Szanse maleją, rośnie strach... Potrzebny lek, by ratować życie Moniki!

Zbiórka na cel: Lek Votrient (pazopanib), by ratować życie Moniki
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 025 osób
72 422 zł (68,07%)

Monika Łabuda, 19 lat

Wróblew, łódzkie

Mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy (Rhabdomyosarcoma embrional type ICD10: C49.2)

Rozpoczęcie: 7 Stycznia 2019
Zakończenie: 11 Marca 2019

11 Marca 2019, 10:29
Nowotwór znów atakuje, ale walka wciąż trwa!

W styczniu prosiliśmy o pomoc dla Moniki. Pazopanib, nierefundowany lek miał jej kupić życie na kolejne miesiące.

Niestety, badania wykonane w ostatnich dniach przyniosły bardzo złe wieści... lek nie działa :( Są nowe zmiany, w kręgosłupie, zajęty jest też szpik... Monika znów jest w szpitalu, znów czeka ją chemia, cały koszmar zaczyna się od początku...

Zebrane środki, które nie zostały wykorzystane na zakup leku, są zabezpieczone na dalsze leczenie Moniki. To jeszcze nie koniec walki... Mama Moniki jest zdeterminowana, żeby szukać pomocy zagranicą, spróbować wszystkiego, żeby ratować życie córki... Czekamy na jakiekolwiek informacje, jeśli tylko będziemy coś wiedzieć, będziemy mogli znów ruszyć z pomocą.

Moniko, walcz! Jesteśmy z Tobą!

Pilne! Życie Moniki wyceniono na 8 tysięcy złotych miesięcznie! Tyle kosztuje lek, od którego zależą kolejne dni, w których ta młoda dziewczyna będzie mogła się budzić, uczyć, dorastać… To już druga wznowa nowotworu. Szanse maleją, rośnie za to strach… Monika może jednak żyć, bo lek działa! Kupił jej życie na styczeń, nie ma jednak pieniędzy na kolejne miesiące… Bardzo prosimy o pomoc!

Monika Łabuda

Życie Moniki powinno mijać na korytarzach liceum i boisku, na którym grała w ukochaną siatkówkę. Tymczasem mija na oddziale onkologii… Zamiast walki o dobre oceny jest walka o życie. Zamiast czekanie na randki i spotkania z przyjaciółmi – czekanie na kolejne cykle chemioterapii i radioterapii. W dniu każdych urodzin zamiast radości jest paniczny strach – czy będą następne? I jedno życzenie – żeby żyć.

Monika dzieli życie na 2 części – przed 2014 rokiem i po nim. Miała wtedy tylko 14 lat. Miała też jedną pasję, jedną miłość – siatkówkę. Myślała poważnie o grze zawodowej, a jej ogromny talent sprawił, że marzenie to było bliskie spełnienia. Lubiła szkołę, w której chętniej niż polskiego uczyła się matematyki i fizyki… W czasie wolnym najchętniej spoglądała w gwiazdy…. Jednak nie po to, aby marzyć o niebieskich migdałach. Już wtedy interesowała się astronomią, która po siatkówce była jej drugą największą miłością. Była zwykłą, radosną dziewczyną, otoczoną wianuszkiem koleżanek, której największym zmartwieniem było to, do jakiej szkoły średniej pójdzie…

W ciągu jednego dnia to zmartwienie znikło, nie znaczyło już nic. Zbladło w cieniu innego, tego, które od tej pory wypełnia świat Moniki i jej bliskich. Śmierć przychodzi wtedy, kiedy się tego najmniej spodziewasz. Do Moniki przyszła w sierpniu, w piękny wakacyjny dzień, pełen beztroski. Dzień, którego nie zapomni już nigdy. To wtedy właśnie wyczuła u siebie guzek.

Monika Łabuda

Nowotwór nie uznaje podziałów, nie zważa na płeć, zawód, wiek, atakuje wszystkich po równo… Zamiast u progu dorosłości Monika znalazła się na skraju życia i śmierci. Wszystko potoczyło się błyskawicznie… Jednego dnia Monika kompletowała wyprawkę do szkoły, drugiego do szpitala… Diagnoza nie zaskoczyła, ona zszokowała, zdruzgotała. Mięsniakomięsak, nowotwór złośliwy tkanek miękkich… Bardzo rzadki, niebezpieczny, trudny do wyleczenia, śmiertelny.

Skończyły się plany, marzenia o tym, jak mogłoby wyglądać życie… Zaczęła za to zacięta walka – o to, by to życie w ogóle trwało. Wypełniona gwarem i śmiechem koleżanek sala w szkole była odtąd tylko wspomnieniem. Zamiast niej była sala w szpitalu, izolatka… Zamiast spoglądania w zeszyt było patrzenie, jak z kroplówki sączą się kolejne krople chemii. Chemioterapia leczy, ale i niszczy – nie było już aktywnej, wysportowanej, silnej dziewczyny… Człowiek po chemii jest cieniem siebie – słaby, chudy, łysy. Nie ma układania pięknej fryzury, prób z makijażem, bo nie ma już włosów, brwi, rzęs. Nie było już boiska i ukochanych meczów w siatkówkę, był tylko jeden pojedynek, jeden przeciwnik – nowotwór.

Chemia, operacja, radioterapia… Leczenie trwało 2 lata. 2 lata wyjęte z młodego życia, w trakcie których Monika musiała szybko dorosnąć. Najważniejszy mecz w życiu zakończył się wtedy sukcesem… Remisja! Łzy rozpaczy zamieniły się w łzy szczęścia. Gdy znika strach o życie, wtedy zaczyna się żyć na nowo… Docenia każdą chwilę, każdy dzień, każdy drobiazg – kiedyś niezauważalny, staje się nagle piękny.

Monika Łabuda

Monika wyzdrowiała, mogła wrócić do szkoły. Skończyła gimnazjum, poszła do szkoły średniej. Wybrała klasę o profilu informatycznym. Chce być programistką… Zrobiła prawo jazdy, zaczęła żyć normalnie, spotykać się z koleżankami i z chłopakiem… Wraz z czasem, który mijał od zakończenia leczenia, rosła też nadzieja, że nowotwór nie wróci. Zwykłe życie nastolatki, piękne w swojej codzienności, w przeżywaniu wszystkiego po raz pierwszy, trwało tylko 18 miesięcy… Zeszłoroczny styczeń, tuż przed feriami. Powrót guza. Wznowa.

Każdy kolejny raz jest jednak trudniejszy, bo przeciwnik jest silniejszy, bardziej zdeterminowany. Leczenie zamiast osłabić nowotwór, osłabiło Monikę… Puchły jej nogi i ręce, pojawiły się na nich zmiany zapalne, Monika przestała chodzić. Tym razem szczęście trwało jeszcze krócej – we wrześniu kolejna walka, dogrywka – druga wznowa! W takich chwilach świat się nie wali, on się kończy, chociaż pozornie nadal trwa.

To nie nadzieja, ale wola życia umiera ostatnia… Nowotwór jest silny, ale Monika jest twardą zawodniczką. Dziesiątki rozegranych meczów nauczyły ją wytrwałości. Choć walczy jak lwica, tego meczu o życie jednak sama nie wygra! Votrient, lek nierefundowany przez NFZ, to jej szansa na życie. Sprawia, że szala zwycięstwa przechyla się na szalę Moniki – dziewczyna może wygrać, może żyć! Życie, bezcenna wartość, które nie powinno mieć swojej ceny, tutaj ją ma – 8 tysięcy złotych miesięcznie. I tak przez rok… Dlatego prosimy o pomoc, o Twoją pomoc!

Monika, kiedy tylko może patrzy w niebo przez teleskop. Pomóż sprawić, aby niebo było dla niej w końcu łaskawe.

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 025 osób
72 422 zł (68,07%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość