"Mamusiu, kiedy się obudzisz i wrócisz z nami do domu?" – Ratujemy Agnieszkę!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 251 osób
85 504,86 zł (82,01%)
Brakuje jeszcze 18 750,14 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Wybudzanie Agnieszki ze śpiączki – 4-miesięczna intensywna rehabilitacja

Agnieszka Wiktorska, 34 lata

Beningowo, wielkopolskie

Śpiączka – stan po wypadku

Rozpoczęcie: 20 Maja 2019
Zakończenie: 31 Grudnia 2019

30 Października 2019, 11:40
Kochani – prosimy o mobilizację, by dalej walczyć o cud!

Agnieszka od 19 października znajduje się w Centrum Medycznym  niedaleko Bydgoszczy. Szanowni Państwo, pieniążki, które zebraliśmy dzięki Wam, naprawdę nie idą na marne! Aga robi ogromne postępy!

Zacznę od początku. Ania została wybudzona ze śpiączki po ponad miesiącu. W czerwcu Agnieszce usunięto rurkę tracheotomijną, 17 października został usunięty peg z żołądka. Agnieszka je sama, zaczyna stawiać pierwsze kroki. Przed nią jeszcze długa rehabilitacja, ale się nie poddajemy...

Dziękuje wszystkim z całego serca za pomoc, a jednocześnie bardzo proszę o dalsza pomoc dla mojej żony. Każdy grosz, złotówka, mają dla nas ogromne znaczenie. Dzięki wam Agnieszka pomału wraca do zdrowia, do dzieci i rodziny.

Agnieszka Wiktorska

Bardzo proszę o udostępnianie, ponieważ wierze w to, że uda nam się pomoc Agnieszce, aby jak najdłużej była w takim ośrodku. Jest to dla nas wielka szansa.

Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuje, a oto dowód na to, że dobro powraca. To dzięki wam Agnieszka jest na takim etapie...

Mąż Jacek z dziećmi

Pokaż wszystkie aktualizacje

11 Września 2019, 11:01
Dlaczego warto pomagać? Zobaczcie sami!

Zbiórka nadal trwa, bo teraz pomoc potrzebna jest najbardziej!

Kiedy kilka tygodni temu Agnieszka jechała do kliniki rehabilitacyjnej w Sawicach, wszystko stało pod znakiem zapytania... W domu zostały dzieci, które nie mogły nawet odwiedzać mamy, bo dzieliło ich aż 400 km.

Cała rodzina czekała na cud... i oto mamy cud❗️

Agnieszka Wiktorska

Agnieszka wybudziła się ze śpiączki spowodowanej koszmarnym wypadkiem! Miłość i tęsknota do dzieci zwyciężyły! 

To dopiero początek, bo do pełnej sprawności jeszcze daleka droga! Zostało tylko kilka dni do końca zbiórki, dlatego walczymy o wpłaty, udostępnienia i rozgłos – tylko tak, rodzina może zapewnić Adze odpowiednie warunki, leczenie i rehabilitację!

Nadal brakuje 27 tys. zł! Te pieniądze mogą naprawdę odmienić los!

03 Czerwca 2019, 11:38
Agnieszka wybudza się, ale wciąż potrzebuje pomocy❗️

23 maja Agnieszka została przewieziona z Poznania do Kliniki Polskiego Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Sawicach – 400 km od domu. Ta klinika jest dla Agnieszki wielką nadzieją na pełne wybudzenie. Obecnie Agnieszka coraz częściej otwiera oczy, można powiedzieć, że powoli się wybudza ze stanu śpiączki. Natomiast nadal nie ma pełnej świadomości. Rehabilitacja, którą tam ma, daję szansę, że wróci do męża, dzieci.

Prawdopodobnie Agnieszka będzie w klinice 12 miesięcy. Po tym czasie trafi do kliniki w Krakowie, gdzie niestety pobyt kosztuje bardzo dużo.

Agnieszka Wiktorska

Niedawno był 26 maja – Dzień Mamy. W tym roku najsmutniejszy dzień dla dzieci Agi. W domu słychać było tylko wypowiadane do telefonu życzenia  –  mamo tęsknimy, mamo kochamy Cię, mamo wróć do nas, mamo, obudź się. Niestety Mikołaj i Martynka nie mogły spędzić tego dnia ze swoją mamą...

Pomóżmy wrócić Agnieszce do dzieci, męża i do rodziny, każda złotówka się liczy. Prosimy z całego serca o pomoc i o udostępnienia. Niech ta historia idzie w świat!

Tego, co zobaczyłem, już do końca życia nie dam rady wyrzucić z głowy – moja żona walcząca o życie w karetce i zmasakrowane auto. Wszystkie głosy jak zza grubej szyby, Nawet strach nie docierał. Przecież kilka godzin temu rozmawialiśmy, bawiliśmy się z naszymi dziećmi, przecież kilka godzin nie może tak bardzo zmienić życia? Modliłem się, by przeżyła, a przed oczami miałem wrak samochodu. Wiedziałem, że w takich wypadkach zwykle giną ludzie...

Agnieszka Wiktorska

Do tej pory byłem szczęśliwym facetem i zupełnie nie miałem pojęcia, jak kruche jest to szczęście i jak kruche jest życie… Życie naszej rodziny zostało złamane. Widziałem, jak helikopter zabiera Agnieszkę, a lekarz tłumaczy, że muszą jak najszybciej polecieć z nią do szpitala w Poznaniu, gdzie trafi na OIOM.

W szpitalu okazało się, że żona doznała urazów wielonarządowych, w tym stłuczenia mózgu (płaty skroniowe i czołowy lewy), złamanie kości skroniowej i ciemieniowej. Aga przez 3 tygodnie była utrzymywana w śpiączce farmakologicznej, dziś ma podłączoną rurkę tracheotomijną oraz PEG do żołądka. Lekarze uratowali jej życie, ale przerwać śpiączki już nie potrafią. Ja nie potrafię zapanować nad cierpieniem naszych dzieci…

Mikołaj i Martyna próbują na swój sposób budzić mamę, ale ona nie reaguje. Słyszę, jak coś jej opowiadają, wołają „mamuś”, ale mama nic nie odpowiada. One wierzą, że obudzą mamę, chwycą ją za ręce i razem wyjdziemy ze szpitala. Ja też w to wierzę, bo nie wyobrażam sobie życie bez Agi.

Byliśmy bardzo zgranym małżeństwem, gdy w 2010r. brałem z Agnieszką ślub, byłem pewien, że jestem prawdziwym szczęściarzem, wiedziałem, że zrobię wszystko, by czuła się ze mną bezpieczna, spełniona i po prostu kochana. Szaleliśmy z radości, kiedy trzy lata później urodził się nam synek Mikołaj, a jak cztery lata później na świat przyszła nasza Martynka, czułem, że mam więcej niż mogłem sobie wymarzyć. Doceniałem wszystko, co dało mi życie i byłem za to wdzięczny.

Kwiecień to taki miesiąc, gdy wszystko budzi się do życia, rozkwita. Nawet nie przyszło mi na myśl, że dla naszej rodziny ta wiosna stanie się czasem największego koszmaru.

Wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? Kiedy wracasz do domu bez niej i musisz zmierzyć się ze wzrokiem własnych dzieci, które tęsknią. Co mam im odpowiadać? Że mama wróci, że będzie jak dawniej? Chciałbym tego tak, jak niczego na świecie, ale nie mogę w tej chwili niczego im obiecać.

Nasz synek ma dopiero 6 lat, a córeczka 2, kiedy w domu dzwoni telefon Martynka woła “mamo, momo”, to są chwile, w których pęka serce, bo choćbym nie wiem, jak się starał, nie zastąpię im kochającej mamy. Wierzę tak jak one, choćby to było naiwne i dziecinne, ale jeśli nie mam wierzyć w najważniejszą osobę w moim życiu, to w kogo innego?

Agnieszka Wiktorska

Przy wypisie ze szpitala, dostałem do ręki kartkę, na której w 15-stopniowej skali oceny śpiączki pacjenta, Agnieszka dostała 8 punktów. To oznacza, że wciąż jest szansa, ale potrzebna jest długotrwała, monotonna rehabilitacja. Wierzę, że za kilka miesięcy otworzy świadomie oczy, powie, choć kilka sów, a ja będę czuł, że ze mną jest, że damy radę wychować razem nasze dzieci. Aga wygrała walkę o życie a w rękach ma jeszcze jedną broń – ogromną miłość do dzieci, która jest w stanie przezwyciężyć każdą chorobę.

W tej chwili najważniejszy dla nas jest czas i pieniądze. Sam w tej chwili zajmuję się dziećmi, ale niedługo będę musiał wrócić do pracy, by utrzymać naszą rodzinę. Już teraz, na samym początku wiem, że brak pieniędzy może wpłynąć na stan Agnieszki. Intensywna walka o wybudzenie to bardzo kosztowny proces. Nie możemy pozwolić sobie na zaniedbanie. Jeśli chcesz walczyć o moją żonę, to chcę, byś wiedział, że ja i moje dzieci jesteśmy Tobie bardzo wdzięczni. Liczy się każda dobra myśl, każdy gest i słowo otuchy, każda złotówka.
Dziękuję,
Tata i mąż Jacek

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 251 osób
85 504,86 zł (82,01%)
Brakuje jeszcze 18 750,14 zł
Wesprzyj Wesprzyj