Padaczka niczym tornado niszczy życie Antosi!

Zbiórka na cel: diagnostyka przedoperacyjna w Klinice Schön w Niemczech
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 903 osoby
42 580 zł (24,44%)
Brakuje jeszcze 131 675 zł
Wesprzyj

Antosia Woźniak, 5 lat

Nowa Dęba, podkarpackie

Dziecięce Porażenie Mózgowe, padaczka lekooporna

Rozpoczęcie: 6 Grudnia 2018
Zakończenie: 28 Lutego 2019

Zapadła decyzja, że moje bliźniaczki urodzą się naturalnie. Maja była pierwsza. Po niej miała przyjść na świat Antosia. Minuty jednak mijały, ciągnęły się w nieskończoność, a jej nadal nie było… Nikt się nie spodziewał, że za chwilę rozpocznie się dramat i Tosia zacznie umierać…

24 lipca 2013 roku - najpiękniejszy i najstraszniejszy dzień w moim życiu. Maja urodziła się zdrowa, Antosia utknęła w drogach rodnych, bo tuż przed porodem odwróciła się. Było za późno na cesarkę… Trwał dramat, a córeczka się dusiła. Urodziła się w stanie krytycznym, lekarze od razu zaczęli reanimację…

Antosia Woźniak

Wkrótce usłyszeliśmy diagnozę: Dziecięce Porażenie Mózgowe. Szok, rozpacz, ale najgorsze było jeszcze przed nami… Niedługo później okazało się, że Antosia “nie jest sama”. Co to znaczy? Córeczka ma “koleżankę” - mówimy tak, by Tosia się nie bała. Nie chcemy znać tej “koleżanki”, chcemy żeby odeszła, wyszła z naszego życia, domu, nigdy już nie wracała i nie torturowała naszego dziecka. Na imię jej padaczka, i to w najgorszym, lekoopornym wydaniu…

Przychodzi zazwyczaj nocą, wtedy, kiedy dziecko jest najbardziej bezbronne. Atakuje podczas snu, bez żadnego ostrzeżenia, bezgłośnie. Każdy atak zaczyna się od szarpnięć paluszków u ręki i dalej jak lawina – szarpanie całej ręki, nóżki, głowy, całego ciała. Każde wyładowanie powoduje kolejne wyładowania wtórne, których nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przerwać. Po takim stanie padaczkowym, który trwa kilka godzin, Tosia zawsze kończy w szpitalu.

Antosia Woźniak

Pomimo wysiłku wielu lekarzy, kuracji sterydami i niezliczonych prób zmiany leków napady nie ustępują... Zostały tylko nieznacznie wyhamowane, ale silne leki, jakie przyjmuje Tosia, powodują zniszczenia innych narządów - oczu, wątroby, serca… Do tego każdy atak zabiera córeczce wszystko, co wypracowała podczas ciężkich, wielogodzinnych ćwiczeń na rehabilitacji. Padaczka niesie też za sobą straszną traumę. Strach Tosi przed szpitalami jest nie do opisania. Ciągłe zastrzyki i pobieranie krwi powodują, że córeczka płacze już na sam odgłos przejeżdżającej karetki…

Chociaż dzieciństwo z chorobą nie jest łatwe, szczególnie gdy Antosia widzi różnice między sobą, a swoją zdrową siostrą bliźniaczką, prawie nieustannie się uśmiecha. Dziewczyny są dla siebie wsparciem, Majka cały czas pomaga Tośce, dopinguje ją, wspiera w walce. Martwi się, kiedy jej siostra znów ma napad, który nazywamy “zawieszką”. Traci wtedy kontrolę nad rzeczywistością, nie wie, gdzie była i co się wydarzyło. Coraz częściej zadaje kłopotliwe pytania, na które nie znamy odpowiedzi: “Mamusiu, dlaczego ja jestem chora, a Maja nie? Dlaczego ja mam padaczkę?”...

Antosia Woźniak

Ataki w ciągu dnia sprawiają, że Tosia nie może bawić się tak jak inne dzieci. Chociaż bardzo często próbuje dorównać innym, nie poddając się, kończy się to dla niej przeważnie bolesnym upadkiem…  Bardzo wiele codziennych czynności przychodzi jej z wielkim trudem, ale Tosia próbuje. Próbuje dotąd, aż jej się uda i wtedy jest najszczęśliwsza. A nam pozostaje nadzieja, że zaraz nie przyjdzie kolejny atak, który zabierze jej to wszystko...

Będziemy szukać ratunku dla córeczki, póki nie uda nam się go znaleźć. Nie poddamy się, bo nie wolno nam się załamać - jesteśmy rodzicami. Musimy dawać jej nadzieję, zachęcać do dalszej walki i ukrywać łzy, które po każdym ataku Tosieńki cisną nam się do oczu…

Dzisiaj dla naszego dziecka jest pewna szansa - szansa na pokonanie choroby, przywrócenie szczęśliwego dzieciństwa i normalnego życia. Jest to leczenie operacyjne. Jednak ze względu na zbyt duże zniszczenia w obszarze mózgu, który powstały podczas wylewu, specjalistyczna diagnostyka, a potem operacja w żadnym szpitalu w Polsce nie jest możliwa. Jedyna nadzieja dla Tosi czeka w niemieckim szpitalu Schön Klinik w Monachium. To jedna z najlepszych klinik na świecie. Co ważniejsze, jako jedyni podjęli się przeprowadzenia wielodniowej diagnostyki, która pozwoli nam odnaleźć ognisko padaczki, a potem je usunąć!

Antosia Woźniak

Niestety, nie stać nas, by zapłacić blisko 40 tysięcy euro… Dwa tygodnie badań i diagnostyki w Niemczech to dzisiaj jedyna szansa Tosi. Szansa, której nie jesteśmy w stanie jej zapewnić, dlatego z całego serca prosimy o pomoc. Tosieńka może być zdrowa i żyć bez cierpienia!

Agnieszka, mama Tosi

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 903 osoby
42 580 zł (24,44%)
Brakuje jeszcze 131 675 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość