Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uratujcie serduszko naszego synka

Wojtek Turkowski (mama Anna)
Zbiórka zakończona

Uratujcie serduszko naszego synka

53 465,00 zł ( 102,81% )
Wsparło 1225 osób
Wojtek Turkowski (mama Anna)
Płock, mazowieckie
Rozpoczęcie: 18 Września 2014
Zakończenie: 1 Października 2014

Rezultat zbiórki

Czterolistna koniczynka, znaleziona przez tatę tuż przed operacją przyniosła szczęście. Wojtuś tuż po operacji, która odbyła się 1 października został rozintubowany już po 3 godzinach. W tej chwili już samodzielnie stawia swoje pierwsze kroki.
 

Wasza reakcja na nasz apel o uratowanie serduszka naszego synka przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za wszystkie wpłaty i ciepłe słowa. Dzięki błyskawicznej zbiórce mogliśmy spokojnie zawieźć Wojtusia do Munster do pana profesora Malca bez strachu, że nie będziemy przyjęci do szpitala. Stan Wojtka wymagał szybkiej reoperacji. Wojtuś przeszedł pomyślnie drugą operację w tym roku i tym razem wszystko układało się bardzo dobrze. Stan Wojtusia poprawiał się z dnia na dzień i już 10-go dnia po operacji wróciliśmy do domu. Teraz Wojtuś bawi się całe dnie i nie myśli o leżeniu na łóżku. Nasz synek nie był tak radosny od prawie roku. Wróciła mu chęć i radość życia. Może chodzić bez wysiłku i nawet próbuje truchtać. 

Pragniemy podziękować Wszystkim za pomoc w ratowaniu życia naszego dziecka.

Anna i Krzysztof

Opis zbiórki

Wojtuś urodził się z poważną wadą serca pod postacią zwężenia odpływu lewej komory, zwężenia zastawki aortalnej, hipoplazji łuku aorty oraz ubytku międzykomorowego. Na operację czekał długo… 3 lata, choć w przypadku korekty tego typu wady zabieg nie powinien się odbyć później niż przed ukończeniem 2 roku życia. W Polsce lekarze kazali czekać, jednak my szukaliśmy innego ratunku. Konsultacja. Kwalifikacja. I walka z czasem, aby zdążyć uzbierać 37 500 euro.


Wojtek Turkowski (mama Anna)
 


 

W końcu udało się i 5 czerwca nasz synek trafił na stół operacyjny. Czuliśmy ulgę i ogromną radość, że ten wymarzony i oczekiwany dzień nastał, że serduszko naszego syna zostanie naprawione, a jego życiu przestanie zagrażać śmiertelne niebezpieczeństwo. Po operacji Wojtuś przez bardzo długi okres czasu nie mógł dojść do siebie. W stanie ciężkim przez 4 kolejne dni był zaintubowany, a kolejne 12 spędził na intensywnej terapii.  Zbyt długie oczekiwanie na operację przyczyniło się do znacznego przerostu prawej komory serca. Dokładnie po 38 dniach, w dniu 3 urodzin otrzymaliśmy najpiękniejszy prezent, jaki moglibyśmy sobie wymarzyć. Przepustkę do domu…


 

Staraliśmy się rozpocząć nowy rozdział w życiu naszej rodziny. Zamknąć drzwi strachu o życie naszego synka i rozpocząć etap ze zdrowym serduszkiem. Niestety, pod koniec sierpnia, Wojtuś stał się słabszy, chodził senny i bardzo zmęczony. Paraliżujący strach i nasłuchiwanie ciężkiego oddechu powróciło… Po 2 miesiącach od operacji, nastąpiło załamanie. W opłucnej i otrzewnej zaczęły zbierać się płyny, wątroba zaczęła się powiększać. Obrzęk i duszności sprawiły, że nasz synek ledwo się słaniał na nogach. Niewydolność krążeniowa w znacznym stopniu się pogłębiła, przez co natychmiastowo został przewieziony do specjalistycznego szpitala w Warszawie, gdzie za pomocą farmakoterapii jego serduszko jest podtrzymywane przy życiu. Pośpiesznie skontaktowaliśmy się z kliniką w Munster. Odpowiedź, przyszła natychmiastowo: „W wyniku niewydolności, spowodowanej znacznym przerostem prawej komory, resztkowym przeciekom międzykomorowym oraz zastawki trójdzielnej, Wojtuś w trybie natychmiastowym potrzebuje reoperacji”.  Koszt 18 tysięcy euro. Po zaksięgowaniu środków profesor Malec przyjmie nawet tego samego dnia naszego synka do Kliniki. Skąd wziąć, gdzie zapukać, kogo prosić?


Wojtek Turkowski (mama Anna)


 

Niezliczona ilość aparatur, sztab medyczny oraz ogromne ilości leków podtrzymują przy życiu nasze dziecko. Jak długo wytrzyma jego serduszko? Czy na operację czekało zbyt długo? Tyle myśli w głowie się kręci, a w nich jeden cel  POMÓŻCIE URATOWAĆ SERDUSZKO NASZEGO DZIECKA. Nie pozwólcie umrzeć Wojtusiowi. Błagamy o pomoc. Każde, nawet niewielkie wsparcie, może uratować naszego synka.

Zrozpaczeni rodzice

53 465,00 zł ( 102,81% )
Wsparło 1225 osób

Obserwuj ważne zbiórki