Poparzone rączki Zosi

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 400 osób
14 310 zł (28,62%)
Zbiórka na cel
Rehabilitacja

Zofia Iglar

Lędziny, śląskie

Poparzenie ciała

Rozpoczęcie: 17 Stycznia 2014
Zakończenie: 1 Marca 2015

Bywa, że o życiu decyduje chwila. W tym przypadku była to chwila nieuwagi. Naszej córeczce stała się krzywda, która beztroskie dzieciństwo przemieniła w bolącą bliznę...

Nasza córeczka dopiero co skończyła dwa latka. Popołudnie było ciepłe, końcówka lata. Odebrałam Zosię z klubu malucha i wróciłyśmy do domu. Jak co dzień poszła pobawić się na plac zabaw, który tatuś wybudował dla niej obok domu. Po dziś dzień nie możemy dojść do tego, jak to się stało. Dlaczego Zosia poszła w miejsce, do którego nigdy jej nie ciągnęło. Jak to możliwe, że straciliśmy ją z oczu. Może wszyscy czuliśmy się zbyt bezpieczni, spokojni. Straciliśmy czujność...

Zofia Iglar

W polu za domem było palenisko, gdzie akurat w ten dzień palono gałęzie. Popołudniu nie było już ognia, nie było dymu. Zapewne dlatego malutka nie bała się podejść. Nie wyczuła zagrożenia. Co działo się dalej, tego możemy się tylko domyślać. Najprawdopodobniej potknęła się i upadła. Próbując wstać odepchnęła się rączkami od gorących, zwęglonych resztek. Nie ma sensu nawet wobrażać sobie, co przeżyła. Większość z nas nigdy nie doświadczy tej skali bólu. Zosia doznała poparzenia ciała 15% powierzchni ciała II i III stopnia. Czoło, brzuszek, obie nogi oraz dłonie z nadgarstkami...zwęglone ciałko, jak u spalonej lalki.

Krzyk, karetka, szpital. Lekarze wiedzieli, że Zosia sama nie poradzi sobie z bólem. Anestezjolog codziennie usypiał ją w celu oczyszczenia skóry z martwicy. Jej malutkie rączki były cały czas zaciśnięte w piąstki. Zosia przeszła dwa przeszczepy skóry rączek (z uda) pomimo to jej paluszki są ze sobą połączone. Poparzona skóra jakby stopiła się w jedną całość. Po trzech tygodniach farmakologicznego ratowania przed śmiertelnym bólem malutka straciła funkcje oddechowe. Jej organizm nie wytrzymał obciążenia. Anioł Stróż czuwał tym razem nad Zosią. Korytarzem akurat przechodził lekarz. Uratował nasze dziecko.

Stałe zaciskanie rączek w piąstki było nie do zahamowania i doprowadziło do strasznych przykurczy, które w błyskawicznym tempie praktycznie całkowicie unieruchomiły małe rączki i nadgarstki Zosi. Zalecono nam zakładanie na noc szyny prostującej, jednak niemal natychmiast tworzyły się krwiaki i rany otwarte. Bólu i tak było już nadto. Zosi zaczęła grozić amputacja obydwu rączek...

Nie poddaliśmy się. Szukaliśmy dalej, najlepszych lekarzy, najlepszych rozwiązań. W lutym Zosię czeka pierwsza operacja usunięcia przykurczy, podczas której Zosia będzie miała ponownie przeszczepianą skórę, aby uzupełnić braki na paluszkach i nadgarstkach. Skóra będzie pobierana z okolic pachwin – tam jest najbardziej elastyczna i podobno najlepiej się do tego nadaje. Jeśli tej skóry zabraknie - Zosia ma dużo miejsc wymagających przeszczepu - to konieczne będzie pobranie jej z innych okolic. Już teraz wiemy, że jeśli Zosia ma odzyskać sprawność w palcach i nadgarstkach, na jednej operacji się nie skończy. Czeka nas założenie prętów, aby wymusić prostowanie paluszków, gips.

Zosia jest bardzo dzielna. Pomimo początkowych problemów znowu zaczęła siedzieć, w końcu chodzić. Traumatyczne przeżycie zostawiło jednak ślad na duszy – malutka ma problemy z mową, ale wierzymy, że uda nam się to pokonać. Wydawałoby się, że największym problemem jest to, co najbardziej rzuca się w oczy. Jednak na chwilę obecną leczenie blizn poparzeniowych, to tak naprawdę sprawa drugorzędna. Najważniejsze, by Zosia odzyskała rączki.

W walce o zdrowie córeczki stanęliśmy w końcu przed murem. Zosia potrzebuje pomocy, na którą nas nie stać. Najważniejszy dla naszej córeczki jest czas pomiędzy operacjami. To tak naprawdę wtedy rozgrywa się największa walka. Ciągła rehabilitacja, silikonowe opatrunki, masaże – potrzebujemy Waszego wsparcia. Zosia niedługo skończy trzy latka. Na poparzonych dłoniach odrosły paznokietki, a w nas rośnie nadzieja. Dla naszej kochanej dziewczynki, by naprawić jej krzywdę, prosimy Was o pomoc...

Rodzice


 Aktualizacja 18 marzec 2013

18 lutego 2014 r. przeprowadzona została u Zosi pierwsza operacja chirurgicznego usunięcia przykurczy nadgarstka oraz ręki prawej. Pierwotnie zakładano uwolnienie przykurczu nadgarstka i kciuka prawej ręki, jednak w trakcie trwania operacji podjęto decyzję o uwolnieniu przykurczy wszystkich palców ręki prawej oraz nadgarstka. Gdy lekarze "dotarli" do najmniejszego paluszka w pierwszej chwili wydawało się, że trzeba będzie go amputować. Cały był zwinięty w kłębuszek i stopiony ze skórą w jedną całość, jednak Pan Doktor "wyprowadził" go na prostą i nie doszło do amputacji (paluszek ten będzie się dużo dłużej goił, ale ocalał). W trakcie trwania operacji wykonane były przeszczepy skóry z pachwin oraz z uda prawej nogi (przeszczepy pełnej i niepełnej grubości). Na szczęście wszystkie przeszczepy się przyjęły, nie było żadnej infekcji ani zakażenia. W nadgarstek został wpuszczony grot (pręt) w celu wymuszenia prostowania rączki a do paznokci zostały przymocowane nitki które ciągnęły paluszki na zewnątrz. Na całą rączkę Zosi został założony gips. Po miesiącu, czyli 20-21 marca zostanie wyciągnięty z ręki grot i po zagojeniu czeka Zosię żmudna, ale niosąca nadzieję na sprawność rehabilitacja. W tym czasie rączka lewa jest ciągle rehabilitowana (oprócz pobytu w szpitalu) i po zagojeniu się ran w rączce prawej będzie operowany nadgarstek oraz paluszki w rączce lewej. 3 czerwca została przeprowadzona kolejna operacja usunięcia przykurczu w lewej rączce. Następny zabieg planowany jest na przełomie września i października. Najprawdopodobniej czekają ją jeszcze 4 opercje.

Niestety, Zosia cały czas przeżywa ból. Jednak każda operacja i każdy dzień rehabilitacji przybliża naszą córeczkę ku sprawności. Prosimy, wspierajcie dalej naszą Zosieńkę.


 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 400 osób
14 310 zł (28,62%)