Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dorotka kontra rak

Dorota Botkowska
189 289,00 zł ( 89,79% )
Wsparły 6892 osoby
Cel zbiórki:

terapia przeciwciałami monoklonalnymi antyGD2 w klinice w Greifswald w Niemczech

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Dorota Botkowska
Bochnia, małopolskie
neuroblastoma IV stopnia
Rozpoczęcie: 7 Marca 2016
Zakończenie: 3 Listopada 2016

Rezultat zbiórki

Dzisiaj dotarły do nas wieści, których nie chcieliśmy otrzymać.

Na początku listopada zakończyły się wszystkie zbiórki dla Dorotki. Leczenie w Niemczech, będące ostatnią szansą, nie zadziałało. Dziewczynka wróciła do Polski i znalazła się pod opieką hospicjum. Rozpoczęto leczenie paliatywne, mające podtrzymać Dorotkę przy życiu.

Niestety, nowotwór, śmiertelny przeciwnik, okazał się silniejszy od woli życia tej małej dziewczynki.

Dzisiaj rano (18.11) otrzymaliśmy informację, że Dorotka odeszła. Wczoraj o godzinie 18.55 dołączyła do grona aniołków. Miała tylko 5 lat…

Łączymy się z pogrążonymi w bólu rodzicami i wszystkimi bliskimi Dorotki. Wszyscy mieliśmy nadzieję na inne, szczęśliwe zakończenie tej historii.

W takich chwilach brakuje słów.

Do zobaczenia, mała wojowniczko (*)

Opis zbiórki

Sto lat, sto lat, niech żyje nam – tak parę tygodni temu śpiewali Dorotce rodzice. Niech żyje, najważniejsze dwa słowa. Od ponad 2 lat domem Dorotki jest szpital, a na jej życie czyha śmiertelny nowotwór... Od tego momentu marzy tylko o jednym prezencie, który to my możemy jej podarować: żeby zwyciężyć raka. Żeby żyć...


Dorota Botkowska


Rok 2013. Dorotka ma 2 lata. O takich dzieciach mówi się „żywe srebro“. Jest roześmiana, wszędzie jej pełno, kocha ludzi. Gdy mama Dorotki wraca do pracy, dziewczynka nagle markotnieje. Na początku rodzicom wydaje się, że to przez rozłąkę, w końcu razem wcześniej cały czas spędzały razem. Potem Dorotka przestaje jeść. Mimo to jej brzuszek staje się coraz większy. Lekarze mówią, że to nic takiego, że minie, ale z Dorotką jest coraz gorzej. Płacze, że boli ją brzuszek. Nagle zaczyna wymiotować wszystkim, co zje. Trafia do szpitala w Prokocimiu, tam robią jej USG. 16 centymetrów. Tyle ma guz w klatce piersiowej Dorotki. Są też inne ogniska – pierwotne w jamie brzusznej, przerzuty do szpiku...


Neuroblastoma. 13 liter, które rodzicom Dorotki niszczy uporządkowany dotąd świat, brzmi jak wyrok śmierci. To nowotwór, który atakuje współczulny układ nerwowy, jest bardzo rzadki i bardzo niebezpieczny. Wystepuje tylko u dzieci, jakby upatrzył sobie tych najsłabszych, którzy nie mają jeszcze sił, żeby się bronić. Nikt, kto nie był w podobnej sytuacji, nie zrozumie tego, jak to jest, dowiedzieć się, że Twoje dziecko umiera. Jest szok, wyparcie, bunt, ciągłe pytania „dlaczego“. I rozpacz, ona przede wszystkim.


Dorota Botkowska


Dorotka ma nowotwór IV stopnia. Najbardziej zaawansowany, o najgorszym rokowaniu. Rzeczywistość znana tylko z filmów – szpitalne sale pełne dzieci o główkach pozbawionych włosów i podkrążonych oczach – nagle zostaje codziennością. Dorotka staje się jednym z takich dzieci. Nie przypomina jednak dziecka pogrążonego w smutku z powodu choroby. Uśmiechnięta mimo bólu, ruchliwa, pełna energii szybko staje się ulubienicą personelu medycznego i innych pacjentów. Jest dzielna, lubi dokazywać i się bawić. Tańce, psoty, śpiew – to ulubione zajęcia Dorotki. Nic jej nie złamie.



Chemioterapia, operacja wycięcia guzów, megachemioterapia, radioterapia, autoprzeszczep komórek macierzystych – tak wygląda plan leczenia Dorotki. Do tego leczenie przeciwciałami we Włoszech, dzięki któremu szansa wyleczenia Dorotki i tego, że guz nie wróci, wzrasta o kilkanaście procent. Leczenie jest innowacyjne, dobrze rokujące, ale też bardzo kosztowne. W uśmiechu dziewczynki nie można się nie zakochać – do zbiórki włączają się mieszkańcy jej rodzinnego miasta Bochni. Malutką udaje się wysłać do Włoch. To jednak nie happy end, bo plan udaje się zrealizować tylko połowicznie. Po dwóch cyklach przeciwciał Dorotce robią badania kontrolne. W klatce piersiowej Dorotki jest guz. Nawrót choroby. Przeciwciała nie działają.


