Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Siła wiary silniejsza niż ból

Dominik Pasiut
Zbiórka zakończona
3 800,00 zł ( 6,57% )
Wsparło 181 osób
Cel zbiórki:

Operacja przeszczepu nerwów - ostatnia szansa na odzyskanie sprawności

Dominik Pasiut, 28 lat
Podegrodzie, małopolskie
Porażenie splotu ramiennego
Rozpoczęcie: 5 Kwietnia 2017
Zakończenie: 13 Lipca 2017

Opis zbiórki

Końcówka lipca 2016 roku. Setki tysięcy młodych ludzi z całego świata zjeżdża do Krakowa, żeby podczas Światowych Dni Młodzieży spotkać się z Ojcem Świętym. Wśród nich jest Dominik. Czekał na to wydarzenie cały rok. Teraz jest już spakowany. Jeszcze nie wie, że nie będzie mu dane spotkać się z papieżem.

Siąpił deszcz. Media już od kilku dni ostrzegały, że pogoda może pokrzyżować plany organizatorom ŚDM. Dominika jednak to nie zraziło. Dla niego było to wydarzenie numer jeden, coś, czego nie wolno przegapić. Chciał chłonąć tę atmosferę radości i jedności z rówieśnikami z całego świata. Być częścią tego rozradowanego tłumu, bawić się i modlić razem z nim. Ponad wszystko jednak chciał zobaczyć się z papieżem. Z tym skromnym, kochającym młodzież człowiekiem z dalekiej Argentyny, który po raz pierwszy miał odwiedzić ojczyznę swojego wielkiego poprzednika.

Dominik wsiadł na motocykl. Padało, ale do Krakowa nie miał przecież daleko. Nawet nie 100 km, szybko zajedzie. Droga była kręta, ale każdy kolejny zakręt pokonywał coraz pewniej, zbyt pewnie… Deszcz, trochę żwirku i stało się. Tylne koło zaczęło uciekać, jakby chciało wyprzedzić przód pojazdu, chłopak próbował kontrować, ale zabrakło doświadczenia. Motocykl żył już swoim życiem.

Niemal jednocześnie uderzył o asfalt głową i barkiem, które zostały gwałtownie rozciągnięte w przeciwnych kierunkach, w konsekwencji czego doszło do uszkodzenia pni i korzeni splotu ramiennego. Ponadto Dominik miał złamany kręgosłup i wieloodłamowe złamanie prawej łopatki. Jeszcze w karetce przyszedł do niego policjant z wypisanym mandatem. Dominik przyjął go z pokorą — wiedział, że nie ma żadnych argumentów na swoją obronę, zresztą myślami był gdzieś indziej — gdzieś na ulicach Krakowa, wśród rozśpiewanego tłumu. O spotkaniu z Franciszkiem, chłopak mógł jednak już zapomnieć.

Karetka przewiozła go do szpitala, w którym miał spędzić najbliższe tygodnie. Już po kilku dniach próbował dowiedzieć się czegoś więcej na temat swojego stanu, ale lekarze odpowiadali lakonicznie i niechętnie. Tak, jakby sami do końca nie wiedzieli, co mu jest. Dopiero kiedy wyszedł ze szpitala, został skierowany na specjalistyczną diagnostykę.

Dominik Pasiut

Okazało się, że uszkodzone zostały nerwy splotu ramiennego, odpowiadające za przesyłanie informacji do kończyny górnej. Na 5 korzeni, które odpowiadają za ruchy ręki, u Dominika działały tylko dwa. Dominik mógł ruszać dłonią, ale cała reszta ręki zwisała bezwładnie, jak obce ciało, jak gdyby była odłączona od reszty organizmu — zresztą w istocie tak było. Nawet najwspanialsze i najbardziej skomplikowane urządzenie nie będzie działało, jeżeli przetniemy kable od zasilania. Tak było z ręką Dominika — choć wyglądała zupełnie normalnie, jak gdyby nic się nie stało, to była zupełnie bezużyteczna.

Chłopak codziennie dziękuje Bogu za to, że chodzi, że żyje, ale życie z uszkodzoną ręką nie jest proste. Nagle nawet te pozornie nieskomplikowane, odruchowo wykonywane czynności, nad którymi się nie zastanawiał, do których nigdy nie przykładał większej wagi, stają się wyczynem. Choć niektórych rzeczy można nauczyć się od nowa, to jak poradzić sobie choćby z zawiązaniem buta? Bez dwóch sprawnych rąk, nie ma o tym mowy.

Pod koniec października Dominik przeszedł operację w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Chłopaka pozszywano, zagipsowano i kazano czekać. Kiedy Dominik zapytał lekarza, od czego zależy to, czy nerwy się zregenerują, dowiedział się, że jeżeli wierzy w Boga, to od niego. Dominik wierzył. Czekał.

Dominik Pasiut

Mijały miesiące, a wciąż nie było poprawy. Z każdym dniem malała nadzieją na to, że sytuacja ulegnie zmianie. Systematycznie spadała masa odnerwionych mięśni, a mięśnie odnerwione przez dłuższy czas nie są w stanie się odbudować nawet po powtórnym unerwieniu.

Ktoś jednak jakby czuwał nad Dominikiem. Kiedy wydawało mu się, że już wszystko jest stracone,  że będzie musiał pogodzić się z kalectwem, wtedy trafił na doktora Jorga Bahma z Niemiec. Jest on wysokiej klasy specjalistą od splotu ramiennego, pomógł już wielu osobom. Po zapoznaniu się z dokumentacją medyczna oraz konsultacjach stwierdził, że chłopak jak najszybciej potrzebuję kolejnej operacji polegającej na transferze nerwów do mięśni. Doktor wyraził niemalże pewność na odzyskanie podstawowych funkcji ręki. To wtedy Dominik zrozumiał, że prawdziwa wiara objawia się poprzez działanie, a nie bierne czekanie.

Wszystko miało być zupełnie inaczej. Miała być radość i spotkanie z Franciszkiem. Zamiast białej sutanny papieża, były białe kitle lekarzy. Choć nie tak wyobrażał sobie czas Światowych Dni Młodzieży, nie utracił wiary. Swoją tragedię przyjął z pokorą i zamiast użalać się nad sobą, postanowił walczyć. Dalsza walka nie będzie jednak możliwa bez naszej pomocy. W Polsce nikt nie chce podjąć się takiej operacji, a to oznacza brak refundacji. Jedynym lekarzem gotowym operować Dominika jest doktor Bahm. Musimy się spieszyć, bowiem termin operacji wyznaczono na 8 maja. Dla Dominika zabieg w Niemczech to jedyna szansa na to, żeby odzyskać sprawność.

3 800,00 zł ( 6,57% )
Wsparło 181 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki