Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

By dom nie stał się więzieniem! Bartek walczy o samodzielność

Bartłomiej Domański
Zbiórka zakończona
30 014,89 zł ( 38,47% )
Wsparło 1650 osób
Cel zbiórki:

Zakup windy zewnętrznej dla osoby niepełnosprawnej

Bartłomiej Domański, 21 lat
Złotniki Kujawskie, kujawsko-pomorskie
Przepuklina oponowo-rdzeniowa
Rozpoczęcie: 5 Czerwca 2019
Zakończenie: 1 Września 2020

Opis zbiórki

Pierwsze piętro. Kilkanaście schodów. Brzmi banalnie, prawda? Dla ciebie to kilkadziesiąt sekund wchodzenia. I choć na co dzień możesz nie zdawać sobie z tego sprawy dla niektórych to jednak niczym wspinaczka na Mount Everest. Dzień za dniem podejmują wyzwanie. Dla tych, którzy nie dają rady, dom staje się więzieniem. Klatką bez wyjścia. 

Mama:

Doskonale to pamiętam, kiedy w 37 tygodniu ciąży lekarz powiedział, że coś jest nie tak. Wtedy, 19 lat temu były inne czasy. Lekarze nie mieli takiej wiedzy, sprzętu. Gdyby Batłomiej urodził się dzisiaj, być może wszystko byłoby inaczej. Niepełnosprawność to nie wyrok, wyboru dokonałam wiele lat temu. Na szczęście, udało mi się wychować mojego syna na wyjątkowego człowieka. Takiego, który nie postrzega swojej choroby jako wyroku, jako przeszkody nie do pokonania. Mijały lata, a my nauczyliśmy się funkcjonować w tej rzeczywistości. To, co dla niektórych dziwne, dla nas stało się normalne. 

Bartłomiej:

Mógłbym być normalnym chłopakiem, chodzić z kolegami na boisko, mieć swoje sprawy, realizować marzenia, planować przyszłość. Nie mogę. Żyję na razie z dnia na dzień. Jedyne marzenie? Samodzielność. Dla większości moich znajomych to zwyczajne. Dla mnie to szczyt możliwości. Niestety, nie mam na to na razie szans. Jestem zdany na pomoc Mamy. Kobiety, która poświęciła dla mnie wszystko. To ona pomaga mi każdego dnia, wspiera, pociesza, pomaga. 

Bartłomiej Domański

Mama:

Każde wspólne wyjście z domu to dla nas wyzwanie. Od wolności dzieli nas kilkanaście stopni. Dla osoby sprawnej to nic wielkiego, ot, kilkadziesiąt kroków. Kiedy po raz kolejny jednego dnia muszę wziąć Bartłomieja na ręce i znieść na dół, zaciskam zęby i wstrzymuję oddech. Jest już mężczyzną, waży 70 kilogramów, dla każdej kobiety to ciężar niewyobrażalny do podniesienia. Dla mnie to coraz większe wyzwanie, tym bardziej, że jestem przekonana, że kiedyś zwyczajnie braknie mi sił… A co jeśli jak nie będę mogła pomóc? Kto zajmie się moim synem?

Czasem patrzę na niego i podziwiam. Nie narzeka na swój los, na ból, na trudności. Jest optymistą i zawsze dostrzega pozytywy. W swoim krótkim życiu przeszedł naprawdę wiele. On jest człowiekiem z tytanu. Wiem, że wiele osób na jego miejscu by się poddało, ale nie mój syn. Od początku był bardzo dzielny, odważny i pozytywnie nastawiony. 

Bartłomiej:

Dokładnie 5 słów, które dzieli mnie od spełnienia największego marzenia. WINDA. To dla mnie wszystko. Odciążenie dla mamy, możliwość wyboru, samodzielność. To odległe. Kiedy mama mnie podnosi i słyszę jej strzykające kości nie wiem, co robić. Przecież ona na to nie zasługuje, nie może tak cierpieć ze względu na mnie. Chciałbym jej jakoś pomóc, odciążyć, wspomóc, pokazać, że nasze życie może wyglądać inaczej. Wózek nie jest wyrokiem, a moja niepełnosprawność nie zagraża życiu. Zagraża jedynie wyłącznie moim kontaktom ze światem zewnętrznym. Dla mnie to bardzo dużo. Bo nawet w świecie internetu nie wszystko da się załatwić przez sieć. 

Bartłomiej Domański

Mama: 

Od zawsze chciałam dla niego tego, co najlepsze. Nieważne jakim kosztem. Jego dobro jest dla mnie najważniejsze. Ale muszę myśleć o przyszłości. Zabezpieczyć go w razie różnych przypadków. Bo jego choroba uświadomiła mi, że los bywa nieprzewidywalny. Koszt windy to ogromne pieniądze. Suma, której nie jesteśmy w stanie sami zdobyć. Po ustaleniu z synem, stwierdziliśmy, że wołanie o pomoc to nasza szansa. Chciałabym powiedzieć, że idziemy przez życie ramię w ramię, ale na razie to niemożliwe. Jest w naszym zasięgu, jeśli uzbieramy pieniądze na windę. 

Życie poważnie nas doświadczyło, ale daliśmy sobie radę. Wiemy, że razem możemy wiele, ale z Waszą pomocą spełnienie marzenia o samodzielności jest w zasięgu ręki. Pomóżcie Bartłomiejowi zacząć życie na nowo!

30 014,89 zł ( 38,47% )
Wsparło 1650 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki