Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ratujemy serduszko Antosia - ostatnia operacja

Antoś Zuzelski
Zbiórka zakończona

Ratujemy serduszko Antosia - ostatnia operacja

46 866,00 zł ( 100% )
Wsparły 3583 osoby
Cel zbiórki:

Operacja serca w Munster - III etap korekcji wady

Antoś Zuzelski
Szczytno, warmińsko-mazurskie
Wada prawej komory serca - HRHS
Rozpoczęcie: 10 Listopada 2015
Zakończenie: 23 Lutego 2016

Poprzednie zbiórki:

Antoś Zuzelski
42 130,06 zł ( 100,3% )
Wsparło 898 osób
10.12.2014 - 28.02.2015

Operacja serduszka w Munster (Niemcy) - II etap

42 130,06 zł ( 100,3% )

Operacja serduszka w Munster (Niemcy) - II etap

Opis zbiórki

Pół serduszka, brak prawej komory. Wada serca. Pytanie, dlaczego zdarzyła się najcięższa, najtrudniejsza do zwalczenia, śmiertelna... już zawsze pozostanie bez odpowiedzi. Największy strach, jaki nosimy w sobie to strach o dziecko. To pierwotny i niezmienny na przestrzeni dziejów instynkt nakazujący nam walkę o ich przetrwanie. Jak ogromne zamieszanie i dewastację w psychice wywołuje więc zagrożenie życia maleństwa, wie każdy rodzic walczący o serca bicie swojego maleństwa…



O tym, że Antoś urodzi się chory, rodzice po raz pierwszy dowiedzieli się w 20 tygodniu ciąży. Od razu podejrzewano serduszko, ale dopiero w 22 tygodniu było wiadomo, że jest go tylko połowa. Ta słabsza połowa. Brzuszek rósł, a w nim Antoś. Strach był ogromny, tym większy, gdy zbliżał się termin porodu, bo wtedy Antek miała opuścić bezpieczne schronienie, jakim był brzuch mamy. Zanim Antoś pojawił się na świecie, zdążyliśmy przygotować się na wszystko, co nas czeka. Wiedzieliśmy, że z połowy serduszka konieczne będzie stworzenie serca jednokomorowego, że konieczne będą operacje oraz leki, które już do końca życia będzie musiał brać. Ogromny strach i obawy zamieniliśmy na pozytywne myślenie. 


Antoś Zuzelski


Po porodzie wszystko było wiadomo. Pół serduszka wystarczy na całe życie, jeśli na czas uda się je zoperować. Nie wiedzieli jednak, że o ten "czas" przyjdzie im walczyć z urzędniczym murem obojętności... Pierwsza operacja odbyła się po niespełna dwóch tygodniach. Antoś ze szpitala trafiło prosto w ramiona rodziców, którzy odliczali dni do kolejnej „planowanej” operacji serduszka. Czas mijał nieubłagalnie, a o terminie kolejnej niezbędnej operacji nikt nie wspominał. Z uwagi na schorzenia współistniejące - brak śledziony i wynikające z tego zwiększone ryzyko infekcji lekarze wyznaczali jedynie kolejne terminy konsultacji, bez wzmianki o niezbędnej operacji. W kolejce po serce, wśród wystraszonych spojrzeń niewinnych dzieci, wyczerpanych czekaniem rodziców dowiedzieliśmy się, że musimy wziąć w swoje ręce serduszko naszego synka i szukać pomocy, gdzie tylko się da.


12 marca Antoś trafił w najbezpieczniejsze ręce, jakie mogli sobie wymarzyć dla syna. Operacja II etapu korekty wady wykonana przez profesora Malca przebiegła prawidłowo, a po tygodniu mogliśmy nacieszyć się sobą w domu. Termin tej operacji miał dla nas podwójne znaczenie. Pojechaliśmy do kliniki z Antosiem w wózku, bez bucików, a tuż po operacji Antek stanął na nóżkach i wbiegł w moje ramiona – wyznaje tata. To niesamowite, jak jedna operacja zmieniła naszego spokojnego maluszka, w pełnego energii brzdąca.

Antoś Zuzelski

 

Jak opisać szczęście? Czym ono właściwie dla nas jest? Nie mamy wątpliwości, że dla rodziców największym szczęściem jest Antoś. Już nie chodzi, a biega, uroczym spojrzeniem rozkochuje w sobie wszystkie sąsiadki, a gdy trzeba daje też popalić głośno manifestując swój sprzeciw - z dumą rozpoczyna rozmowę tata. A miało go nie być… lekarze przecież proponowali przerwanie ciąży, pozbycie się „problemu”, który jest największą miłością rodziców.



Na pytanie, czy w codziennych radościach czerpanych z macierzyństwa jest coś, co przypomina o chorym serduszku, głos taty przygasa, radosne opowieści cichną, zapada niezręczna cisza, po której padają smutne słowa… „Tak, po każdej nocy paluszki Antosia sinieją, lodowate niczym lód uwieszają się na mojej szyi”. Radość dzieciństwa znika na dalszy plan, gdy w grę wchodzi walka o życie. Przepełnione bólem i cierpieniem pobyty w szpitalu sprawiają, że na widok białego fartucha Antoś reaguje płaczem… Choć Antek przeszedł już 2 poważne operacje korekty wady, bez drugiej połówki serduszka jego organizm męczy się dwa razy szybciej. Przed nami jeszcze jedna operacja, ta najważniejsza…
 

Antoś Zuzelski


 

Im dłuższe oczekiwanie na kolejną operację, tym większe jest prawdopodobieństwo pojawienia się powikłań i wytworzenia się nadciśnienia płucnego, które dyskwalifikuje do dalszego leczenia, odbierając raz podarowaną szansę na normalne życie dla chłopca. W przypadku chorych serduszek – ważny jest czas. Zbyt długie oczekiwanie na kolejną operację wiąże się z wieloma powikłaniami, trudnym przebiegiem operacji, a także wydłużającym się powrotem do sprawności. Niejednokrotnie opóźnienie wykonania operacji pociąga za sobą konieczność dodatkowych mocno obciążającym operacji.

 

Kiedy wszystko zaczyna się walić, nie oszczędzając dosłownie niczego, w sercach zdruzgotanych rodziców zawsze jest nadzieja, że może jest coś, co można zrobić, aby maleńkie serduszko, bić nie przestało… Gdyby cokolwiek zależało od niezwykle silnej woli Antka, całe serduszko by pracowało, a tak została go tylko połówka, która musi wystarczyć maluszkowi na całe jego życie… Dla Antosia jest nadzieja. Tą nadzieją są ludzie. Ludzie, którzy sprawią, że operacja będzie mogła zostać przeprowadzona. 

46 866,00 zł ( 100% )
Wsparły 3583 osoby

Obserwuj ważne zbiórki