Anoreksja - fałszywa przyjaciółka, która niszczy mnie od środka

Zbiórka na cel: turnus terapeutyczny
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 559 osób
13 392 zł (83,09%)

Patrycja Zamorska, 14 lat

Rzeszów, podkarpackie

anoreksja

Rozpoczęcie: 19 Grudnia 2017
Zakończenie: 16 Lutego 2018

Mam na imię Patrycja. Mam 12 lat i od kilkunastu miesięcy borykam się z anoreksją - fałszywą przyjaciółką która wyniszcza mnie od środka.

A jak to wszystko się zaczęło? Od moich kompleksów, które od jakiegoś czasu zaczęłam mocno zauważać. Anoreksja stała się częścią mnie i nie zamierzała mnie opuścić. Z dnia na dzień chudnę. Z dnia na dzień jest mnie coraz mniej. Tak bardzo chciałabym mieć głowę znowu pełną szalonych pomysłów, planów i marzeń ... Lecz ją na razie zajmują same myśli o jedzeniu, kaloriach i odchudzaniu. Jednak coś czyma mnie przy życiu i wierzę, że uda mi się wyrwać ze śmiertelnych sideł anoreksji.

Odkąd pamiętam byłam energicznym i wesołym dzieckiem, które lubiało się śmiać i żartować. Zawsze wszędzie było mnie pełno. Potrafiłam godzinami jeździć na rowerze, czy wrotkach. A teraz? Teraz nie mam siły nawet stać z łóżka. NIe mówiąc o korzystaniu i cieszeniu się z życja. Samo wyjście po schodach jest dla mnie istnym koszmarem. W piątej klasie (okres, w którym moja choroba się zaczynała) trenowałam pływanie. Była to moja pasja, której byłam w stanie poświęcić wszystko - nawet własne zdrowie.

NIe potrafię przypomnieć sobie chwili, w której to wszystko ze zdrowego odżywiania przeistoczyło się w obsesję. Chwili, w której wszystkie czyności bez, których praktycznie nie da się funkcjonować zeszły na boczny plan.

Patrycja Zamorska

Gdybym wiedziała, że to tak się skończy to nawet do głowy by mi nie przyszło żeby zacząć się odchudzać. Nie szukałabym w internecie zdjęć chudych dziewczyn czy diet. Nie myślałabym też o jakimś bezsensownym liczeniu kalorii i obsesyjnym ważeniu się. Bo waga stała się rzeczą bez której nie byłabym w stanie funkcjonować. Stawałam na niej kilkanaście razy dziennie, co jeszcze bardziej wpędzało mnie w anoreksje.

Kiedy choroba się pogłębiała, ja traciłam kolejne kilogramy. Aż w końcu moja rodzina zaczęła zauważać to, że jestem coraz chudsza. W tamtym czasie nawet woda zaczęła mieć dla mnie kalorie. Więc przestałam ją pić. Dlatego też trafiłam do szpitala, bo moja krew była za gęsta. Byłam także codziennie ważona i dowiedziałam się, że moje BMI jest zagrażające życiu, ponieważ przy wzroście 161 cm z 50 kg spadłam do 35 kg.

Choroba, która na początku pełniła rolę przyjaciółki, odebrała mi nie tylko zdrowie, a też energię, uśmiech i przede wszystkim poczucie własnej wartości. Już powoli zaczyna pozbywać się mnie. Wyniszcza nie tylko mnie, ale także moją rodzinę, która bezsilnie patrzy, jak stopniowo się zabijam.

Aby uchronić się przed śmiercią i wydostać z anoreksji, potzebuję leczenia w ośrodku dla osób chorujących na zaburzenie odżywiania. Tam mogą mnie uratować lecz ja i moi rodzice nie jesteśmy wstanie opłacić kosztów leczenia. Teraz bardzo potrzebuję waszej pomocy. Obiecuję, że jej nie zmarnuję.

Obecnie jestem po odbyciu pierwszego turnusu terapeutycznego i chciałabym kontynuować leczenie - kolejny turnus mogę rozpocząć już 8 stycznia 2018 roku. Wiem, że wychodzenie z choroby jest długotrwałe i skomplikowane, dlatego nie mogę teraz przerwać leczenia, kóre jest kosztowne, ale ratuje moje życie. Dlatego zwracam się z prośbą o wsparcie. Jest to dla mnie ogromna szansa na normalne życie, bez sideł anoreksji.  

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 559 osób
13 392 zł (83,09%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość