Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Został pani miesiąc życia - usłyszałam ponad pół roku temu. Nadal żyję, ale potrzebuję pomocy!

Barbara Piotrowska
Zbiórka zakończona
7 295,00 zł ( 19,08% )
Wsparło 238 osób
Cel zbiórki:

Leczenie alternatywne ratujące życie

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Barbara Piotrowska, 57 lat
Dąbrowa Górnicza, śląskie
Nowotwór złośliwy jajnika
Rozpoczęcie: 4 Kwietnia 2019
Zakończenie: 31 Marca 2020

Aktualizacje

Basia się nie poddaje!

Kochani Darczyńcy!

Otrzymaliśmy telefon od Pani Basi, która chciała przekazać kilka słów od siebie, co u niej i jak wygląda postęp leczenia:

"Po przyjęciu 30 dawek chemioterapii czułam się nie najgorzej. Jednak na początku lipca poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Poinformowałam o tym mojego lekarza, który przy kontrolnym badaniu tomografem komputerowym zrobił mi również USG. Okazało się, że w otrzewnej zebrał się płyn, przez który czułam się tak dziwnie. Łącznie lekarze usunęli mi z brzucha 7 litrów płynów! Od razu po zakończonym leczeniu poczułam się lepiej. 

Teraz, gdy doszłam do siebie kontynuuję leczenie medyczną marihuaną. Po kontrolnym TK wyniki wyszły dużo lepsze, niż rok wcześniej. Dlatego wiem, że to dobry kierunek i chciałabym mieć środki na dlasze leczenie medyczną marihuaną. Proszę cię o wsparcie!"

Basia

Opis zbiórki

Przychodzi nieproszony, kiedy nikt na niego nie czeka. Rozgaszcza się i zaczyna panoszyć. Przejmuje powoli dotychczasowe życie i wprowadza własne zasady gry. Na samą myśl o nim przeszywa człowieka zimny dreszcz. R A K. Słowo wyrok. Do mnie zapukał po 50-tych urodzinach. I nie chce odejść. Lekarze zaczynają powoli rozkładać ręce, ale ja chcę walczyć dalej!


Bolał mnie kręgosłup. Ból postępował i przechodził na nogi. Pracowałam przez 8 godzin dziennie siedząc przed komputerem - myślałam, że to jest powód. Chodziłam do reumatologa i leczyłam zwyrodnienie. Po czasie zamiast odczuwać ulgę, zaczęły boleć biodra i pojawiały się ukłucia w pachwinie. Pewnie jeszcze dłużej żyłabym w nieświadomości, co mi jest, gdyby nie moja koleżanka. Wróciła właśnie do pracy po wycięciu guza jajnika. Powiedziała mi, że miała dokładnie takie objawy jak ja. Zamarłam. Od razu poszłam do lekarza zrobić usg. Na jajniku miałam pięciocentymetrowy guz. Nikt nie czekał na dalsze badania. Od razu dostałam skierowanie na operację. Chirurg pobrał wycinki i czekałam na wyniki…

Barbara Piotrowska

… które odebrały mi dech w piersiach. Guz okazał się złośliwy. Lekarze nie mogli go wyciąć w całości. Dodatkowe prześwietlenie wykazało nacieki na jelicie cienkim, w stawach biodrowych, między nerkami a wątrobą. Grunt usunął mi się spod nóg. Zaczęłam myśleć, co będzie z moim synem, który jeszcze ze mną mieszka, z moimi wnukami. Płomień nadziei zaczął gasnąć. Lekarze zaproponowali mi wlewy z ciepłej chemii do otrzewnej. Łapałam się każdej szansy. Pojechałam do Warszawy i byłam już przygotowana do zabiegu, kiedy lekarz poinformował mnie, że zmiany mam zbyt duże i nie może wykonać wlewów. Zostałam odarta z resztek nadziei. Po roku nie mogłam już skorzystać z tej szansy, bo pogorszyły mi się wyniki.

Przez ten czas brałam zwykłą chemię dożylną, ale jej efekty były marne. Guzy się nie zmniejszały, a ja coraz gorzej się czułam. Pojawiła się woda w otrzewnej. Zapytałam lekarza co dalej. Powiedział, że nic więcej nie da się w moim przypadku zrobić, wszelkie formy leczenia zostały wykorzystane. I przede mną góra miesiąc życia. MIESIĄC! To nieludzkie usłyszeć takie słowa. Nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Czułam się, jak mała łódka dryfująca na środku oceanu. Kiedy ja już nie miałam nadziei, mój starszy syn za moimi plecami szukał pomocy. Tak trafiłam na leczenie medyczną marihuaną. Początkowo byłam sceptyczna, bo skoro chemia nie pomogła, to jak mogą mi pomóc wyciągi z roślin. Pierwsze dawki postawiły mnie na nogi - wstąpiła we mnie nowa energia. I przestało mnie boleć. Jednak cena za takie leczenie jest dla mnie zaporowa.

Kuba, mój młodszy syn, zrezygnował w tym roku z obozu, aby przeznaczyć pieniądze z wyjazdu na moje leczenie. Nie mogę się z tym pogodzić. Życie tak mi się poukładało, że musiałam radzić sobie sama. Teraz, kiedy nie jestem w stanie, proszę o pomoc. Chcę znowu stanąć na nogi i móc cieszyć się życiem!

Basia

7 295,00 zł ( 19,08% )
Wsparło 238 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki