Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Czuję strach przed śmiercią, ale nie boję się walczyć o to życie

Daniel Sekuła
Zbiórka zakończona
63 883,00 zł ( 100,08% )
Wsparło 899 osób
Cel zbiórki:

operacja CCSVI

Daniel Sekuła, 33 lata
Katowice, śląskie
stwardnienie rozsiane
Rozpoczęcie: 12 Października 2018
Zakończenie: 17 Maja 2019

Opis zbiórki

Choroba zmarnowała moje życie, zabrała moje plany, pogniotła marzenia i wyrzuciła wszystko do kosza. Staram się żyć, choć z dnia na dzień jest mi trudniej.
Dzwonimy do Daniela – odbiera chłopak, dla którego każde słowo to olbrzymi wysiłek. Mówi powoli pierwsze zdanie – kilka lat temu bym Pana zagadał na śmierć, teraz to niesamowity wysiłek, żartuje…

30 lat, a stan zdrowia starego człowieka. Choroba nie dała szans i zabrała wszystko w chwili, kiedy wzbijał się do lotu.
Daniel wspomina swoje życie, które bezpowrotnie stracił. Ludzie w jego wieku nie są jeszcze w tym miejscu, by żyć wspomnieniami.

Daniel Sekuła

Wie Pan, jaka jest największa ironia losu? Pytam, bo ciekawi mnie co tak bardzo chory, młody człowiek najbardziej zapamiętał, co najbardziej go zabolało…
Okrutna przewrotność losu, bo choroba przyszła do mnie tam, gdzie nigdy przyjść nie powinna. Tak, choroba zabrała mnie z AWF-u w chwili kiedy wydawało mi się, że jestem niezniszczalny. Kochałem sport od zawsze, przez 7 lat zawodowo grałem w rugby, to była moja wielka pasja, to z tym wiązałem swoją przyszłość, moje marzenia. Chodziłem na treningi i przekraczałem swoje granice. Jakby wtedy powiedział mi ktoś, że za kilka lat nie będę w stanie trafić łyżką do ust, śmiałbym się na głos.

To było straszne, tak tracić wszystko po kolei, przyglądać się z boku swojej przegranej, nie móc nic zrobić. Sport nauczył mnie tego, że wszystko w życiu można osiągnąć ciężką i wytrwałą pracą. Teraz byłem bezradny, siedziałem i patrzyłam, jak moje ciało się poddaje, nie miałem sił się najeść, a co dopiero zerwać się do walki

Stwardnienie rozsiane zdiagnozowano szybko po tym, jak doszło u Daniela do zapalenia nerwu wzrokowego. Najpierw jeden lekarz, później następny i kolejny. W końcu nie było już wątpliwości. Sytuacja beznadziejna, kiedy silny charakter nie pozwala Ci się poddać, a nie masz sił na walkę. Daniel liczył na to, że z nim choroba obejdzie się łagodniej, ale każdy chory na to liczy. Nie stało się inaczej, nie było wyjątku. Choroba zabrała mowę i motorykę, zostawiła tylko żałosne strzępy tego, jak było kiedyś.

Odeszła dziewczyna i szansa na dokończenie studiów. Zostały realia jednego pokoju i odseparowania. Ataksja – największy problem Daniela, o którym wyjątkowo dokładnie opowiada. Niezborność ruchów jest tak wielka, że nie można czasami wykonać najprostszych czynności.

Daniel Sekuła

Gotuję obiad i nagle przychodzi chwila bezradności, kiedy nie mogę spróbować tego, co przygotowałem. Mięśnie już mnie nie słuchają, ciało nie podążać wszystko się rozjeżdża, pogłębiając i tak już wielką frustrację
Znalazłem metodę, by zawalczyć o siebie – metodę cud. Tak bardzo wierzę, że operacja CCSVI mi pomoże, da nadzieję.Zabieg polega na udrożnieniu żył szyjnych bądź poprawieniu działania zastawek w żyłach szyjnych. Chorzy na ten zabieg przyjeżdżali na wózkach, a wychodzili na własnych nogach. Ruchy mimowolne ustawały, życie i chęci do niego wracały.

Liczę, że z Wasza pomocą odzyskam siły i chęci do życia. Straciłem niemal wszystko z dawnego życia, ale nie straciłem tej odrobiny nadziei. Każdemu za Was dziękuję za pomoc, bez której moje życie skończyłoby się bezpowrotnie. Wierzę, że jeszcze o mnie usłyszycie, że będę umiał być przykładem, za którym podążą inni chorzy na tę straszną chorobę.

Daniel

63 883,00 zł ( 100,08% )
Wsparło 899 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki