Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

"Teraz to ja jestem pacjentem"... Iza była położną, dziś walczy o to, by żyć!

Izabela Spilska
Zbiórka zakończona
2 200,00 zł ( 17,67% )
Wsparło 80 osób
Cel zbiórki:

Rehabilitacja - jedyna szansa, by powstrzymać postęp nieuleczalnej choroby

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Izabela Spilska, 55 lat
Gliwice, śląskie
SMA - rdzeniowy zanik mięśni
Rozpoczęcie: 13 Stycznia 2018
Zakończenie: 13 Sierpnia 2018

Opis zbiórki

Nigdy nie sądziłam, że zamiast stać obok szpitalnego łóżka, sama będę w nim leżeć, że zamiast dawać wsparcie pacjentom, sama stanę się jednym z nich. Moje życie to nieustanna walka z chorobą i nadzieja, że tym razem ją pokonam. To także wiara w cud… czy dokona się tutaj...?

Mam na imię Izabela. Kiedyś byłam okazem zdrowia, szczęśliwą żoną, mamą, pracownicą. Wiele lat niosłam pomoc innym, wykonując sumiennie zawód położnej. Codziennie przeżywałam cud narodzin, pierwszego spotkania świeżo upieczonej mamy z jej maluszkiem. Byłam świadkiem niezwykle wyjątkowych chwil, w których łzy strachu i ulgi mieszały się ze łzami szczęścia. Kochałam swoją pracę. Była moją pasją i życiowym powołaniem.

A potem moje życie zamieniło się w koszmar. Najpierw zmarł mój ukochany mąż. Najbliższa mi na świecie osoba... Miałam 34 lata i zostałam wdową. Podupadłam na zdrowiu. Myślałam, że to przez stres, czułam się jednak coraz gorzej. Czasem nie byłam w stanie wstać z łóżka. Drętwiało mi całe ciało.

Izabela Spilska

Po wielomiesięcznej tułaczce po szpitalach w poszukiwaniu diagnozy trafiłam w końcu do Kliniki Chorób Rzadkich. Tam po wykonaniu badań dowiedziałam się w końcu, co mi dolega... SMA – rdzeniowy zanik mięśni. Choroba, która powoduje niszczenie komórek nerwowych, odpowiedzialnych za ruch – mięśnie słabną, a potem umierają. Próbę leczenia podejmuje się tylko w przypadku dzieci... Ja jestem skazana na powolne umieranie.

Mięśnie to nie tylko ruch, nie tylko ręce i nogi. Są także w układzie pokarmowym, oddechowym... W SMA powoli słabną wszystkie. Dzisiaj to ja jestem w potrzebie, to ja stałam się pacjentem, doceniając każdy, nawet najmniejszy gest tych, którzy się mną opiekują. Wiem, jak niezwykle trudna to praca, nieoczekująca w zamian niczego, jedynie zdrowia i uśmiechu osoby potrzebującej...

Jedyną szansą, bym mogła jak najdłużej być samodzielna, jest stała rehabilitacja. Bywają dni, kiedy mam dość, kiedy nie mam już siły prosić o pomoc… Dostałam skierowanie na rehabilitację „pilne”, a wolne miejsca są w 2020 roku. Tylko wtedy ja już tam nie dojdę… Z renty nie jestem w stanie zapewnić samej sobie opieki. Muszę szukać pomocy, gdzie się da... Córka mieszka za granicą, zmarli rodzice i bliska mi osoba. Jestem zupełnie sama.... 

Izabela Spilska

Na starszych ludzi nikt nie zwraca uwagi. Kiedy chodzi o dzieci, wszyscy stają na głowie, każdy jest gotów nieść pomoc. Szukać, dzwonić, nagłaśniać. Kiedy nagle coś się dzieje ze starszą osobą –  nieliczni oferują pomoc... Jesteśmy nieczuli na starość. Na chorowanie w starości. Przecież to nas nie dotyczy. My jesteśmy tu i teraz. Młodzi. Nasze ciało nas nie zawodzi i jesteśmy przekonani, że nigdy nie zawiedzie. Nawet o tym nie myślimy. Bo ważne to, co w danej chwili. Ja też tak myślałam, kończąc 30 lat. Nie wierzyłam, że może dotknąć mnie choroba, która zawładnie moim ciałem. Nie myślałam nawet o tym, że za chwilę umrze mi mąż. Że za kilkanaście lat będę prosić o pomoc...

Starość to słabość… a przecież my nie mamy słabości. Jesteśmy silni. Starość to samotność… Wszyscy, którzy byli obok, powoli odchodzą, nieodwracalnie. Umierają. Rozglądasz się i widzisz, że z twoich przyjaciół, sąsiadów, znajomych została zaledwie garstka. Dzieci mają swoje życie. Starość to nieudolność… To trzęsące się ręce. To wolniejszy chód. To słabe, odmawiające posłuszeństwa ciało.

Ja tak bardzo chcę żyć. Nadal. Bo przede mną jeszcze też wiele rzeczy. Kiedyś marzyłam o wielkich rzeczach, dziś mam przyziemne pragnienia. Chcę przeczytać jeszcze kilka książek, jak najdłużej robić sobie herbatę i samodzielnie sprzątać łazienkę. A także spotkać ludzi, porozmawiać... Móc wyjść z domu do sklepu. Uśmiechnąć się.

Dlatego zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli i wielkiego serca z prośbą o pomoc, bym mogła rehabilitować się, ćwiczyć mięśnie i jak najdłużej żyć! Tak bardzo proszę o odrobinę dobra i nadziei w swoim życiu. Bądź nią Ty...

2 200,00 zł ( 17,67% )
Wsparło 80 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki