Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Zniszczyli mi kręgosłup i życie... Proszę, ocal mnie od piekielnego bólu!

Barbara Makowska
Zbiórka zakończona
5 266,00 zł ( 2,99% )
Wsparły 163 osoby
Cel zbiórki:

operacja zwyrodnienie kręgosłupa w Paley European Institute

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Barbara Makowska, 62 lata
Szczecinek, zachodniopomorskie
Spondyloptoza
Rozpoczęcie: 19 Listopada 2018
Zakończenie: 2 Marca 2020

Aktualizacje

Gdy choruje się tak ciężko, szpital staje się drugim domem...

Ostatnia wizyta w szpitalu. Lekarze podali mi blokady przeciwbólowe do kręgosłupa. Tylko tyle już są w stanie mi zaproponować... To niewiele pomaga, ale nie ma się co dziwić. Z tak zniszczonym kręgosłupem, z takim bólem, ciężko jest żyć... 

Operacja to moja jedyna nadzieja, a przeprowadzić ją może tylko dr Paley. Nigdzie indziej nie znajdę ratunku...

Głęboko wierzę, że jeszcze doczekam pomocy. Może jeszcze znajdzie się ktoś, kto zechce wesprzeć mnie w tej trudnej walce o życie bez paraliżującego bólu...

Barbara

Barbara Makowska

Opis zbiórki

Skrzywdziła mnie nie tylko choroba, ale też lekarze i bezduszny system. Od 10 lat moje życie to nieopisany ból, cierpienie psychiczne i fizyczne. Gdy jesteś zdrowy to myślisz, że jesteś bezpieczny, a jeśli coś się stanie, zawsze są ludzie, którzy pomogą. Dopiero kiedy przychodzi tragedia okazuje się, że zostajesz zupełnie sam…

Mój kręgosłup jest w ruinie, lekarze zamykają już przede mną drzwi - zwłaszcza ci, którzy mnie operowali. Nikt nie przyzna się do błędu, a na wojnę z nimi nie pójdę, bo i tak nie mam szans… Pomóc mi może już tylko doktor Paley, ale operacja, która choć trochę naprawi mi kręgosłup, jest niezwykle droga. Bardzo proszę, daj mi szansę… Wierzę, że jeszcze będę żyć, normalnie żyć… Teraz jest tylko egzystencja…

Jeszcze dziesięć lat temu pracowałam, byłam aktywna, miałam normalne, szczęśliwe życie, przyjaciół, swoje pasje… Gdy zaczęły boleć plecy, nie przypuszczałam, że to będzie początek końca wszystkiego. Nie sądziłam, że wkraczam w koszmar, który trudno będzie znieść…

Barbara Makowska

Moja historia jest długa, poprzeplatana godzinami cierpienia i krótkimi minutami, w których pojawiała się nadzieja, by zaraz zostać brutalnie odebrana… Byłam farmaceutką, miałam więc do czynienia ze światem medycznym, dlatego - gdy pojawił się ból nie do wytrzymania - od razu poszłam na prześwietlenie i potem do neurochirurga. Gdy ten spojrzał na wyniki, bez wahania stwierdził, że konieczna jest pilna operacja! Miałam kręgozmyk - trzony kręgosłupa się zsunęły tak mocno, że nie mogłam funkcjonować!

Pierwsza operacja była ciężka, ale jakoś udało się “posklejać” mój kręgosłup. Szpital, łóżko, samotność - to był pierwszy, ale nie ostatni raz. Pół roku później, po długiej rehabilitacji, nagłe pogorszenie. Znowu musiałam leżeć, a znalezienie jakiegokolwiek lekarza, który podjąłby się kolejnej operacji, graniczyło z cudem. Każda wizyta wiązała się z cierpieniem, wydawaniem pieniędzy na darmo, a i tak nikt mi nie dawał nadziei… W końcu zoperował mnie ten sam lekarz, co za pierwszym razem. Niestety, gdy już leżałam na stole operacyjnym, doszło do pęknięcia w kręgosłupie. 

Byłam załamana. Wszystko zaczęło się od nowa, tylko z moimi plecami było coraz gorzej. W mojej miejscowości nie ma neurochirurga, musiałam dojeżdżać nawet po kilkaset kilometrów, a przecież nawet zrobienie dwóch kroków było dla mnie piekłem na ziemi!

W 2009 roku przeszłam trzecią operację - rozcięli mi jednocześnie brzuch i plecy, by dostać się do kręgosłupa z dwóch stron. Nastąpiły powikłania - porażenie jelit, nie mogłam jeść, wymiotowałam. Plecy paliły mnie żywym ogniem... Wyszłam, a właściwie wywlokłam się ze szpitala, nikt nie dał mi wskazówek, co dalej. Ledwo się “wylizałam”, wtedy jeszcze żył mój tata, trochę pomagał, zrobił zakupy, przygotował coś do jedzenia… Dzisiaj już go nie ma, zostałam sama...

Po wielu miesiącach trochę się dźwignęłam na nogi, chciałam funkcjonować - wstawać, ubierać się, wyjść na zakupy do pobliskiego sklepu… Niestety, kolejny kryzys, nie liczę już który. W kręgosłupie coś się osunęło, poczułam niewyobrażalny ból. Już nikt nie chciał mnie operować, lekarze zamykali mi drzwi przed nosem...

Barbara Makowska

W swoim województwie objechałam wszystkich lepszych neurochirurgów. Pojechałam do Warszawy, wyszukałam lekarza kierując się opiniami, chociaż teraz wiem, że nie zawsze są prawdziwe... Myślałam, że moje cierpienie w końcu się skończy, że trafiłam w 10! Niestety, kolejną operację lekarz odwlekał aż rok, a ja w tym czasie żyłam z bólem, którego nie życzę najgorszemu wrogowi… W końcu trafiłam na stół operacyjny, dokręcili mi jeszcze więcej śrub. Niestety, doszło do niedowładu nóg… Lekarz mnie unikał. Boleśnie przekonałam się kolejny raz o znieczulicy i braku chęci przyznawania się do błędu. Gdy coś się nie uda, lekarze znikają, zostajesz zupełnie sam, wszyscy umywają ręce.

Wróciłam do domu, a po kolejnym miesiącu leżenia kręgosłup zapadł się jeszcze bardziej - aż o dwa trzony! Lekarz, który mnie operował, nie odbierał moich telefonów, nie odpowiadał na maile. Od tego czasu nie żyję, tylko wegetuję, czując paraliżujący ból w dzień i w nocy

Cały czas szukałam jednak pomocy. Musiałam wierzyć, że istnieje jakaś nadzieja, bo jak dalej miałabym żyć? Niektórzy lekarze mówili, że mam się modlić, inni, że nikt mi nie pomoże, bo mój kręgosłup wygląda jak pole bitwy. Wtedy zrozumiałam, że w Polsce nie ma dla mnie nadziei….

Przez internet znalazłam doktora Drora Paleya, specjalistę, który operuje w Paley Institute na Florydzie i jest prawdziwym cudotwórcą. Ostatki sił i resztę oszczędności przeznaczyłam na wizytę konsultacyjną, gdy lekarz przyjechał do Polski. Jednak tym razem to nie poszło na marne! Doktor ma dla mnie plan leczenia - usunie mi wszystkie te śruby i inne elementy, które przez lata wkręcali mi w kręgosłup. Potem będę pod ścisłą opieką dra Paleya. To dla mnie jedyna nadzieja na życie bez bólu!

Po 10 latach katuszy już nie pamiętam jak to jest, gdy nie boli. W końcu mam szansę! Jednak operacja jest niezwykle droga, chociaż odbędzie się w Polsce. PO otrzymaniu kosztorysu podłamałam się, pierwszy termin operacji w listopadzie przepadł, bo nie udało mi się zgromadzić nawet ułamka kwoty. Postanowiłam chwycić się ostatniej deski ratunku - poprosić o pomoc ludzi o wielkich sercach. Dlatego tu jestem i proszę - jeśli poruszyła Cię moja historia, jeśli zechciałbyś pomóc komuś, kto bardzo cierpi - daj mi szansę. Nic innego  mi nie zostało…

Grażyna

5 266,00 zł ( 2,99% )
Wsparły 163 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki