Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pokonałam guza mózgu 4 razy, by znów stanąć na nogi potrzebuję pomocy!

Barbara Lemańska
Zbiórka zakończona
28 557,00 zł ( 34,17% )
Wsparło 257 osób
Cel zbiórki:

Rehabilitacja i terapia chodu dzięki G-EO System

Organizator zbiórki: Fundacja Złotowianka
Barbara Lemańska, 63 lata
Płońsk, mazowieckie
Guz mózgu
Rozpoczęcie: 19 Lipca 2019
Zakończenie: 11 Lipca 2020

Aktualizacje

Rehabilitacja daje efekty, pomóż ratować nadzieję na pierwszy krok!

Nadzieja, która pojawiła się jeszcze jakiś czas temu może zgasnąć w najbliższym czasie... Potrzebujemy Waszej pomocy!

Rehabilitacja jest kontynuowana, rezultaty są widoczne, ale to dopiero pierwsze kroki. Zakres ruchów Mamy widocznie się poprawił. To, co wcześniej wydawało się nieosiągalne, teraz jest w zasięgu. Niestety, by prowadzić walkę o sprawność, konieczna jest dalsza rehabilitacja. Przeszliśmy długą drogę prowadzącą przez panikę, ból, strach, teraz boimy się tylko jednego: że zabraknie środków, a wszystko, co zostało osiągnięte ciężką pracą, przepadnie...

Barbara Lemańska

Świat walczy z wirusem, niemalże wszystko się zatrzymało, ale my na naszej drodze wciąż musimy iść do przodu. Jeśli się zatrzymamy, możemy nie wrócić do tego, co było. Dla mamy każdy dzień, każde zajęcia mają ogromne znaczenie. 

Trwa walka o sprawność Barbary. Rozpoczęcie rehabilitacji już w marcu!

Start rehabilitacji Barbary przewidziany został na początek marca. Czasu na uzbieranie środków jest niewiele, a pasek ani drgnie. Tylko intensywne ćwiczenia są w stanie przywrócić sprawność. Barbara nie marzy o niczym innym, jak o tym, by samodzielnie się przejść. 

Barbara Lemańska

Mąż Basi, Jurek, codziennie z poświęceniem pomaga żonie. Dla niego liczy się tylko żona i jej zdrowie. To dla niego ogromny wysiłek. Dla niego pomoc i wsparcie podczas codziennych obowiązków to również obciążenie, a czasem ból, ale on cierpi w ukryciu. Nie ma teraz nic ważniejszego... 

Barbara zaczęła trenować w domu, by przygotować mięśnie do wysiłku, który codziennie będzie jej towarzyszył podczas rehabilitacji. Ona wie, jak duże znaczenie ma zaangażowanie i praca własna w walce o sprawność.

Dla Barbary wciąż jest nadzieja! Stań się częścią tego sukcesu, wciąż możesz nam pomóc! 

 

Opis zbiórki

Był rok 1996. Zupełnie inne czasy. Dla lekarzy większość kwestii była nowością. Rezonans? Naświetlania? Żadna z tych rzeczy nie była wtedy normą. Operacja powtarzana 4 razy i wciąż odrastający guz. Kiedy nadzieja zdaje się gasnąć, pozostaje szukanie ratunku. Ostatniej szansy na godne życie. 

Barbara

Do tego feralnego dnia życie toczyło się dla mnie określonym torem. Nie skłamałabym, gdybym stwierdziła, że byłam zwyczajnie szczęśliwa. W tym czasie z moim organizmem zaczęło dziać się coś dziwnego. Zasłabłam, ale przecież to może zdarzyć się każdemu, prawda? Zaczęłam szukać diagnozy, czy to coś groźnego, co dalej? Lekarze na początku nie byli w stanie powiedzieć nic. Słyszałam, że to może być wszystko… A później, kiedy pomyślałam, że to nic takiego, nagle usłyszałam przerażającą diagnozę: guz mózgu. To był cios. Nie wiedziałam, jak się z tego podnieść. Operacja brzmiała strasznie, myśl o zabiegu mnie paraliżowała… Bałam się, co się stanie z moim synkiem. Miał dopiero 11 lat, był jeszcze mały, a ja obawiałam się tego, co czeka mnie później… 

Syn Barbary

Byłem jeszcze mały, nie do końca wiedziałem, co się dzieje. Mama nagle stała się smutna… A później zniknęła na jakiś czas. Wróciła do nas dopiero po długim czasie. Rehabilitacja, ćwiczenia, powoli wracała. Znów była mamą. 

Barbara Lemańska

Barbara 

Byłam przerażona. Operacja, wszechobecne białe fartuchy. Myśl, że otworzą mi głowę, a ja będę zdana na ich wiedzę i umiejętności. Wszystko przebiegło zgodnie z planem, rehabilitacja szła bardzo dobrze, a ja wracałam do sprawności. Minęło kilka miesięcy, wróciłam do pracy, do rodziny, aktywności. I kiedy na dobre zapomniałam o chorobie, zaatakowała ponownie. Kiedy usłyszałam, że to drugi guz na początku nie wierzyłam. Przecież już raz był wycinany! To nie był koniec mojej walki. Guz odrastał jeszcze 2 razy. Łącznie kilkanaście lat choroby i ciągły strach… Czy to już koniec?! - to pytanie zadawałam sobie za każdym razem, kiedy planowano kolejne cięcie. Za każdym razem wracałam słabsza. Później naświetlania, radioterapia. Organizm nastawiony na ciągłą walkę, coraz bardziej się poddaje. Ostatnia operacja zupełnie odebrała mi sprawność i siły. Z pełnej energii kobiety, stałam się kobietą niepełnosprawną. Nie mogę wstać, pójść do ogrodu. Nie mogę przygotować sobie posiłku ani samodzielnie się ubrać. Potrzebuję ciągłej opieki. Pomocy kogoś, kto zaprowadzi mnie do łazienki, podtrzyma, zawiezie, przesadzi. Nienawidzę tego uczucia. Moja głowa jest sprawna, doskonale pamiętam, jak to było, kiedy mogłam wszystko. A teraz? Czasem nie mam nawet siły do walki. Ile razy można upadać i wstawać? Mam wrażenie, że wykorzystałam wszystkie możliwości, że nie ma już dla mnie nadziei. 

Syn Barbary

Dorastanie w cieniu choroby… Moja mama zawsze robiła wszystko, by schorzenie nie miało wpływu na życie rodziny, ale tak się nie da. Obserwowanie jak traci i odzyskuje siły, jak upada i wstaje. Do tej pory podziwiam, jak dobrze radziła sobie na każdym etapie. Niestety, brak sił i ciało odmawiające współpracy każdego dnia, coraz bardziej odbiera jej nadzieję. Kiedy słyszę, że już nie ma szans na nic… Nie zgadzam się na to. Teraz to ja muszę być jej siłą, człowiekiem, który pokaże jej, że warto. Po latach prób wszelkich rodzajów rehabilitacji pojawiła się nowa możliwość - nowoczesna rehabilitacja dająca nadzieję na to, że mama stanie na własnych nogach i wróci do samodzielności. Koszt rehabilitacji jest ogromny - to kwota, której nie jesteśmy w stanie zdobyć żadnym innym sposobem. Znów jesteśmy zdani na szukanie pomocy - tym razem u ludzi dobrej woli! O nic innego nie proszę, jak tylko o szansę dla mojej mamy! Dla niej samodzielność, to nowa energia do życia, inaczej jak sama mówi, czeka na ostateczność… Nie pozwolę jej się poddać. Nie po tym, jak przeszła tak wiele.

Moja Mama jest bohaterką, udowadniała to wiele razy. Guz nie odpuszczał, a mimo, że wygrała z chorobą, to piętno pozostało. Nie mogę pozwolić, by to było już na zawsze. Każdy zasługuje na kolejną szansę. Pomóżcie przywrócić nadzieję, sprawność i życie, do którego tak bardzo chce wrócić. 

28 557,00 zł ( 34,17% )
Wsparło 257 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki