Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Miłość do chorego dziecka silniejsza niż cierpienie

Bartosz Słupek
Zbiórka zakończona
14 197,10 zł ( 52,13% )
Wsparły 644 osoby
Cel zbiórki:

roczna rehabilitacja, turnusy rehabilitacyjne

Bartosz Słupek, 7 lat
śląskie, śląskie
zespół Westa, encefalopatia niedotleniowo-niedokrwienna, opóźnienie rozwoju psychoruchowego
Rozpoczęcie: 9 Sierpnia 2017
Zakończenie: 20 Lipca 2018

Opis zbiórki

Choroba dziecka nie jest karą, nie jest piętnem, ale każdego dnia przypomina o tym, ile to dziecko jest warte i jak ważna jest każda chwila z nim spędzona. Bartuś mógł być dzisiaj zdrowym uśmiechniętym chłopcem, mógł rano przybiegać do łóżka rodziców i skakać na materacu. Stało się inaczej, ale życie biegnie dalej.

Ludzie czasami pytają, czy taka miłość boli, czy można kochać dziecko i jednocześnie patrzeć jak ono cierpi, jak każdego dnia daje z siebie 150%, a osiąga jedynie ułamek tego, co zdrowe dziecko. Taka miłość nie boli, bo jest ukierunkowana w inną stronę. Rodzice robią wszystko, żeby ich dziecko goniło to, co już dawno powinno być jego udziałem.

Bartosz  Słupek

Do pokoju Bartusia trzeba rano wejść, wziąć go na ręce, ubrać, nakarmić i zacząć dzień. Zupełnie inny dzień od tych, jakie sobie wyobrażasz, gdy nosisz pod sercem swoje dziecko. Nie ma beztroskich spacerów, nie ma oglądania telewizji i zabaw. Jest za to wyścig z czasem, w którym, choć codziennie przegrywamy, z nastaniem następnego dnia zaczynamy od nowa.

Tak biegniemy, niosąc na rękach naszego synka, który w niczym nie zawinił, a którego choroba uczyniła takim, jaki jest. Bartuś urodził się malutki, z niską wagą urodzeniową. Lekarzy od początku coś niepokoiło. Zrobili USG, które wykazało niepokojące zmiany mózgowia. Szybko podjęto decyzję o tym, by przetransportować naszego synka do innego szpitala. Tam przyszła najstraszniejsza dla nas diagnoza – wylewy krwi do mózgu III i IV stopnia. Bartuś przestał radzić sobie z oddychaniem, miał coraz dłuższe bezdechy.

W szpitalu spędzili miesiąc, patrząc, jak dziecko walczy ze skutkami porażenia. Podłączono sondę, by dostarczać Bartusiowi pokarm. Najgorsze chwile są już teraz jedynie wspomnieniem, ale to, co wtedy się stało, przekreśliło szansę na normalne życie Bartusia. Lekarze powiedzieli jasno, że teraz pomóc może tylko i wyłącznie intensywna rehabilitacja. Nie ma tajemniczego leku ani zagranicznego szpitala, gdzie Bartusia można zoperować. Zniszczenia w mózgu są bardzo trudne do cofnięcia, ale w przypadku tak małego dziecka, można zrobić bardzo dużo. Mózg dziecka, w przeciwieństwie do osoby dorosłej, nieustannie się rozwija. Każda godzina to nowe połączenia nerwowe. Organizm dziecka regeneruje się w niesamowity sposób. W tym rodzice upatrują dla Bartusia największą szansę.

Bartosz  Słupek

Rehabilitacja – mozolne ćwieczenia, do granic nudne i beznadziejnie takie same, trwające godzinami. Bartuś długo nie mógł zrozumieć, dlaczego trzeba tak zaczynać każdy dzień, dlaczego każdy wygląda tak samo i nie ma od tego przerwy. Szybko jednak pojął, że tak musi wyglądać jego życie. Teraz jest malutki i pewnie nie wie, dlaczego tyle musi cierpieć i jaki jest tego sens. Wiedzą to jego rodzice. Okulista, neurolog, ortopeda, rehabilitanci, neurologopedzi. Każdy dzień to wyścig, a każdy wieczór to przeczesywanie internetu w pogoni za nowymi rozwiązaniami, częstszymi zajęciami, nowymi metodami.

Wszystkie zajęcia bardzo dużo kosztują, wszystkie są bardzo potrzebne. Bartuś już się nie buntuje, cierpliwie znosi pracę ze specjalistami. Wszyscy wierzą, że za to poświęcenie przyjdzie nagroda, że za kilka lat powie swoje pierwsze zdania, stanie na swoich nóżkach. Jest do zrealizowania prosty cel – maksymalna ilość zajęć w maksymalnie krótkim czasie.

Wierzymy, że za każdą wpłaconą złotówkę, Bartuś niebawem będzie umiał sam podziękować. To będzie największa nagroda dla wszystkich wspaniałych ludzi, którzy mieli swój udział w tej walce o zdrowie małego chłopca. Miłość do chorego dziecka nie jest bólem, ale potrzeba jej więcej i choć czasem, patrząc na swoje niepełnosprawne dziecko, pojawia się łza wzruszenia, jedno jest pewne – warto o nie walczyć z pełnią siłą i wytrwałością.

14 197,10 zł ( 52,13% )
Wsparły 644 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki