Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Odrobina Twojej magii potrzebna od zaraz

Dominik Poślad
Zbiórka zakończona
7 610,00 zł ( 57,73% )
Wsparło 301 osób
Cel zbiórki:

pionizator aktywny Squiggles z firmy Ottobock

Dominik Poślad, 7 lat
Dębno Polskie, pow. rawicki, wielkopolskie
rozszczep kręgosłupa, wodogłowie, przepuklina oponowo-rdzeniowa, pęcherz neurogenny
Rozpoczęcie: 6 Października 2016
Zakończenie: 12 Kwietnia 2017

Opis zbiórki

Kiedy usłyszałam od lekarza "gratuluję, jest Pani w ciąży", był to najpiękniejszy dzień w moim życiu.  Każde badanie potwierdzało to, że moje dziecko, synek, urodzi się zdrowe… Niestety stało się  inaczej, jakby ktoś rzucił na nas klątwę. Jednak ja nie przestaję w wysiłkach, żeby ją odczarować. Bardzo potrzebuję do tego Twojej pomocy...




Nadszedł ten wyczekiwany moment. Była niedziela 09.02.2016, gdy trafiłam na porodówkę, synek przyszedł na świat o godzinie 22:05. Kilka minut po porodzie usłyszałam diagnozę "przepuklina oponowo-rdzeniowa”  i wtedy świat wywrócił mi się do góry nogami... To wrodzona wada układu nerwowego, najcięższa postać rozszczepu kręgosłupa, w której źle wykształcone są kręgi, co powoduje nieprawidłowe przewodzenie impulsów nerwowych.

W jednym momencie mnóstwo badań, szereg papierów do podpisania. Między godziną 2 a 3 w nocy przewieziono synka do szpitala w Poznaniu, niestety ja musiałam zostać w szpitalu, w którym rodziłam, dzieliło nas 100 kilometrów… Były to najgorsze 3 doby pełne żalu, goryczy, tęsknoty, strasznego bólu... 10.02 synek przeszedł poważna operację zamknięcia przepukliny oraz wszczepiono mu układ zastawkowy. Otrzymaliśmy szereg skierowań do lekarzy urologa, neurologa, neurochirurga, ortopedy, trzeba było w jednym momencie nauczyć się cewnikowania co 3 godziny, instrukcji podawania. Nadszedł czas powrotu do domu, towarzyszyło mi uczucie radości, że możemy wrócić do najbliższych połączone ze strachem przed wielkim wyzwaniem. Bałam się, że sobie nie poradzę, nie nauczę się tylu rzeczy naraz, że nie będę mieć wystarczająco dużo sił, by wychować dziecko niepełnosprawne.




Początki były ciężkie, obawiałam się, że jestem złą mamą, nie potrafiłam nic załatwić, nie wiedziałam gdzie szukać specjalistów, do kogo z tym wszystkim się udać. Rehabilitację w Ośrodku Rehabilitacyjnym  na NFZ mamy 4x w tygodniu, znajduje się on 40 km od miejsca zamieszkania, resztę wizyt pobieramy prywatnie. Dominik potrzebuje stałej opieki, więc byłam zmuszona zrezygnować z pracy, a jedynym żywicielem rodziny jest ojciec dziecka.

Synek skończył dwa latka, przyszedł czas na podjęcie decyzji "wózek inwalidzki". Koszt przerastał nasze możliwości finansowe, ale uzyskaliśmy dofinansowanie. Udało się! Dzięki wspaniałym ludziom mój synek potrafi dojechać teraz sam, gdzie tylko chce i nie jest już zależny od mamy! Teraz razem wieszamy pranie, przygotowujemy kolację... Pierwszymi słowa na wózku były “mamo, jadę sam” z wielkim uśmiechem na twarzy... Kolejną rzeczą jaką musimy zakupić to pionizator, ale koszt takiego sprzętu jest ogromny. Jest jednak niezwykle potrzebny, bo dzięki niemu Dominik będzie mógł się przemieszczać oraz dążyć do uzyskania postawy pionowej, kształtując poszczególne partie mięśni. Cały budżet domowy pochłaniają nam dojazdy na rehabilitację  oraz wizyty lekarskie... Pozostaje mi tylko prosić o pomoc.




Czasem czuje się jak wróżka, która musi wyczarować coś nieosiągalnego dla przeciętnego człowieka. Proszę jeszcze o tą odrobinę magii, magii, którą jest pomaganie, aby wyczarować dla mojego tak bardzo potrzebny mu sprzęt… Teraz mogę powiedzie,  że dałam radę, nie poddałam się, choć większość wieczorów spędzałam płacząc i zadając sobie pytanie „dlaczego ja”?! Mimo tych wszystkich problemów synek jest bardzo pogodny, uśmiechnięty, pragnę, żeby miał z życia jak najwięcej radości. O niczym bardziej nie marzę niż o tym, aby pójść kiedyś z synkiem na spacer, pograć w piłkę, poskakać... Bardzo prosimy o każde, nawet to najmniejsze wsparcie, za które dziękujemy z całego serca.

7 610,00 zł ( 57,73% )
Wsparło 301 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki