Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uwolnić Arczika z więzów choroby

Artur Lach
Zbiórka zakończona

Uwolnić Arczika z więzów choroby

3 714,00 zł ( 33,45% )
Wsparło 447 osób
Cel zbiórki:

turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Artur Lach
Jawor, dolnośląskie
artrogrypoza
Rozpoczęcie: 17 Maja 2015
Zakończenie: 31 Grudnia 2015

Opis zbiórki

Wrodzona sztywność stawów - artrogrypoza jest chorobą nieuleczalną. Atakuje stawy w rączkach, łokciach, bioderkach, kolanach i stópkach wykrzywiając je, deformując i unieruchamiając na zawsze. Gdy spojrzysz na Artura, nie dostrzeżesz w tym pogodnym chłopcu oznak choroby. Dopiero kiedy przyjrzysz się uważnie zauważysz, że pod maską uśmiechu, kryje się codzienna heroiczna walka z bólem i niepełnosprawnością.



Na boleśnie zdeformowane stópki oraz nienaturalnie wygięte rączki lekarze nie dawali złudzeń. „Ten chłopiec nigdy chodzić nie będzie”. Po tych słowach zrobiliśmy wszystko, aby wyjechać na kosztowne leczenie do Niemiec, aby postawić Artura na nogi. Kilkanaście operacji, wielomiesięczne pobyty w szpitalach i wiara sprawiły, że Arturek bez wózka, a na własnych nóżkach jak inne dzieci chodzi do szkoły, ćwiczy i z radością walczy o odrobinę sprawności więcej.

Artur Lach



Przed drugimi urodzinami nasz synek przeszedł 3 operacje stópki prawej, jedną operację stópki lewej, operacje kolan oraz przeszczep kości udowej do stawy biodrowego. Wiedza lekarzy, upór Arcziego i nasza miłość sprawiły, choć z lekkim opóźnieniem, 3,5 letni Arturek zaczął chodzić. Z powodu ogromnych kosztów nie możemy kontynuować dalszego leczenia w Niemczech. Na szczęście wiedza lekarzy z Polski na temat niezwykle rzadkiego schorzenia Arturka jest coraz większa.  W tej chwili Arturek jest pod opieką specjalistów ze szpitala w Krakowie. 
 

Wytrwałości Artura oraz walka o odrobinę samodzielności pozwoliła chłopcu rozpocząć naukę w lokalnej szkole podstawowej, gdzie spotkał się z niezwykłym wsparciem nauczycieli, rówieśników i innych rodziców. Dzięki temu bez taryfy ulgowej stara się sprostać wszystkim ograniczeniom, które narzuciła na niego choroba.

Artur Lach



Co jeszcze możemy dla Arczika zrobić? Rehabilitować, rehabilitować i jeszcze raz rehabilitować! Bez tego Artur nie istnieje. Nawet krótka przerwa podczas choroby sprawia, że stawy stają się sztywniejsze, a wykonanie dotychczas prostych czynności staje się na nowo ogromnym wyzwaniem.Może być tak, że w przyszłości dla zapewnienia sprawności Arcziego będą czekały kolejne operacje. Choć życie z chorobą dziecka do łatwych nie należy, a chwil załamania nie brakuje, staramy się ze wszystkich sił, ułatwić samodzielność naszemu synkowi. Artur niebawem wkroczy w fazę intensywnego wzrostu. To szczególny czas, w którym musimy zadbać o to, by dotychczas zdobyte umiejętności nie cofnęły się, a wysiłek chłopca nie poszedł na marne.


Diagnoza dziecka jest jak wyrok. W jednej chwili wali się cały świat. Żal, złość i nieustające pytania dlaczego… to emocje tak dobrze znane wszystkim rodzicom zmagającym się z chorobą własnego dziecka. Nie chcę myśleć co by było gdybyśmy wówczas się poddali i uwierzyli w bolesne słowa lekarzy… Upór, determinacja i zarazem cicha, ale wielka nadzieja dały naszemu synowi szanse na sprawność. Silne ręce, ogromna wiara i chęć walki do życia w normalności – tego nam nigdy nie brakowało. Potrzebne jest jednak Wasze wsparcie, które pozwoli Arcziemu na samodzielność bez wózka. 

3 714,00 zł ( 33,45% )
Wsparło 447 osób

Obserwuj ważne zbiórki