Przeżył narodziny z połową serca – rodzice błagają o ratunek

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 710 osób
170 850 zł (100,94%)
Zbiórka na cel
Operacja serca w Niemczech - II etap korekcji wady

Bruno Samborski, 19 miesięcy

Skawina, małopolskie

Wrodzona wada serca: HLHS, restrykcyjny otwór owalny

Rozpoczęcie: 6 Kwietnia 2018
Zakończenie: 15 Sierpnia 2018

Zobacz wszystkie zbiórki

“Nie da się opisać słowami uczuć, jakie nam towarzyszą. Chwile grozy, które przeżywaliśmy, gdy za naszym kochanym Synkiem zamykały się drzwi sali operacyjnej, wzruszenie, gdy udzielaliśmy mu sakramentu Chrztu Świetego, ale także miłość w zupełnie nowej odsłonie, wypełniająca każdą, najdrobniejszą część naszych serc, gdy pierwszy raz zobaczyliśmy nasz cud.”

Od 20 tygodnia ciąży, czekałam na synka, który ma tylko pół serca. Miałam wrażenie, że w oczekiwaniu na tak chore dziecko, moje serce jeszcze urosło, kochało bardziej, bo musiało wystarczyć dla nas obojga. Tak było przez całe 9 miesięcy, do dnia, kiedy Bruno przyszedł na świat. Nie mogłam, nie umiałam go dalej chronić, a wiedziałam, że po urodzeniu może w każdej chwili umrzeć. Świat matki wydawał mi się nie do odbudowania. Myślałam, że już nigdy nie uzyskam tego błogiego spokoju i szczęścia, które spływał na wszystkie matki zdrowych dzieci, podczas gdy ja płakałam.

Bruno Samborski

6 marca 2018 roku, w niemieckiej klinice w Munster, na świat przyszedł Bruno – nasz najukochańszy synek. Zadziwił wszystkich swoim donośnym krzykiem, udowadniając tym, którzy nie dawali mu szans na życie, że jego wola życia jest olbrzymia. Dzięki wam byliśmy w klinice na czas i tam, gdzie Bruno przyszedł na świat, mogli też być wszyscy najlepsi lekarze, dla których chore serca dzieci nie mają tajemnic. Zabrali mi go z oczu, ale wiedziałam, że to jedyna możliwość, by mógł żyć. Badania potwierdziły to, że za życie naszego synka odpowiada tylko połowa serduszka HLHS.

Patrzyłam, jak wkuwali wenflon w jego maleńką rączkę, tylko po to, by podać lek. Lek, miał pozwolić przeżyć do operacji, miał, dać kilka cennych godzin po odcięciu pępowiny. To prawda – miłość do dziecka jest doświadczeniem nieporównywalnym z niczym innym, podobnie jak to, że zostaje się rodzicem. My na tę radość mieliśmy dosłownie chwilę, bo nadciągał już wielki strach, strach, który trwa do dzisiaj…

Bruno Samborski

W drugiej dobie życia stan Bruna załamał się bardzo poważnie. Widzieliśmy, jak lekarze walczą o życie naszego syna, ta walka toczyła się dosłownie na naszych oczach. Jeszcze nie zdążyliśmy się nacieszyć naszym maleńkim cudem, a już zmuszeni byliśmy odprowadzić go na salę operacyjną. Zamknęły się drzwi sali, na której dokonał się cud. Grupa lekarzy pod przewodnictwem Pana profesora Edwarda Malca naniosła niezbędne poprawki w serduszku Bruna. Dzięki nim nasz synek żyje. Lekarze chyba wiedzą, co przeżywają rodzice pod salą operacyjną kliniki w Munster, dlatego, gdy drzwi się otworzyły, dostaliśmy natychmiast wiadomość – operacja się udała!

Dni na intensywnej terapii pomału zaczynała wypełniać nadzieja. Kolejne etapy, oddział kardiologii, nauka jedzenia, codzienne badania i wreszcie upragniony wypis ze szpitala. To wszystko sprawiło, że dzisiaj Bruno jest razem z nami w domu. Dzięki Wam wróciliśmy do domu w trójkę, ale dołączył do nas jeszcze paraliżujący strach!

Pamiętam, jak lekarze w Polsce nie dawali nam szans, mówili, że nasz synek umrze, potem patrzę na niego, widzę, że jest, żyje, je, oddycha, jest taki cieplutki i śliczny. Boję się, kolejnego etapu walki, ale wiem, że to tylko przerwa w ratowaniu życia. Bruno musi przejść kolejną ciężką operację na otwartym sercu.
Teraz już nie możemy go stracić, jest absolutnie nasz i musimy o niego walczyć.

Ta walka kosztuje bardzo dużo, nie mamy pieniędzy, by ponownie uratować nasze dziecko, dlatego prosimy was o pomoc, bez której wszystko, co udało się osiągnąć, przepadnie.

Bruno Samborski

Drugi etap walki o życie Planowo, ten kolejny etap leczenia Bruno powinien przejść nie później niż w szóstym miesiącu życia, mamy jednak świadomość, że stan serduszka może się pogorszyć w każdej chwili, a wtedy życie naszego dziecka może być zagrożone.

Nie wiemy, co zrobimy, jeśli okaże się, że musimy nagle jechać, a nie będziemy mogli zapłacić za leczenie. Prosimy was o pomoc, Was, ludzi, którzy już raz uratowali życie naszego dziecka. Wierzymy, że się uda, że nasz synek będzie mógł wam kiedyś sam podziękować za swoje życie. Za każdy gest wsparcia, najmniejszą nawet wpłatę, modlitwę i słowa wsparcia z serca dziękujemy.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 6 710 osób
170 850 zł (100,94%)