Kiedy dziecko rodzi dziecko, zaczyna się dramat...

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 964 osoby
32 027 zł (6,04%)
Zbiórka na cel
Budowa ośrodka dla ciężarnych matek z domów dziecka

Wróblówka, małopolskie

dom samotnej matki

Rozpoczęcie: 17 Czerwca 2017
Zakończenie: 17 Lipca 2018

Zobacz wszystkie zbiórki

W 2015 roku ponad 12 tys. nastolatek przed 18 rokiem życia zaszło w ciążę. 274 z nich to wychowanki pieczy zastępczej. Gdzie jest reszta? W domach, w rodzinach, które pomagają im przenieść problem i poradzić sobie z szokiem. To ta grupa szczęśliwych dziewczyn, które nigdy nie będą cierpiały w samotności, bo będą z nimi rodzice, w miłości, w szacunku i zrozumieniu, bo nie zawsze w życiu jest tak, jak to sobie zaplanowaliśmy...

Życie biegnie dalej, ale kiedy masz kilkanaście lat i wiesz, że zostaniesz matką w chwili, kiedy sama matki potrzebujesz, może zamienić się w koszmar albo rozpocząć się na nowo. Kiedy na świat ma przyjść dziecko, matka nie powinna płakać ani być obwiniana za to, że potrzebowała bliskości bardziej niż ktokolwiek na świecie. Dom dziecka pozwala przeżyć, ale nie zawsze uczy życia, dlatego by osądzać, trzeba najpierw zrozumieć...

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Dziewczęta, które trafiają do domów dziecka, przychodzą zwykle z dwoma bagażami. Tym, który wypakują do szafy i tym, o którym nikt nie ma prawa się dowiedzieć. Tego bagażu będą pilnowały najbardziej na świecie, bo zbierały go latami tylko po to, by go ukryć, by czasem nigdy nie wypłynął na powierzchnię. Ten bagaż może je zniszczyć i często tak się dzieje, ale czasami jest inaczej, bo pojawia się w ich życiu ktoś, komu ufają. To zaufanie też nie jest zwyczajne i takie, jakie znamy z życia. Pojawia się powoli, nigdy nagle, i choćby były tego pewne, zawsze pozostaną gotowe do obrony, do ucieczki, odwrotu…

Kiedy nastolatka zachodzi w ciążę, boi się reakcji rodziców, a nie zastanawia się nad tym, czy przetrwa. One myślą inaczej, praktycznie i prosto. Skoro jestem w ciąży, nie mam niczego, przylgnie do mnie miano "patologia", skończę na ulicy, zawsze jako ta gorsza, z tym zaniedbanym, płaczącym dzieckiem. Nikt nie pokazał, że jest inne wyjście, więc go nie ma. Jest ogromny żal do losu, taki, w którym łatwo się zatracić, popaść w marazm, rozczarowanie, bez szans na lepsze wyjście. Mogłam wtedy mu nie ufać, kiedy mówił, że mnie kocha... – mówi Ania.

Chociaż nie można używać trybu przypuszczającego w czasie przeszłym, one wierzą, że to ich wina. Dziewczyny wychowane w rodzinie szukają winnych – dziewczyny z domu dziecka obwiniają  najpierw siebie.

Ania zawsze chciała stworzyć rodzinę, kiedy czytała gazetę, zawsze wyłapywała te fragmenty, które pokazywały relacje. Relacji sama nie znała, nie umiała ich tworzyć, może dlatego tak ciekawiło ją to, co nieznane. Gdy zaszła w ciążę, życie potoczyło się źle – na dziecko czeka sama. Nie miała rodziny, więc chciała stworzyć własną – stworzyła połowę. Wyszło źle, jakoś pokracznie, w tej rzeczywistości, jaką znała i teraz wszystko zależy od niej. Będzie matką, choć sama matki nie znała. Nie ma złych wzorców, ale nie ma też dobrych. Do porodu zostanie strach i smutek. Nikt nie będzie z niej dumny. Z Anki z bidula stanie się matką z domu dziecka. Czy da radę?

Ania nie wie nawet, od czego zacząć. Zawsze  na ulicy odwracała się za matkami, które wyglądały jak te z gazety, zadbane, piękne, pewne siebie z pięknymi wózkami, w których dumnie wiozą swoje pachnące dzieci. Gdzie jej do nich? Ona jest matką przez małe "m", tą z domu dziecka, niechcianą, niekochaną, skazaną na porażkę. Jej dziecko urodzi się jak każde inne, ale po porodzie nie weźmie go na ręce tata, nie będzie nikt czekał, pogratuluje tylko lekarz i tak zakończy się ten dzień.

Dziecko automatycznie staje się problemem dla matki, która po pierwsze sama jest dzieckiem, a po drugie nigdy nie miała rodziny. Sznur, który jakoś trzymał życie w całości, pęka jednocześnie w kilku miejscach. Dziecko i opieka nad nim zahamują jej wykształcenie, brak szkoły to brak pracy w przyszłości, brak pracy to brak perspektyw, wiary w siebie, czystych ubrań i pachnącego wózka. To wszystko sprawia, że utrwala się najbardziej niesprawiedliwy schemat.

Opinia jest wydana – dziewczyna z domu dziecka nigdy niczego nie osiągnie, zwykle przeklina i czeka na swoje miejsce w kolejce po pomoc społeczną. Podczas gdy to wszystko nieprawda. To świetne dziewczyny, które wypracowały mechanizmy, bez których w domu dziecka się nie przetrwa. Wewnętrzny kodeks postępowania pozwala w miarę normalnie żyć. Jeśli przeklina to dlatego, że się boi, musi być twarda, jeśli wydaje się zimna i niedostępna, to dlatego, że nie może się odsłonić, pokazać uczuć. Jeśli to zrobi, jeśli zaufa, konsekwencje są różne, w tym właśnie ta – niechciana ciąża, która jednocześnie jest tą najbardziej chcianą, tylko, że w najgorszych  możliwych warunkach.

Tutaj potrzebni są ludzie, którzy wytłumaczą rzeczywistość, pozwolą zrozumieć przyszłej młodocianej matce, że ciąża to dla niej początek rodziny, nie tragedia. Przecież one wszystkie marzyły o rodzinie przez całe życie. Ambicja – tak trudna do zaszczepienia, ale jak bardzo potrzebna. Na terenie kraju mamy jedynie kilka placówek, które są w stanie sprostać potrzebom młodocianych matek. Jeśli nastolatka zajdzie w ciąże, będzie się błąkała między nimi.

Brakuje miejsca takiego jak to – dom dla nastoletnich matek i ich dzieci. Miejsca, gdzie wymieniona wyżej ambicja będzie brała górę nad strachem. Miejsca, gdzie każda z dziewcząt nauczy się być mamą, dostrzeże to, że od teraz ma już rodzinę, że nie jest już sama i sama już nie będzie.

Tak, młoda i okaleczona przez życie dziewczyna potrzebuje pomocy, by stać się matką i właśnie na taką pomoc będzie mogła liczyć w ośrodku. Tam pod okiem specjalistów nauczy się tego, co powinno być jej dane z góry – miłości, radości i dumy z posiadania dziecka oraz tego, co musi wiedzieć każda mama – zasad opieki, odpowiedzialności za dziecko, które jest darem, nie przekleństwem.

Dom dziecka dla dziecka z dzieckiem to miejsce, które z założenia ma wypełniać miłość i solidarność, gdzie wszystkie dziewczęta będą w tym samym położeniu, gdzie nabiorą wiary w siebie, gdzie wróci im apetyt na normalne życie, gdzie zrozumieją, że nie wszystko stracone, a ich życie dopiero się zaczyna. Inicjatywę wymusiło życie, które dla młodocianych matek jest wyjątkowo trudne. Tutaj będą rywalizować w tym, która zostanie najlepszą matką, w tym co dobre, zamiast zatracać się w poczuciu straconego życia.

Pomóżmy w budowie Przystani Szczęśliwe Jutro, która ma być placówką, która w swoich progach otoczy opieką nastoletnie matki w ciąży i ich małe dzieci. Członkami Fundacji są osoby na co dzień pracujące z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym. O sobie mówią jasno i stanowczo – jesteśmy pedagogami, asystentami rodzin, pracownikami socjalnymi, kuratorami, opiekunami usamodzielnienia wychowanków pieczy zastępczej. Nasze doświadczenie jest bogate, wiele już widzieliśmy i wiemy, co zrobić, by pomóc tym dziewczynom.

Potrzebujemy miejsca i czasu, by zarazić młode matki ambicją, wskazać im cel i ukierunkować dążenia, zbudować podwaliny do normalnego życia. Na zachodzie dziewczęta, które zostały nieletnimi matkami, wracają do społeczeństwa, zakładają rodziny, pracują i rozwijają się. U nas z tego społeczeństwa wypychane są na margines, choć mają wszelkie możliwości, talenty, inteligencję.

Jeśli znajdą się dobrzy ludzie, uda się zaadaptować na Przystań Szczęśliwe Jutro budynek dawnej szkoły podstawowej. Potrzeba jednak środków, by ze starych i zaniedbanych murów stworzyć dom!

Pomóżmy do nich dotrzeć, pokazać im świat, jaki pokazujemy własnym dzieciom, okażmy zrozumienie i wybaczmy błędy, bo czy można mówić o błędach, kiedy konsekwencją jest nowe życie? To życie nie musi być stracone. Cieszmy się, że są tacy ludzie, którzy widzą szansę, jaką tworzy najgłębsza i najwspanialsza więź na świecie – więź między matką a dzieckiem...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 964 osoby
32 027 zł (6,04%)