Dorota Botkowska


Płacz. Pakowanie walizek, powrót do Polski. Dorotka po raz kolejny rozpoczyna chemię. Leży w szpitalnym łóżeczku, tuląc do siebie ukochaną lalkę Anię. Jest z nią przy wszystkich zabiegach. Wtedy nie jest sama. Mama patrzy przez załzawione oczy na kapiący przez kroplówkę lek. W głowie kołacze się jeden wyraz – dlaczego? Dlaczego się nie udało? Dlaczego znowu Dorotka? Dlaczego los tak ciężko ją doświadcza? Jeszcze nie ma nawet pięciu lat. To już miał być koniec wszystkiego, miało być dobrze, miało zacząć się życie normalnej czterolatki – przedszkole, gry z rówieśnikami, zabawa w dom, a nie szpital. Zamiast czekania na bajki jest czekanie na termin w szpitalu, zamiast bajek medyczne terminy, zamiast nadziei – znowu rozpacz i strach.


Dorotka przeszła kolejną operację wycięcia guza. Nie wróci na leczenie przeciwciałami we Włoszech – gdyby działały, guz nie miałby prawa się pojawić. Jest dla niej za to szansa w klinice w Niemczech. Tam dadzą jej przeciwciała dużo silniejsze od tych podawanych we Włoszech. To też szansa na to, że Dorotka wyzdrowieje, będzie żyć i że nowotwór już nie wróci. Jedyna szansa.

Dorota Botkowska


Rodzicom udało się zebrać już część potrzebnej kwoty, ale wiele jeszcze brakuje. A czas ucieka. Wszyscy wierzą, że Dorotce uda się wygrać te walkę – rodzina, inne dzieci, lekarze i pielęgniarki. To je Dorotka uwielbia najbardziej, marzy, żeby w przyszłości być jedną z nich. Pielegniarka ma pompę, strzykawkę, ogromne serce i uśmiech od ucha do ucha. Pomaga ludziom i Dorotka też będzie, w przyszłości! Aby jednak tak się stało, aby Dorotka w ogóle miała przyszłość, potrzebna jest Twoja pomoc. Neuroblastoma to zabójczy nowotwór, co drugi mały pacjent, który na niego zapada, przegrywa z nim walkę. Od Twojego wsparcia zależy to, czy Dorotka będzie w szczęśliwej połowie.

[aktualizacja 27.07.2016]

Wczesną wiosną Dorotka wyjechała do kliniki w Greifswaldzie. Dzięki wsparciu osób o dobrych sercach, których poruszył los tej małej dziewczynki, mogła rozpocząć leczenie, choć cały czas potrzebne były środki, by mogło ono trwać dalej. Przeszła pierwszy cykl przeciwciał. Działały. Uśmiech na twarzy dziewczynki stał się jeszcze szerszy, tak ufny i beztroski jak może być tylko uśmiech dziecka, nawet tego zmagającego się ze śmiertelną chorobą. W przerwie między chemioterapią a immunoterapią nauczyła się jeździć na rowerku. To stało się nową miłością Dorotki – przemierzać szpital na własnych dwóch kółkach.

Pod koniec maja Dorotka rozpoczęła nowy cykl przeciwciał. Skończyła go w połowie czerwca. Uśmiech nie schodził jej z buzi. Od 29 czerwca zaczynamy badania kontrolne – napisała do nas mama Dorotki. Mamy nadzieję, że wreszcie wszystko się uda.

Dorota Botkowska


Dorotka czekała na trzeci cykl przeciwciał. Ten jednak nie nastąpił. Przerwanie leczenia, błyskawiczna operacja, szpital. W klatce piersiowej Dorotki pojawił się mały guzek. A to oznacza, że przeciwciała nie podziałały jak powinny. Gdyby tak było, żaden guz nie miałby prawa się pojawić.

Nie doceniono przeciwnika. Nowa chemioterapia musi być silniejsza. Musi być kombinacją silnych leków, precyzyjnym strzałem, żeby trafić w wroga i zniszczyć go raz na zawsze. Niestety jest też znacznie droższa.

Dorotka walczy. Taka mała dziewczynka, a tak ogromną ma wolę życia, tak ogromną siłę. Tak wielką radość nosi w sobie. Ale rak nie odpuszcza. Kiedy wydaje się, że odszedł, okazuje się, że był tu cały czas, przyczajony w ciemności. Że tylko zbierał siły, by zaatakować ze zdwojoną mocą, chcąc odebrać oddech tej małej dziewczynce. Czyha na kruche życie, chcąc zabrać córeczkę rodzicom, chcąc sprawić, by małe łóżeczko wypełniło się pustką, a dom – ciszą i śmiercią.

Ale Dorotka walczy, mała roześmiana dziewczynka w nierównym pojedynku przeciwko niebezpiecznemu wrogowi. Jest wyjątkowa. Jest jak bohaterka z bajki, tyle że w bajkach dobro zawsze zwycięża, bo w nich dzieje się magia. Tą magię Dorotce musimy podarować my. Kwota za leczenie jest spora. Ale życie tej małej dziewczynki jest bezcenne. Nie pozwólmy, by zło zwyciężyło, by zabrał ją rak...

189 289,00 zł ( 89,79% )
Wsparły 6892 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki