Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ratując jej życie, ratujesz nasz świat! Nowotwór wygrywa - Ani kończy się czas!

Anna Popińska
374 563,00 zł ( 104,78% )
Wsparło 4280 osób
Cel zbiórki:

zakup leku Darzalex, by ratować życie Ani

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Anna Popińska
Józefosław, mazowieckie
bardzo rzadki nowotwór szpiku kostnego - szpiczaka plazmocytowego (mnogiego) IgG lambda
Rozpoczęcie: 27 Grudnia 2018
Zakończenie: 6 Lutego 2019

Rezultat zbiórki

Nie sądziliśmy, że dostaniemy taką wiadomość... Przeczytaliśmy ją z ogromnym smutkiem.

Ania odeszła w swoje 40. urodziny. 24 sierpnia 2019 roku. Niestety - leczenie nie zatrzymało nowotworu... Życie Ani zgasło za wcześnie :(

Pozostawiła pogrążonych w ogromnym smutku męża Mariusza i 10-letnią córkę Julkę. Składamy im kondolencje i łączymy się z nimi w bólu.

Nie tak powinna skończyć się ta historia. Nie tak...

Opis zbiórki

Bardzo pilne! Ania jest w szpitalu i walczy o życie! Lekarze przetaczają jej krew i płytki… Szpik zajęty jest w 100% przez komórki nowotworowe, chemia nie działa. Potrzebny jest lek na wagę życia. Czas? Nie ma go wcale – Ania musi przyjąć lek jak najszybciej, by żyć. Potrzeba minimum 80 tysięcy, by rozpocząć leczenie! Mobilizujemy siły i prosimy - przeczytaj, pomóż, udostępnij, bo stawką jest tu jedna, ta najważniejsza – życie!

Anna Popińska

Mam na imię Ania, jestem mamą 10-letniej Julki, żoną Mariusza… I pacjentką oddziału onkologii. Szpiczak – to jedno słowo, które zburzyło spokój i szczęście mojej rodziny, rzuciło mnie tu, na oddział, gdzie walczę o życie. Bardzo rzadki, śmiertelnie niebezpieczny nowotwór szpiku kostnego… Atakuje tylko 1-2% pacjentów, chorujących na wszelkie znane nowotwory… Nigdy nie sądziłam, że będę wśród nich. Że zamiast prowadzić normalne, cudownie zwyczajne życie – w biurze, w domu – będę w szpitalu. Że zamiast myśleć o tym, w co będę się jutro bawić z Julką, będę bać się, czy to jutro w ogóle nadejdzie.

Mam za sobą długą chemioterapię, autoprzeszczep… kilka miesięcy normalności i potem powrót koszmaru, wznowa! Kolejna agresywna chemia… Chemia, która nie działa. Lekarze mówią wprost: kolejny przeszczep jest, póki co, niemożliwy… Darzalex, nierefundowany lek, to dla mnie jedyna szansa na życie. Gdybym mieszkała w innym kraju, w Czechach, Szwajcarii, Niemczech, nie byłoby tego apelu, nie byłoby tej zbiórki… W tych krajach ten lek jest refundowany. W Polsce nie jest… Ponad 20 tysięcy złotych – tyle kosztuje dawka leku, który dla mnie oznacza życie. Potrzebuję 16 takich dawek… Cena za moje życie, za to, by nadal być żoną i mamą, to ponad 300 tysięcy złotych!

Anna Popińska

Ból kości – to od niego się zaczęło. Przeraźliwy, nasilający się z każdym dniem… Szukałam przyczyny – kolejni interniści i hematolog rozkładali ręce. Wszystkie wyniki morfologii wychodziły książkowo. Szpiczak – to słowo pierwszy raz padło u onkologa. Sam jednak w to nie wierzył – mam 39 lat, uznał, że na taki rodzaj nowotworu jestem za młoda… Szukał innej diagnozy. Ból tymczasem stawał się tak potworny, że nie byłam w stanie podnieść się z krzesła. Przestałam być samodzielna. Gdy zaczęłam mieć problemy z widzeniem, wiedziałam już, że to coś bardzo złego… Trafiłam do szpitala.

Moment diagnozy dzieli życie na pół. Wcześniej jest normalność, dnie w pracy, wieczory w domu, cudownie stabilne dni… Potem jest strach o życie i tylko on. Nie miałam czasu nawet oswoić się z tym, że to nowotwór, nawet przepłakać, pomyśleć, bo leczenie wdrożono natychmiast. Następnego dnia już miałam chemię. Zareagowałam bardzo dobrze… Zostające na poduszce pukle włosów były małą ceną za życie. 5 cykli chemii, megachemia, mające wyczyścić organizm z resztki komórek nowotworowych, a potem autoprzeszczep… Szłam przez leczenie jak burza, w końcu to najpiękniejsze słowo – remisja. Powrót do Julci, do męża, do pracy… Do normalności. I pragnienie, by tak już było zawsze…

Niestety. Bańka mydlana prysła po zaledwie 6 miesiącach… Badania kontrolne nie pozostawiły wątpliwości. Zajęty szpik, fatalne wyniki krwi, zmiany w kościach… Koniec normalności. Wznowa!

Anna Popińska

Druga walka jest trudniejsza, bo przeciwnik jest zacięty, bardziej agresywny… Uodporniony na leczenie. Szanse też są mniejsze. Znów szpital… Wciąż jestem na granicy życia i śmierci, ale był moment, w którym prawie znalazłam się na drugiej stronie… Dostałam wysokiej gorączki i dreszczy, tak gwałtownych, że łóżko niemal tańczyło. Wstrząs septyczny. Cudem przeżyłam. Miesiąc spędziłam w izolatce. Widywałam tylko lekarzy… Julkę i Mariusza widziałam tylko na zdjęciach w telefonie. Rozłąka z nimi jest dla mnie traumą, ale ich głosy przypominają, że muszę walczyć, że mam dla kogo żyć.

Od 2 miesięcy szpital to mój dom… 3-dniową przepustkę do prawdziwego domu dostałam tylko na Święta. Gdy jednak lekarze zobaczyli wyniki badań krwi, kazali mi natychmiast wracać… Moje życie było w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Sylwestra spędziłam już w szpitalu, z daleka od Mariusza i Julki, mając tylko jedno postanowienie na Nowy Rok – pokonać nowotwór. Żyć.

Anna Popińska

Mimo kolejnej, bardzo agresywnej chemii choroba nie odpuszcza… Lekarze stwierdzili całkowite zajęcie szpiku przez szpiczaka. Dalsza chemia i przeszczep są niemożliwe… Najlepsi polscy lekarze hematolodzy konsultowali mój przypadek… to oni podjęli decyzję o zastosowaniu leku! Darzalex to moja szansa na życie, jedyna szansa… Jego skuteczność to 48%. Tyle mam szans, by żyć! Bez leku szanse wynoszą zero. To dla mnie jedyny ratunek!

Kwota na zielonym pasku to cena za moje życie. Mam do zebrania ponad 300 tysięcy złotych… A czasu nie mam w ogóle. Z trudem przychodzi mi proszenie o pomoc, zawsze to ja wolałam być tą, która pomaga, wspiera… Ale dzisiaj nie mam wyjścia, inaczej umrę. Bardzo proszę o pomoc, bo bardzo chcę żyć… Dla mojej ukochanej Julii. Bez leku nie będzie nadziei, nie będzie walki, nie będzie chwil z moich ukochanym dzieckiem, bo po prostu mnie już nie będzie. Proszę z całego serca - pomóż.

374 563,00 zł ( 104,78% )
Wsparło 4280 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki