Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Serduszko do remontu

Zdjęcie zbiórki
Zbiórka zakończona

Serduszko do remontu

14 675,00 zł ( 100,58% )
Wsparło 225 osób
Jastrząb, mazowieckie
Rozpoczęcie: 5 Maja 2014
Zakończenie: 3 Października 2014

Rezultat zbiórki

9 października serduszko Karolka trafiło w ręce profesora Malca. Operacja przebiegła bez komplikacji, trwała 4 godziny. Profesor jest bardzo zadowolony z jej efektów - poza korektą serduszka udało mu się trochę podnieść opadniętą klatkę piersiową. Chłopiec jest już rozintubowany i jeśli wszystko będzie dobrze już jutro przeniosą go z OIOM-u na oddział kardiologiczny - pisze mama Karolka. 

Opis zbiórki

AKTUALIZACJA:

Termin operacji serduszka Karola został wyznaczony na 09.10.2014r. Otwórzmy swoje wielkie serca, wyślijmy Karola na operację.

Gdy w 30 tygodniu ciąży dowiedzieliśmy się, że nasz synek urodzi się z wadą serca, nie przypuszczaliśmy, że nasza walka o jego życie będzie usłana kłodami i przeplatana łzami. Nie wiedzieliśmy o różnicach w jakości leczenia. Szpital to szpital. Wydawało się nam, że każdy z nich ratuje tak samo…

 

Mieliśmy czas na to, aby przygotować się na przyjście na świat naszego synka. Powierzyliśmy życie Karolka specjalistom. Wierzyliśmy, że od tego właśnie są lekarze, aby pomagać. To oni lepiej wiedzą, jak pomóc. A najnowsze metody leczenie uratują serduszko Karolka.
 


Lekarz prowadzący ciążę nie potrafił powiedzieć, jakiego typu będzie to wada, co wówczas powinno dać nam sygnał ostrzegawczy. Już wtedy powinniśmy „wybrać” lekarza, który pomoże w ratowaniu chorego serduszka. Nasza wiara w ludzi jednak była ogromna… a umiejętności lekarzy, jak się okazało, znikome.
 

Karolek urodził się z wadą całkowitego przełożenia pni tętniczych wielkich TGA. Jako młodzi rodzice, w pierwszych chwilach życia Karolka zamiast tryskać radością i szczęściem, drżeliśmy o jego życie. Stan jego zdrowia z dnia na dzień się pogarszał. Nie skończył dwóch tygodni, a już musiał przejść skomplikowaną operację, gdyż stan zdrowia zagrażał jego życiu.



Chwile grozy przekształcały się w dni i miesiące. Zabieg przebiegł prawidłowo. Podobno. Znikome zawiadomienia od lekarzy, brak informacji o dalszych czynnościach i brak empatii wśród lekarzy był dla nas nie do zniesienia. Pierwsze problemy zauważyliśmy podczas karmienia – Karolek się dławił, krztusił i nie potrafił przełykać. Porażenie prawego fałdu głosowego. Niewiarygodne, a jakże realne. Ból i cierpienie, jakim zostaliśmy okryci, był przeszywający. Jak to w ogóle możliwe, dlaczego nasze dziecko, na jaką ilość cierpienia zostaliśmy skazani? – zadręczających pytań nie było końca.


Na kolejny etap operacji pakowaliśmy się pięciokrotnie. Za każdym razem był ktoś pilniejszy, bardziej potrzebujący… Już wtedy podjęliśmy próbę leczenia u pana prof. Malca. I nagle telefon. Termin. Jedziemy. Po prawie trzech latach… a nie, jak początkowo zapewniali, po roku…


Niestety, i tym razem pełni ufności powierzyliśmy naszego synka w ręce lekarzy, ufając, że będzie lepiej. Nie było… Po przeprowadzonej operacji Glenna spustoszenie w organizmie Karolka było zatrważające. Porażenie lewego fałdu głosowego, przepony, przesunięcie żeber, deformacja klatki piersiowej. Nasz synek wyglądał jakby dopadło go stado rzeźników, a nie lekarzy.
 

Kolejnej szansy nie będzie. Nie nasz synek. Nie Karol. Z resztą… Termin trzeciego etapu operacji jest nieznany, a przynajmniej na tyle odległy, że nikt go nie potrafi wyznaczyć. Tłumaczenia, że kolejki, że wiele osób czeka… Jedynym ratunkiem jest klinika w Munster.
 

Podczas konsultacji zdziwienie profesora było ogromne, widząc spustoszenie jakie zgotowali lekarze w Polsce. Zwykłe niedbalstwo – skwitował. Pojawiła się szansa. Rozpalony płomyk nadziei i wiary w dobrych ludzi.



Pomimo świszczącego oddechu, sinych ust, ogromnego zmęczenia po wykonaniu kilku kroków i co jakiś czas pojawiających się nowych problemów wynikających z chorego, niewydolnego serduszka, profesor Malec zdecydował się operować Karolka. Naprawi to, co popsute.



Sam Bóg dał nam to, co zaplanował. Dzięki temu potrafimy dużo intensywnej cieszyć się z każdego wspólnego dnia. Nasza wiara w dobrych lekarzy nie wygasła… Od tej chwili serduszko naszego synka powierzamy w ręce najlepszego. Jest tylko jedno ale… środki finansowe. W naszym kraju operacji, które ratują, a nie szkodzą - nie refunduje się. Żeby uzbierać potrzebną kwotę, musielibyśmy od narodzin Karolek odkładać wszystkie zarobione pieniądze, przy tym nie jeść nic. Potrzebujemy wsparcia. Liczy się każdy gest. Wierzymy, że nasza ogromna wiara w dobro ludzi tym razem nas nie zawiedzie.

Karol Wojciechowski

14 675,00 zł ( 100,58% )
Wsparło 225 osób

Obserwuj ważne zbiórki