakiem mnie wykańcza...

Anna Deszcz
9 892,33 zł ( 6,45% )
Wsparło 113 osób
Cel zbiórki:

Terapia nierefundowanym lekiem Nivolumab - jedyna szansa na życie

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Anna Deszcz
Jaworzno, śląskie
Rak pęcherza moczowego z przerzutami do wątroby, kości i szpiku kostnego
Rozpoczęcie: 10 Października 2019
Zakończenie: 21 Października 2019

Rezultat zbiórki

Dotarła do nas tragiczna wiadomość. Po długiej i wyczerpującej walce pełnej wzlotów i upadków Anna odeszła. Rak po raz kolejny zebrał bolesne żniwo.

Wszystkich, którzy zdecydowali się wesprzeć Annę w zbiórce na leczenie, bardzo dziękujemy, doceniamy Waszą wrażliwość. 

Mężowi i Rodzinie składamy najszczersze wyrazy współczucia w tym trudnym czasie. Dla nich świat na chwilę się zatrzymał. 

Opis zbiórki

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam diagnozę, myślałam, że to wyrok śmierci. Pierwsze zwycięstwo miało być dla mnie gwarancją długiego, szczęśliwego życia. Nie minął nawet rok, kiedy usłyszałam, że choroba wróciła z podwójną siłą. Teraz stoję nad przepaścią, na plecach czuję oddech śmierci… Jestem o krok od tragedii, pomocy!

Dokładnie 4 lata temu spadła na mnie pierwsza bomba. Podczas rutynowych badań usłyszałam przerażającą diagnozę: guz. Leczenie było długie i wykańczające, chemioterapia, kolejne konsultacje lekarskie i przerażająca wizja tego, że każdy dzień może okazać się ostatnim. Okazało się, że walka nie poszła na marne - po kilku miesiącach wreszcie usłyszałam najważniejszą wiadomość. O tym, że wygrałam. 

Przez rok żyłam pełnią życia. Całą sobą cieszyłam się, że dostałam od życia drugą szansę. Nagle zdałam sobie sprawę, jak ulotne jest życie. Każda chwila była na wagę złota. Postanowiłam nie tracić już żadnej. Zbyt wielu rzeczy bałam się zaczynając odwiedzając onkologię za każdym razem. To był dla mnie moment  zwrotny. Nigdy nie spodziewałam się, że nagle zmieni się w moim życiu wszystko. 

Anna Deszcz

Kiedy już miałam nadzieję, że onkologia pozostanie jedynie przykrym i bolesnym wspomnieniem, koszmar wrócił. W 2017 roku po raz kolejny usłyszałam diagnozę, tym razem rak pęcherza. Szok, niedowierzanie, przerażenie. I ta jedna myśl, że to musi być sen, potworna zmora, która mnie nawiedziła. Że obudzę się z krzykiem i wszystko wróci do normy. Niestety, po raz kolejny musiałam oswoić się z tą rzeczywistością... 

Czerwiec 2017 roku miał być decydujący. Trudna operacja. Chemioterapia. Cały cykl nie wykończył mojego organizmu. Prowadziłam ciężką walkę, ale wtedy wiedziałam, że nie mogę się poddać. Być może pomogło to, że już raz to przechodziłam, że w pewnym sensie wiedziałam co mnie czeka. To jednak nie zmniejszyło strachu. Przerażającej wizji tego, że rak w każdej chwili, może powiedzieć ostatnie słowo. Na to nie da się przygotować… Gotowa na pożegnanie? W moim słowniku nie było takiego sformułowania. Wciąż myślałam, że jeszcze mam szansę, że nie wszystko stracone. I choć szala zwycięstwa mocno przekrzywiała się na jedną lub drugą stronę. Grunt usunął mi się spod stóp jeszcze bardziej, gdy w 2018 roku dowiedziałam się, że choroba atakuje cały organizm, pojawiły się przerzuty do kości i szpiku kostnego. Szybko podjęto decyzję, że niezbędna jest kolejna chemioterapia. Niestety organizm wyczerpał limit sił, każdy kolejny cykl chemii był jak cios… Rak zaczął wygrywać, odebrał siły i nadzieję. 

W końcu usłyszałam od lekarzy, że się poddają. Na powiększające zmiany jedynym ratunkiem medycznym jest kolejna chemioterapia. Niestety, istnieje szansa, że tej nei przeżyje. Jeśli nie wykończy mnie rak, żniwo zbierze chemioterapia. By jeszcze raz zawalczyć o zdrowie potrzebuję nowoczesnej immunoterapii. Lek nie jest refundowany.  Moje życie zostało wycenione na ogromną kwotę! Błagam, pomóż mi, to ostatnia walka, której muszę i mogę się podjąć. Inaczej w ciszy będę czekać, aż przyjdzie śmierć….

Ten lek to szansa na życie! Ty jesteś moją nadzieją. 

Mąż Anny: Kiedy patrzę jak uchodzi z niej życie nie wiem, co robić. Wspominam nasze wspólne chwile, jej energię, uśmiech… Wszystko, o czym marzę to przeżyć z nią jeszcze takie chwile, z dala od onkologii, leczenia.  Cieszyć się z codzienności? Już nie potrafię. Chcę tylko jednego: by Anna znów była moją Anną. Proszę, pomóż! 

9 892,33 zł ( 6,45% )
Wsparło 113 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki