Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Zagrożenie pożarowe. Rodzina w śmiertelnym niebezpieczeństwie❗️

Franciszek Siomkajło
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Remont mieszkania, zniesienie barier architektonicznych, wymiana instalacji

Zgłaszający zbiórkę: Fundacja Złotowianka
Franciszek Siomkajło, 60 lat
Trzcianka, wielkopolskie
Stan po udarze mózgu - prawostronny paraliż i afazja
Rozpoczęcie: 12 Sierpnia 2019
Zakończenie: 13 Lipca 2020

Najnowsza aktualizacja

Błagamy o pomoc❗️Bez Was zostaniemy bez dachu nad głową...

Dzięki Waszemu wsparciu udało się rozpocząć niewielkie prace remontowe - nasz pierwszy cel to eliminacja zagrożenia pożarowego, które było bezpośrednim zagrożeniem życia całej rodziny. Niestety, rozpoczęcie prac odkryło kolejne usterki, o których dotychczas nie mieliśmy pojęcia.

Franciszek Siomkajło

Sytuacja nadal jest dramatyczna, a to, co wykonaliśmy to kropla w morzu potrzeb. Nasze mieszkanie to jest w ruinie, a im dłużej odkładamy remont z powodu braku środków, tym większe stają się problemy! 

Mamy tylko jedno: bezpieczne miejsce, do którego wraca się z przyjemnością, bez obaw o każdy dzień, Prosimy, pomóżcie nam się ratować. Nie możemy stracić nadziei! 

Opis zbiórki

Specjaliści zajmujący się przeglądami instalacji nie pozostawiają wątpliwości - niedługo możemy zostać bez dachu nad głową! Kontrola kominiarza w mieszkaniu wskazała na znaczne zagrożenie pożarowe. Nie możemy dłużej czekać z pracami remontowymi! Nasz dom jest tykającą bombą, a to jedyne miejsce, w którym możemy żyć. Bez Waszej pomocy nie mamy szans! Pomocy!

___

Jeszcze do niedawna miałam nadzieję, że nam się uda. Planowałyśmy razem z siostrą, odkładałyśmy pieniądze, zadawałyśmy pytania. Kiedy usłyszałam, jaki jest ogrom potrzeb i jakich środków będziemy na to potrzebować, nogi się pode mną ugięły. Wiedziałam, że dużo pracy przed nami, że życie stawia przed nami wyzwanie. Wtedy nie przypuszczałam, że nasza droga mocno się skomplikuje, że wystąpią przeszkody nie do pokonania. 

Wszystko zaczęło się od udaru wujka. Kilka lat temu nasze życie legło w gruzach. Myśleliśmy, że jego rehabilitacja, leczenie i przywrócenie zdrowia to tylko kwestia czasu. Nie przypuszczaliśmy jednak, że to dopiero początek. Kiedy wujek walczył o każdy kolejny dzień, a my szukaliśmy wszelkich możliwych rozwiązań, przyszedł kolejny cios: zachorowała mama. A później to jak efekt domina: pojawiły się pierwsze komplikacje zdrowotne mojej siostry, następnie moje… To przerażające jak w ciągu kilku lat ja i siostra z osób pełnych energii stałyśmy się osobami poszukującymi pomocy. Kolejne gabinety lekarskie, wizyty i leczenie, recepty na coraz wyższe kwoty. Horrendalne środki, które pochłaniały niemalże cały budżet miesięczny. Nagle remont zszedł na dalszy plan. Liczyło się to, by przetrwać ten najtrudniejszy moment. 

Choroba wujka spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Udar, który przyszedł pod osłoną nocy. Pomoc wezwana o kilka minut za późno. Na szczęście wystarczająco szybko, by przeżył. Długi pobyt w szpitalu a później powrót do mieszkania, gdzie niestety czekało na niego piekło. Mieszkanie nieprzystosowany do potrzeb osoby niepełnosprawnej to prawdziwe przekleństwo. Te cztery ściany, dzień za dniem, stopniowo stawały się więzieniem. Mieszkanie na najwyższym piętrze. Kilkanaście schodów to jedyna droga do wyjścia. Nie ma windy. Musimy go znosić i wnosić za każdym razem, kiedy chce lub musi wyjść z domu. Wizyty lekarskie to dla nas zawsze wyzwanie, szczególnie odkąd ja i siostra również borykamy się z problemami zdrowotnymi. 

Moja siostra jest 3 lata młodsza, a jej zdrowie jest w ruinie. Kilka lat temu wszystko było w najlepszym porządku, siostra energią mogłaby się podzielić z kilkoma innymi osobami. Teraz stała się cieniem człowieka. Lista jej chorób jest tak długa, że staje się coraz bardziej niebezpieczna. Po ostatnich wizytach u lekarza dostaliśmy jasną informację: jeśli pleśń nie zniknie z naszego mieszkania, siostra nie ma szans na zdrowie. Mogłaby się wyprowadzić, ale nie chce nas zostawić w sytuacji bez wyjścia. Nie ma środków nawet na wynajęcie mieszkania, bo zakup leków pochłania wszystkie zarobione pieniądze. Nie możemy się rozdzielić, razem musimy być silni, inaczej cały świat budowany przez lata rozpadnie się na kawałki. 

To my wszyscy tworzymy dom. Niestety, nasza przestrzeń jest w opłakanym stanie. Zniszczone, oblepione pleśnią ściany, zimne lub duszne wnętrze. Ogrzewanie piecem wydzielającym szkodliwe substancje. Miejsce, które powinno być oazą, jest dla nas śmiertelnie niebezpieczne. Każdy powrót do domu uświadamia, jak wiele jest do zrobienia. Zajęło nam to trochę czasu, aż uświadomiliśmy sobie, że potrzebujemy pomocy. Tylko dzięki Wam możemy uratować nasz mieszkanie! Stworzyć miejsce, w którym dla wujka będą możliwości samodzielnego przemieszczania się, a dla nas warunki umożliwiające powrót do zdrowia. Jeśli ten stan będzie trwał niedługo, nie będziemy mieli szans na dalszą walkę. Do tego niezbędny jest remont. Generalny, zapewniający bezpieczeństwo. Koszty są ogromne, a przez to dla nas niemożliwy! Nie możemy się wyprowadzić. Na to już za późno. Teraz musimy walczyć o nasz mieszkanie! 

Nasza rodzina nie ma wielu wymagań. Marzymy tylko o jednym: życiu w zdrowiu. Dom to miejsce, które powinno kojarzyć się z bezpieczeństwem, spokojem, miłością. Nasz to niebezpieczeństwo, choroby i przerażenie wywołane każdym powrotem. Jesteście naszą ostatnią deską ratunku. Czasem myślę, że to sytuacja bez wyjścia, że utrudnienia nas pokonają… Wiem jednak, że nie można się poddawać, że są jeszcze ludzie o dobrych sercach, którzy mogą nas uratować. Dlatego proszę, w imieniu całej swojej rodziny, pomóżcie nam!

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki