Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Moja mama i rak

Anna Pyrda
Zbiórka zakończona

Moja mama i rak

10 235,00 zł ( 100,19% )
Wsparło 207 osób
Cel zbiórki:

badania genetyczne wycinka nowotworu

Anna Pyrda
Tarnów, małopolskie
Rak neuendokrynny płuca z rozsiewem do kości, opłucnej, tarczycy, wątroby, żołądka, rak jasnokomorkowy nerki
Rozpoczęcie: 21 Listopada 2016
Zakończenie: 13 Maja 2017

Opis zbiórki

Rak, najczęstsza przyczyna śmierci. Choroba, która nie wybiera; bezlitosna, okrutna, nie oszczędzająca nikogo. Doprowadzająca na skraj wytrzymałości, cierpienia, odbierająca nadzieję, radość, czasami także godność. Kradnąca myśli o przyszłości, bo jeśli się nie wygra, kolejnego roku nie będzie. Sprowadzająca życie do oddziału onkologii, dni mierzonych kolejnymi podaniami chemii, czarnych liter w karcie, rozpaczy po wynikach badań.

Moja mama Ania, kiedyś piękna, energiczna, pełna życia, przez raka jest dziś cieniem siebie.

Anna Pyrda


Guz neuroendokrynny to wyjątkowo zabójczy przeciwnik. To nowotwór nietypowy, rozwijający się bardzo długo, w ukryciu, trudny do wykrycia. Kiedy zaczyna dawać objawy, jest już w niezwykle zaawansowanym stanie.

Mama ma raka neureoendokrynnego płuc z rozsiewem do kości, opłucnej, tarczycy i wątroby. Ostatnio pojawiły się także zmiany w płucach…

Przeszła już 9 zabiegów operacyjnych. W 2011 przeprowadzono jej częściową resekcję nerki, w 2015 – usunięcie tarczycy.  Przeszła cztery cykle terapii celowanej w Innsbrucku, która częściowo jej pomogła. W Polsce, niestety, nie zakwalifikowano jej do leczenia.

Mama cierpi też na cały szereg skutków ubocznych, w tym na zespół rakowiaka. Polega on na wydzielaniu do krwi hormonów i innych substancji chemicznych. Powstaje wtedy, gdy są przerzuty do wątroby i elementy guza dostają się do krwobiegu. Niestety, tak się stało… Mama niknie w oczach, traci na wadze. Ma zaburzenia rytmu serca, zawroty głowy, problemy z oddychaniem. Najgorszy jest jednak ból i patrzenie, jak cierpi! Pęka mi wtedy serce. Jest taką wspaniałą mamą i babcią dla mojej córeczki, a ja nie mogę jej pomoc! Ból, który rzuca na kolana, jest tak silny, że mama nie może wstać z łóżka, zaciska zęby z bólu, a z oczu lecą łzy. W Hospicjum w Krakowie ustalili mamie leczenie silnymi lekami opioidowymi o podobnym działaniu jak morfina. Tylko one pomagają na chwilę uśmierzyć ból, który i tak powraca jak bumerang.

Anna Pyrda


Genetyk, z uwagi na wywiad rodzinny i liczne przypadki nowotworów u nas w rodzinie, zlecił mamie badanie genetyczne. Pozwoliłoby one określić profil genetyczny nowotworu. Na tej podstawie może dobrać mamie terapię celowaną i dać możliwość walki z rakiem, bo w chwili obecnej jej nie ma! Nowotwór mamy jest niezwykle rzadki, nie znają go dobrze nawet lekarze – co roku wykrywa się go tylko u 12 osób na milion! Trzeba go dobrze poznać, żeby wiedzieć, jak go leczyć.

Czasem myślę, że jesteśmy rodziną przeklętą. Odkąd pamiętam, żyjemy w cieniu tragedii. Najpierw choroba mojej babci – cukrzyca, miażdżyca, amputowano jej obie nogi. Rak mamy. Kłopoty zdrowotne mojej córki… Jesteśmy osamotnione w codziennej walce o przetrwanie.

W chwili obecnej najważniejsze jest jednak leczenie mamy! Błagamy o pomoc w zbieraniu środków na badania genetyczne nowotworu. Nasza życie jest okrutnie ciężkie, ale jeśli znajdzie się sposób leczenia mamy, będzie to jak światło w ciemności, dające nadzieję na to, że w końcu będzie dobrze.

10 235,00 zł ( 100,19% )
Wsparło 207 osób

Obserwuj ważne zbiórki