Ratując jej życie, ratujesz nasz świat! Nowotwór wygrywa - Ani kończy się czas!

Zbiórka na cel: zakup leku Darzalex, by ratować życie Ani
PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 798 osób
325 510 zł (91,06%)
Brakuje jeszcze 31 940 zł
Wesprzyj

Anna Popińska, 39 lat

Józefosław, mazowieckie

bardzo rzadki nowotwór szpiku kostnego - szpiczaka plazmocytowego (mnogiego) IgG lambda

Rozpoczęcie: 27 Grudnia 2018
Zakończenie: 9 Lutego 2019

Bardzo pilne! Ania jest w szpitalu i walczy o życie! Lekarze przetaczają jej krew i płytki… Szpik zajęty jest w 100% przez komórki nowotworowe, chemia nie działa. Potrzebny jest lek na wagę życia. Czas? Nie ma go wcale – Ania musi przyjąć lek jak najszybciej, by żyć. Potrzeba minimum 80 tysięcy, by rozpocząć leczenie! Mobilizujemy siły i prosimy - przeczytaj, pomóż, udostępnij, bo stawką jest tu jedna, ta najważniejsza – życie!

Anna Popińska

Mam na imię Ania, jestem mamą 10-letniej Julki, żoną Mariusza… I pacjentką oddziału onkologii. Szpiczak – to jedno słowo, które zburzyło spokój i szczęście mojej rodziny, rzuciło mnie tu, na oddział, gdzie walczę o życie. Bardzo rzadki, śmiertelnie niebezpieczny nowotwór szpiku kostnego… Atakuje tylko 1-2% pacjentów, chorujących na wszelkie znane nowotwory… Nigdy nie sądziłam, że będę wśród nich. Że zamiast prowadzić normalne, cudownie zwyczajne życie – w biurze, w domu – będę w szpitalu. Że zamiast myśleć o tym, w co będę się jutro bawić z Julką, będę bać się, czy to jutro w ogóle nadejdzie.

Mam za sobą długą chemioterapię, autoprzeszczep… kilka miesięcy normalności i potem powrót koszmaru, wznowa! Kolejna agresywna chemia… Chemia, która nie działa. Lekarze mówią wprost: kolejny przeszczep jest, póki co, niemożliwy… Darzalex, nierefundowany lek, to dla mnie jedyna szansa na życie. Gdybym mieszkała w innym kraju, w Czechach, Szwajcarii, Niemczech, nie byłoby tego apelu, nie byłoby tej zbiórki… W tych krajach ten lek jest refundowany. W Polsce nie jest… Ponad 20 tysięcy złotych – tyle kosztuje dawka leku, który dla mnie oznacza życie. Potrzebuję 16 takich dawek… Cena za moje życie, za to, by nadal być żoną i mamą, to ponad 300 tysięcy złotych!

Anna Popińska

Ból kości – to od niego się zaczęło. Przeraźliwy, nasilający się z każdym dniem… Szukałam przyczyny – kolejni interniści i hematolog rozkładali ręce. Wszystkie wyniki morfologii wychodziły książkowo. Szpiczak – to słowo pierwszy raz padło u onkologa. Sam jednak w to nie wierzył – mam 39 lat, uznał, że na taki rodzaj nowotworu jestem za młoda… Szukał innej diagnozy. Ból tymczasem stawał się tak potworny, że nie byłam w stanie podnieść się z krzesła. Przestałam być samodzielna. Gdy zaczęłam mieć problemy z widzeniem, wiedziałam już, że to coś bardzo złego… Trafiłam do szpitala.

Moment diagnozy dzieli życie na pół. Wcześniej jest normalność, dnie w pracy, wieczory w domu, cudownie stabilne dni… Potem jest strach o życie i tylko on. Nie miałam czasu nawet oswoić się z tym, że to nowotwór, nawet przepłakać, pomyśleć, bo leczenie wdrożono natychmiast. Następnego dnia już miałam chemię. Zareagowałam bardzo dobrze… Zostające na poduszce pukle włosów były małą ceną za życie. 5 cykli chemii, megachemia, mające wyczyścić organizm z resztki komórek nowotworowych, a potem autoprzeszczep… Szłam przez leczenie jak burza, w końcu to najpiękniejsze słowo – remisja. Powrót do Julci, do męża, do pracy… Do normalności. I pragnienie, by tak już było zawsze…

Niestety. Bańka mydlana prysła po zaledwie 6 miesiącach… Badania kontrolne nie pozostawiły wątpliwości. Zajęty szpik, fatalne wyniki krwi, zmiany w kościach… Koniec normalności. Wznowa!

Anna Popińska

Druga walka jest trudniejsza, bo przeciwnik jest zacięty, bardziej agresywny… Uodporniony na leczenie. Szanse też są mniejsze. Znów szpital… Wciąż jestem na granicy życia i śmierci, ale był moment, w którym prawie znalazłam się na drugiej stronie… Dostałam wysokiej gorączki i dreszczy, tak gwałtownych, że łóżko niemal tańczyło. Wstrząs septyczny. Cudem przeżyłam. Miesiąc spędziłam w izolatce. Widywałam tylko lekarzy… Julkę i Mariusza widziałam tylko na zdjęciach w telefonie. Rozłąka z nimi jest dla mnie traumą, ale ich głosy przypominają, że muszę walczyć, że mam dla kogo żyć.

Od 2 miesięcy szpital to mój dom… 3-dniową przepustkę do prawdziwego domu dostałam tylko na Święta. Gdy jednak lekarze zobaczyli wyniki badań krwi, kazali mi natychmiast wracać… Moje życie było w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Sylwestra spędziłam już w szpitalu, z daleka od Mariusza i Julki, mając tylko jedno postanowienie na Nowy Rok – pokonać nowotwór. Żyć.

Anna Popińska

Mimo kolejnej, bardzo agresywnej chemii choroba nie odpuszcza… Lekarze stwierdzili całkowite zajęcie szpiku przez szpiczaka. Dalsza chemia i przeszczep są niemożliwe… Najlepsi polscy lekarze hematolodzy konsultowali mój przypadek… to oni podjęli decyzję o zastosowaniu leku! Darzalex to moja szansa na życie, jedyna szansa… Jego skuteczność to 48%. Tyle mam szans, by żyć! Bez leku szanse wynoszą zero. To dla mnie jedyny ratunek!

Kwota na zielonym pasku to cena za moje życie. Mam do zebrania ponad 300 tysięcy złotych… A czasu nie mam w ogóle. Z trudem przychodzi mi proszenie o pomoc, zawsze to ja wolałam być tą, która pomaga, wspiera… Ale dzisiaj nie mam wyjścia, inaczej umrę. Bardzo proszę o pomoc, bo bardzo chcę żyć… Dla mojej ukochanej Julii. Bez leku nie będzie nadziei, nie będzie walki, nie będzie chwil z moich ukochanym dzieckiem, bo po prostu mnie już nie będzie. Proszę z całego serca - pomóż.

Ładuję...

100 zł

Happy Bees

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 3 798 osób
325 510 zł (91,06%)
Brakuje jeszcze 31 940 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość