Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdzieś między życiem a śmiercią tli się nadzieja

Elżbieta Bryjak
10 653,00 zł ( 7,7% )
Wsparło 340 osób
Cel zbiórki:

Intensywna rehabilitacja, umożliwiająca wybudzenie i odzyskanie sprawności

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Elżbieta Bryjak
Kraków, małopolskie
Uraz czaszkowo-mózgowy, śpiączka
Rozpoczęcie: 13 Czerwca 2017
Zakończenie: 21 Października 2018

Rezultat zbiórki

Smutne wieści dotarły do nas z rana... Pani Elżbieta zasnęła po raz ostatni. Wierzymy, że jest teraz tam, gdzie nie ma już bólu i cierpienia...

Cała rodzina walczyła dzielnie o swoją ukochaną żonę, mamę i babcię. Pani Elżbieta również się nie poddawała - po ciężkim urazie, z pomocą najbliższych, starała się wrócić do zdrowia. Dziś już odpoczywa...

Dziękujemy Wam wszystkim, że daliście nadzieję i pomogliście kontynuować walkę o zdrowie. Los niestety bywa okrutny.

Bliskim i rodzinie Pani Elżbiety składamy najszczersze wyrazy współczucia.

Aktualizacje

Leczenie rozpoczęte. Potrzeba pilnej pomocy, by mogło trwać

Walczymy dalej, teraz z pomocą specjalistów. Nasza kochana Mama, Żona, Babcia przebywa od listopada w ośrodku, na który długo czekaliśmy. Za każdym razem gdy był ustalony termin zawsze były komplikacje: zapalenie płuc, szpital, infekcje...

Dzień w którym przenosiliśmy mamę z jednego ośrodka do drugiego był dla nas wielkim wydarzeniem, tak samo jak dla Niej. Nowym etapem na lepszą przyszłość. Po Niej też było widać emocje, sam przejazd karetką, gdzie czułam, że mama jest zdenerwowana, ale trzymając ją mocno za rękę dawałam jej znać, że jestem obok i  że od teraz musi być tylko lepiej! 

Aktualnie Mama ma codziennie zajęcia z neurologopedą, rehabilitantami, jest pionizowana, radzi sobie dzielnie. Sukcesem jest to, że zaczęła częściowo sama oddychać, jest odpinana od respiratora na 2-3h dziennie. Pokazuje wszystkim jaka jest wytrwała, dzielna i silna. W ośrodku razem z Mamą przebywa Tata, to on sprawuje całodobową opiekę, jest dla niej największym wsparciem  i dba o Nią z całym poświęceniem. Każdy człowiek chciałby w takich ciężkich chwilach by druga połówka była obok i tak walczyła. My również codziennie jesteśmy w ośrodku by wspierać i pomagać mamie.

Dla nas to ogromna radość z każdego dnia bycia z Nią. Kolejne wspólne Święta, jakie mogliśmy spędzić razem, były dla nas największym prezentem. Wnuki były szczęśliwe, że mogły spotkać się z babcią, a jeden z nich krzyczał: „Patrzcie! Babcia się uśmiecha!”  Dla nas jest to znak i motywacja do dalszego działania. Walczymy już prawie rok, ale patrząc na jej wolę życia wiemy jedno: chcemy jej pomagać i ona chce tej pomocy.

Koszty jednak są gigantyczne... Pobyt mamy w ośrodku za turnus 4-tygodniowy to koszt około 20 tysięcy złotych.

Po zakończeniu pobytu w ośrodku planujemy zabrać Mamę do domu, do jej domu, miejsca, gdzie zawsze czuła się najlepiej, tam gdzie będą jej najbliżsi.

Rehabilitacja Mamy na pewno się nie skończy.  Po powrocie do domu będzie miała kontynuacje tego co do tej pory, czyli: rehabilitacja z neurologopedą (w celu poprawy oddechu, uregulowania jego głębokości, przełykania i ćwiczeń mimicznych), rehabilitacje, a także opiekę pielęgniarską i lekarską. Niestety, koszty domowego leczenia oraz rehabilitacji są ogromne, rzędu 8-9 tys. złotych miesięcznie.

Pomimo wielu utrudnień, jakie pojawiają się na drodze, nie rezygnujemy i nie poddamy się. Zrobimy wszystko, by życie naszej najukochańszej osoby było pełne wiary i wsparcia rodziny.

Jeśli ktoś z Państwa może się przyłączyć, by w jakikolwiek sposób wesprzeć nas w pomocy naszej Mamie, będziemy wdzięczni. Bardzo dziękujemy za dotychczasowe wsparcie i prosimy - bądźcie z nami dalej w tych trudnych chwilach…

Opis zbiórki

Jedna chwila, która niszczy życie. Upadek? Poślizgnięcie? Nikt nie wie, co się wtedy stało. Mama, jak co dzień, wyszła do pracy. Nie zdążyła tam dotrzeć. Znaleźliśmy ją na klatce, w kałuży krwi, która niczym przerażająca aureola otaczała jej rozbitą głowę. Potem miała przyjść śmierć. Uciekliśmy jej cudem, ale mama teraz żyje w zawieszeniu między dwoma światami. To takie niesprawiedliwe… Błagam, pomóżcie obudzić moją mamusię!

Jeszcze dwa dni wcześniej świętowała Dzień Babci. Wnuki zjawiły się w komplecie, były laurki, prezenty i życzenia - przede wszystkim zdrowia i szczęścia. Zawsze składamy takie życzenia, jednak bez głębszej refleksji. Przecież nikt się nie spodziewa, że za chwile jakaś bliska nam osoba będzie umierała na naszych oczach. Teraz, świadomie i intensywnie, modlimy się o zdrowie naszej ukochanej żony, mamy i babci. Dbamy o nią najlepiej jak potrafimy, chociaż zostaliśmy z tym zupełnie sami. Moja mama całe życie pomagała innym. Czy teraz los się odwdzięczy i ktoś pomoże jej? Prosimy o to z całego serca.

Elżbieta Bryjak

To był zwykły dzień, jakich wiele. Myślisz może, że koniec świata przychodzi w środku burzy, a tymczasem skrada się dyskretnie, gdy Ty smacznie śpisz. Ja też spałam, gdy moja mama wychodziła do pracy. Była księgową, kochała to, co robiła. W tym roku miała przejść na zasłużoną emeryturę by - jak sama mówiła - poświęcić się wnukom i rodzinie. Nie zdążyła… Obudził mnie łomot do drzwi. Zerwałam się wystraszona - wiedziałam, że musiało stać się coś złego. To był sąsiad. Krzyczał, że chyba nie żyje. Kto? - dopytywałam. Odpowiedział: pani Ela! Byłam w takim szoku, że nie docierało do mnie to, co się stało. Zbiegliśmy na półpiętro, gdzie leżała moja mama - nieprzytomna, w kałuży krwi.

Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Karetka, szpital, smutek w oczach lekarzy i te najgorsze słowa - proszę się pożegnać z mamą, prawdopodobnie nie dożyje poranka. Doznała rozległego urazu czaszki i mózgu, rokowania były pesymistyczne. Nie wierzyliśmy. Jak to się mogło stać? Przecież była okazem zdrowia! Wystarczył upadek, który zniszczył to wszystko, zniszczył nasz świat. Płakaliśmy, błagaliśmy, modliliśmy się. I stał się cud! Mama przeżyła dobę, potem kolejną i następną. Była w ciężkim stanie, ale żyła! Z tego cieszyliśmy się najbardziej. Nie oddycha jednak sama - musi być podłączona do respiratora, który jest jej przepustką na życie. Jest w śpiączce i nie wiemy, czy nas słyszy, czy czuje ból…

Elżbieta Bryjak

W szpitalu więcej nie mogli zrobić. Wypisali nas, a my zostaliśmy zdani tylko na siebie - bez żadnej pomocy, bez wsparcia. Chcieliśmy zabrać mamę do domu, by czuła się bezpiecznie i była wśród kochającej rodziny. Stan był jednak zbyt poważny, musiała trafić do ośrodka, pod profesjonalną opiekę medyczna. Jeździmy tam codziennie. Zmieniamy się z tatą i rodzeństwem, by cały czas ktoś przy niej był, ćwiczył, rehabilitował. Widzimy innych pacjentów, którzy pozostawieni sami sobie, powoli umierają. A my chcemy odzyskać mamę i wierzymy, że to się uda! Chociaż staramy się ze wszystkich sił, cały czas rzucają nam kłody pod nogi... Mama przepracowała 45 lat, była ubezpiecznona, ale teraz musimy płacić za każdą konsultację lekarską z własnej kieszeni. Dla państwa jesteś ważny tylko wtedy, gdy jesteś zdrowy, pracujesz, płacisz podatki. Gdy to Ty potrzebujesz pomocy, musisz liczyć na tylko na siebie i na ludzi, których obchodzi Twój los... A przecież musimy walczyć, nie możemy się poddać!

Do czasu nieszczęśliwego wypadku mama była pełną życia, uśmiechniętą osobą. Nigdy się nie poddawała i zawsze mówiła nam „Dacie radę!”. Miała tyle planów na przyszłość, uwielbiają spędzać czas z piątką swoich wnuków, które dzisiaj teraz tak bardzo za nią tęsknią. Codziennie pytają, czy babcia już się obudziła i kiedy do nich wróci. Najmłodszy wnuk szuka jej w mieszkaniu, raczkuje z pokoju do pokoju i woła „ba-ba”. Nie wie, że babci już nie ma, że może nigdy nie wrócić...

Czas jest naszym wrogiem. W przypadku śpiączki wywołanej urazem mózgu trzeba zacząć rehabilitację jak najszybciej. Największym problemem jest to, że mama nie oddycha samodzielnie. Przez to żaden ośrodek nie chce podjąć się terapii… Pomoc od NFZ skończyła się w momencie opuszczenia szpitala. Jesteśmy zdani na prywatne ośrodki, które kosztują fortunę. Cały czas szukamy pomocy w całej Polsce konsultując się z lekarzami oraz specjalistami w dziedzinie neurologii. Sami pobudzamy mamę poprzez ćwiczenia, zapachy, muzykę. Jednak to wciąż za mało...

Elżbieta Bryjak

Pojawiła się szansa - znaleźliśmy prywatny ośrodek rehabilitacyjny, który podejmie się przestawienia mamy z respiratora na własny oddech. To pierwszy, konieczny etap, by przystąpić do dalszej rehabilitacji. Walczymy o mamę ze wszystkich sił. Bardzo ją kochamy i nie poddamy się. Musimy poruszyć niebo i ziemię, żeby udało się nam uzbierać pieniądze na jak najdłuższy pobyt w ośrodku, który daje bardzo dużą szansę na poprawę jej stanu zdrowia. Całe życie to ona się nami zajmowała, teraz my musimy zawalczyć o nią. Bardzo prosimy o wsparcie, bo sami nie damy rady…

10 653,00 zł ( 7,7% )
Wsparło 340 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki