Autyzm uwięził moje dziecko w świecie bez wyjścia... Ratunku!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 83 osoby
4 050 zł (7,53%)
Brakuje jeszcze 49 673 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Terapia komórkami macierzystymi – 5 podań

Bartosz Singh, 7 lat

Marki, mazowieckie

Autyzm

Rozpoczęcie: 25 Września 2019
Zakończenie: 25 Grudnia 2019

Patrzę na niego, a w głowie zawsze pojawia się tylko jedna myśl: przedostać się do jego świata. Przebić się przez mur, który choć niewidzialny, niszczy codzienną bliskość i odbiera radość życia. Sprawia, że choć siedzę obok synka, mam wrażenie że dzielą nas kilometry, a ja wciąż nie mogę do niego dotrzeć… 

Kiedy zaszłam w ciążę, zaczęłam snuć wizje fantastycznej przygody, która nas czeka. Razem z mężem nie mogliśmy się doczekać tego, co się wydarzy. Wiedzieliśmy, że nasze życie zupełnie się zmieni. Wtedy nie wzięliśmy nawet pod uwagę tego, że ta zmiana może być poważnym wyzwaniem, z którym będziemy się już musieli mierzyć do końca życia. 

Bartosz Singh

Na początku nic na to nie wskazywało. Bartuś urodził się zdrowy, lekarze dali mu 10 punktów w skali Apgar. Nasza przygoda naprawdę się rozpoczęła. Nie posiadałam z radości, kiedy widziałam jego pierwsze reakcje, miałam wrażenie, że nawiązujemy relacje. I nagle z dnia na dzień coś zaczęło się psuć. Bartuś miał 8 miesięcy, kiedy zauważyliśmy pierwsze niepokojące symptomy. Synek energicznie wymachiwał rękami, nie powtarzał prostych gestów, nie podejmował próby wypowiedzenia pojedynczych słów, nie bawił się zabawkami. Wszyscy powtarzali, że taki jego urok, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Wciąż podpowiadano nam, że musimy uzbroić się w cierpliwość. Intuicja matki podpowiadała mi jednak, że coś jest nie tak. 

Pierwsze konsultacje lekarskie nie potwierdziły naszych obaw, jednak nie poddawaliśmy się. Poszukiwanie diagnozy zajęło nam długie miesiące. To było wyczerpujące i wymagające. Poświęciliśmy czas, zainwestowaliśmy pieniądze i ogromne pokłady cierpliwości jednocześnie obserwując kolejne zmiany w zachowaniu naszego synka. Napady agresji stawały się coraz częstsze i silniejsze, a rozwój nie postępował właściwie wcale. Doszliśmy do momentu, w którym synek nie poznawał mnie ani męża. Oddalał się od nas coraz bardziej… To bolało. Brak kontaktu z własnym dzieckiem… Nie mogłam jak inne mamy wziąć Bartusia w ramiona, spojrzeć mu w oczy i zapowiedzieć, że czeka nas kolejny fajny dzień. 

Bartosz Singh

Lekarze w końcu potwierdzili - naszym przeciwnikiem jest autyzm wczesnodziecięcy.  Nagle świat, który usilnie tworzyłam, rozpadł się na małe kawałki… Nagle zgromadziło się we mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Obawa o synka, strach o jego przyszłość, ale też wściekłość, ostatecznie rozpacz. Nie wiedziałam, co będzie dalej. Nagle, jak nigdy, nie mogłam stworzyć w głowie żadnej wizji, żadnego planu najbliższej przyszłości… 

Niemalże natychmiast rozpoczęliśmy terapię, która miała na celu ratowanie naszego synka ze szponów przerażającej choroby. Minęło kilka lat, a my wciąż jesteśmy w trakcie terapii. Nie jest łatwo. Syn ma głębokie zaburzenia, nie mówi, nie potrafi sam jeść, szybko wpada w złość, nie pokazuje, że musi skorzystać z toalety, ma napady płaczu, często trwające nawet kilka godzin, nie jesteśmy w stanie ustalić z czego wynikają – czy go coś boli, czy może mu coś przeszkadza… Bartuś jest pod opieką wielu specjalistów, ale niestety jest bardzo oporny, często nie chce współpracować na zajęciach. Po długiej rehabilitacji pojawiła się szansa - Bartuś został zakwalifikowany do leczenia komórkami macierzystymi. Terapia ma naprawić w mózgu to, co zabrała i zniszczyła choroba. To dla nas niepowtarzalna szansa. Jedyna na pokonanie choć części tego, co odebrał autyzm. Jeśli jest szansa muszę o nią walczyć, jednak już wiem, że sama nie dam rady. Proszę, pomóż mi! Każda złotówka ma ogromne znaczenie. Dla nas to jak szansa na nowe życie. 

Mój synek prawie od dziecka ma swój, hermetycznie zamknięty świat. By go uwolnić, by doczekać się pierwszego słowa jesteśmy gotowi zrobić wszystko. Również błagać o pomoc. To ty jesteś nadzieją na to, że życie naszej rodziny zacznie się od nowa.

Ładuję...

68,66 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 83 osoby
4 050 zł (7,53%)
Brakuje jeszcze 49 673 zł
Wesprzyj Wesprzyj